Morawiecki chciał "ostro wziąć się za finanse Sol-Pol". Media: Mogło chodzić o "kongres klimatyczny"

W mailach do swoich współpracowników Mateusz Morawiecki miał pisać, że "trzeba też ostro wziąć się za finanse" Solidarnej Polski. Jak podkreśla Onet, premierowi mogło chodzić o sprawę umorzenia przez prokuraturę śledztwa ws. podejrzenia defraudacji unijnych pieniędzy przez partię Zbigniewa Ziobry.
Zobacz wideo Girzyński: Wzajemna niechęć Ziobry i Morawieckiego jest powszechnie znana

W środę w sieci pojawiły się kolejne maile, które mają pochodzić ze skrzynek polityków. Tym razem Mateusz Morawiecki miał w nich pisać o Zbigniewie Ziobrze. Premier miał sugerować zmianę na stanowisku ministra sprawiedliwości, a także podkreślać, że należy dążyć do rozliczenia Ziobry i jego partii.

"Trzeba też ostro wziąć się za finanse Sol-Pol [Solidarnej Polski - red.]. Choćby po to, by część jego posłów była gotowa popierać nas w głosowaniach / przystąpić do PiS - nawet jeśli ze strachu" - miał stwierdzić szef rządu.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki i 'jego' minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podczas wspólnej konferencji prasowej. Warszawa, 14 maja 2019 r.Afera mailowa: Premier miał pisać: Ziobro jest cyniczny i gotów działać przeciw nam

Podejrzenie defraudacji unijnych pieniędzy

Jak podkreśla Onet, premierowi mogło chodzić o sprawę z 2019 roku. Wówczas prokuratura po cichu umorzyła śledztwo ws. podejrzenia defraudacji unijnych pieniędzy przez Solidarną Polskę. "Chodzi o to, że Solidarna Polska urządziła partyjny zjazd, twierdząc, że to 'kongres klimatyczny', bo dzięki temu dostała pieniądze z Parlamentu Europejskiego" - zaznacza portal.

Sprawa dotyczy kongresu Solidarnej Polski zorganizowanego w 2013 roku w kinie Kijów w Krakowie. Trzy lata po organizacji wydarzenia dziennikarze "Newsweeka" ujawnili, że choć impreza dotyczyła krajowej polityki, a czołowi politycy partii ze Zbigniewem Ziobrą na czele prezentowali na niej nowy projekt konstytucji, to w raporcie opisano ją jako "konferencję klimatyczną". Jak się okazuje, mogło się tak stać dlatego, by działacze partii Ziobry byli w stanie sfinansować wydarzenie z pieniędzy Parlamentu Europejskiego (pozyskiwano je za pośrednictwem międzynarodówki Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji - MELD - w której wówczas działała partia Ziobry).

"Newsweek" opisywał, że MELD zapłacił za organizację konferencji na 800 osób ok. 40 tys. euro. Gdy sprawa wyszła na jaw, posłowie Nowoczesnej złożyli zawiadomienie do prokuratury. Już wtedy stanowisko prokuratora generalnego - który nadzoruje działania prokuratur - obejmował Zbigniew Ziobro. W 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie.

W 2019 roku Onet zwrócił się do prokuratury o dostęp do jej akt. "Przeglądanie akt zakończonych postępowań przygotowawczych przysługuje jedynie stronom postępowania, a akta sprawy, jako zbiór materiałów, same w sobie nie stanowią informacji publicznej" - napisała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Następnie portal założył wniosek o postanowienie o umorzeniu śledztwa. Prokuratura się zgodziła, jednak usunęła z dokumentu nazwisk i nazw niektórych firm.

"W postanowieniu o umorzeniu śledztwa czytamy, że Solidarna Polska faktycznie złożyła wniosek do MELD o sfinansowanie konferencji klimatycznej. Według prokuratury wszystko było w porządku, gdyż krakowska konwencja partii Ziobry pod hasłem 'Nowe państwo, nowa konstytucja' spełniła kryteria 'kongresu klimatycznego'" - podkreśla Onet i cytuje prokuraturę: "Z ustaleń poczynionych w sprawie wynika, że przedmiotem konferencji były w znacznej części sprawy krajowe, niemniej jednak sprawy dotyczące pakietu klimatycznego były obecne i wiązały się z polityką krajową".

Mateusz MorawieckiSejm nie zajmie się "bezkarnością plus". "Chcą odsunąć premiera od władzy"

Kolejna odsłona afery mailowej

Od czerwca ubiegłego roku w mediach społecznościowych publikowane są maile, które mają pochodzić ze skrzynki elektronicznej szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka. Polityk miał paść wówczas ofiarą ataku hakerskiego.

Centrum Informacyjne Rządu w odpowiedzi na nasze pytania przesłane w ubiegłym roku wskazywało, że mamy do czynienia z "akcją dezinformacyjną prowadzoną przez osoby z terenu Federacji Rosyjskiej".

"Cybernetyczne ataki na nasz kraj to współczesna wojna hybrydowa. Nie wpisujmy się więc w scenariusz atakujących. Nie rozprzestrzeniajmy także treści materiałów czy rzekomych wiadomości wykradzionych ze skrzynek polskich polityków" - napisało CIR.

Więcej o: