Sejm nie zajmie się projektem "bezkarność plus". Grabiec: Chcą odsunąć premiera od władzy

- Nie jest tajemnicą, że od wielu miesięcy trwa rozkład obozu PiS. (...) Jest taka grupa, która zmierza do odsunięcia premiera Mateusza Morawieckiego od władzy - stwierdził Jan Grabiec. W ten sposób rzecznik PO komentował zdjęcie z porządku obrad Sejmu projektu "bezkarność plus".
Zobacz wideo Girzyński: Wzajemna niechęć Ziobry i Morawieckiego jest powszechnie znana

Podczas rozpoczętego w czwartek dwudniowego posiedzenia Sejmu parlamentarzyści mieli się zająć się projektem "bezkarność plus". Zgodnie z nimi wójt, burmistrz lub prezydent miasta, który w czasie stanu epidemii przekazał Poczcie Polskiej spis wyborców w związku z wyborami prezydenckimi, tzw. wyborami kopertowymi, nie popełnił przestępstwa. Projekt przewiduje umorzenie trwających spraw sądowych oraz zatarcie z mocy prawa wyroków, które już zapadły.

Projekt jednak zniknął z porządku obrad. - Po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów podjęłam decyzję o skreśleniu z porządku dziennego punktu "pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o legalności działań organów gminy zaangażowanych w organizację wyborów prezydenckich w 2020 roku" - poinformowała marszałkini Sejmu Elżbieta Witek.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Jarosław KaczyńskiPiS wciąż negocjuje z UE. Zdobędzie "Mont Blanc kapitulacji"?

"Jest taka grupa, która zmierza do odsunięcia Morawieckiego od władzy"

Rzecznik Platformy Obywatelskiej uważa, że Sejm nie zajmie się projektem, ponieważ w obozie rządzącym chcą odsunąć szefa rządu od władzy. - Nie jest tajemnicą, że od wielu miesięcy trwa rozkład obozu PiS. W tzw. Zjednoczonej Prawicy są różne grupy interesu, jest taka grupa, która zmierza do odsunięcia premiera Mateusza Morawieckiego od władzy - podkreślił, cytowany przez "Newsweek", Jan Grabiec w rozmowie z dziennikarzami.

- Premier Morawiecki od wielu miesięcy chce wprowadzić abolicję, żeby przestępstwa związane z tzw. wyborami kopertowymi nie były uznawane za przestępstwa, bo przede wszystkim dotyczy to jego samego. To on podpisywał dokumenty, które były bezprawne i nakłaniały innych do bezprawnych działań - zaznaczył polityk PO.

Polacy czekają na emeryturę Kaczyńskiego? Zbigniew Girzyński: TakPolacy czekają na emeryturę Kaczyńskiego? Zbigniew Girzyński: Tak

W maju 2020 roku miały odbyć się wybory kopertowe

10 maja 2020 roku miały odbyć się wybory prezydenckie. Jednak, zgodnie z tzw. tarczą antykryzysową, przeprowadzenie głosowania w lokalach było niemożliwe. Mimo to PiS za wszelką cenę chciał przeforsować wybory korespondencyjne. Przeciwna była opozycja, a także Porozumienie z Jarosławem Gowinem na czele. Lider ugrupowania proponował, aby do projektu PiS dopisać 3-miesięczne vacatio legis. Zdaniem Gowina sprawiłoby to, że wybory zostałyby przełożone. Kiedy propozycja została odrzucona, ówczesny wicepremier podał się do dymisji. Później proponował zmiany w konstytucji i przedłużenie kadencji prezydenta o dwa lata.

W połowie kwietnia, mimo że wciąż nie została uchwalona ustawa dotycząca powszechnego głosowania korespondencyjnego, premier wydał dyspozycję, dzięki której Poczta Polska mogła rozpocząć przygotowania do wyborów. Ostatecznie głosowanie w maju nie odbyło się, ale na przygotowania wydano kilkadziesiąt milionów złotych.

- Procedury demokratyczne to są procedury, które wymagają pewnego wkładu pracy ze strony państwa, wkładu organizacyjnego. Każde wybory to są wielomilionowe koszty dla budżetu państwa. (...) Jeżeli chcemy mieć państwo, gdzie władza pochodzi z demokratycznych wyborów, gdzie funkcjonują demokratyczne instytucje - chociażby parlament - to nie można się oburzać, że państwo ponosi w tym celu pewne koszty - stwierdził na antenie TVP Jacek Sasin, który odpowiadał za organizację majowych wyborów. Polityk dodał, że "można ubolewać" nad tym, że "znaczna kwota pieniędzy, mówimy tu o 80 mln zł, została wydana, mimo że te wybory się nie odbyły". Jednocześnie podkreślił, że termin wyborów zgodnie z prawem został wyznaczony, więc wszelkie instytucje publiczne zostały zobowiązane, aby ten termin zachować. - One [wybory - przyp. red.] się nie odbyły, ponieważ doszło do absolutnie bezprecedensowej sytuacji. Otóż, opozycja postanowiła nie dopuścić do tego, by te wybory się odbyły - powiedział Sasin. Stwierdził, że opozycja to zrobiła, ponieważ jej kandydaci nie mieli żadnych szans na wygraną.

23 kwietnia Ewa Wrzosek wszczęła śledztwo ws. organizacji wyborów prezydenckich w czasie epidemii. Prokuratorka chciała sprawdzić, czy podczas głosowania nie zajdzie ryzyko narażenia wielu osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Po zaledwie trzech godzinach śledztwo zostało umorzone przez zastępczynię prokuratora rejonowego Warszawa-Mokotów Edytę Dudzińską. Dzień później Prokuratura Krajowa poinformowała, że wobec Wrzosek zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne.

Więcej o: