Lichocka pozywa Budkę w sprawie słynnego gestu. "Za grosz wstydu nie mają"

Kierowanie grupą przestępczą - tak ironicznie zarzuty Joanny Lichockiej pod swoim adresem komentuje Borys Budka. Chodzi o słynny gest posłanki PiS-u, która prawie trzy lata temu po głosowaniu nad pieniędzmi dla TVP, skierowała do opozycji środkowy palec. Lichocka twierdziła, że jej gest źle zinterpretowano. - I teraz chce, żebym ja poniósł za to odpowiedzialność karną - mówił w czwartek rano Borys Budka, który może stracić immunitet poselski.

Były szef Platformy Obywatelskiej zapewnia, że bardzo chętnie spotka się z posłanką Prawa i Sprawiedliwości w sądzie. Sejm ma zagłosować, czy w związku z tą sprawę uchyli immunitet poselski, który chroni parlamentarzystów przed odpowiedzialnością karną.

Joanna Lichocka pozywa Borysa Budkę z art. 212 kodeksu karnego, który to przepis dotyczy zniesławienia. Polityk, jak sam zaznaczył, ma odpowiedzieć za to, że pozwolił na zorganizowanie konferencji prasowej w Sejmie, na ktorej posłanki i posłowie PO mówili o geście Lichockiej. 

Bardziej chyba nie można sobie strzelić już nie w stopę, ale w kolano. [...] Prawnicy łapią się za głowy. Chyba Kaczyński nie dopilnował posłanki, która naraża się na śmieszność. Po dwóch latach będziemy mogli przypomnieć haniebny gest posłanki Lichockiej i ówczesne głosowanie za 2 mld zł na TVP

- mówił Budka w Wirtualnej Polsce. A na swoim koncie na Twitterze dodał:

Jutro pod osłoną nocy debata o odebraniu mi immunitetu za to, że pozwoliłem na nagłośnienie tego bulwersującego zachowania. Za grosz wstydu nie mają…

- napisał polityk.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Girzyński: Myślę, że wyborcy czekają na emeryturę Tuska i Kaczyńskiego

Lichocka przypomina o swoim geście i pozywa Budkę

Joanna Lichocka po raz pierwszy pozwała Borysa Budkę o zniesławienie w lutym 2021 r. Zaapelowała też  do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek o uchylenie mu immunitetu. Według prawnika posłanki, lider PO miał kierować "swoistą grupą przestępczą", która łamała prawo. Według adwokata Lichockiej działania polityka miały na celu "poniżenie Joanny Lichockiej w oczach opinii publicznej". Borys Budka ocenił, że przez takie działanie posłanka PiS "robi z siebie ofiarę" zamiast przeprosić za obraźliwy gest.

Przypomnijmy, 13 lutego 2020 roku, podczas głosowania w Sejmie nad przekazaniem 2 mld złotych na rzecz mediów publicznych, posłanka Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka pokazała środkowy palec w kierunku ław sejmowych - gest powszechnie uważany za obraźliwy. Podczas tych obrad posłowie odrzucili poprawki Senatu, który chciał przekazać pieniądze na leczenie pacjentów onkologicznych. Polityczka wyjaśniała, że chciała się podrapać pod okiem. Na Twitterze Lichocka napisała wtedy: "Przesuwałam dwukrotnie palcem pod okiem, energicznie, bo byłam zdenerwowana. Nic więcej, a politycy PO sądzą po sobie". Później oznajmiła, że ujęcia, na których pokazuje środkowy palec, zostały zmanipulowane.

Sejmowa komisja etyki ukarała posłankę naganą za obraźliwy gest, ale polityczka odwołała się od decyzji i ostatecznie karę anulowano. Wizerunek Joanny Lichockiej, która pokazuje środkowy palec, pojawił się później na plakatach w wielu polskich miastach. Bilbordy były oznaczone podpisem "PiS pozdrawia chorych na raka". 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: