"Chciał rozmawiać z prezesem" i wtargnął na Nowogrodzką. PiS znalazło winnego. Tak, znowu Tuska

Politycy PiS obwiniają opozycję za "nakręcanie spirali nienawiści", czego wynikiem miał być wtorkowy incydent w biurze PiS na Nowogrodzkiej w Warszawie.

We wtorek 25 października mężczyzna wtargnął do siedziby Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Na miejsce przyjechała policja, która wyprowadziła 20-latka na zewnątrz. Mężczyzna miał wykrzykiwać, że "chce spotkać się z prezesem" Jarosławem Kaczyńskim. - Groził ochroniarzowi i uszkodził drzwi. Obecnie 20-latek przebywa w komendzie rejonowej na Ochocie - przekazał w rozmowie z WP.pl Jakub Pacyniak ze stołecznej policji

Zobacz wideo

Warszawa. Wtargnięcie do siedziby PiS. Rzecznik rządu już znalazł winnego

Prawo i Sprawiedliwość bardzo szybko znalazło "winnych" tej sytuacji. Radosław Fogiel z PiS stwierdził, że na Nowogrodzkiej doszło do "potencjalnie groźnego" zdarzenia. Apelował też, by "komentujący i klasa polityczna" nie próbowały deprecjonować wtargnięcia do siedziby PiS.

W oskarżeniach dalej poszedł rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego. - Panie przewodniczący Tusk, proszę wziąć odpowiedzialność za swoje słowa - stwierdził Piotr Müller, który dodał, że działania opozycji rzekomo "nakręcają spiralę nienawiści". - Możemy wymieniać się ciosami merytorycznymi, a nie realnymi - mówił Müller bezpośrednio do Donalda Tuska. 

Słowa te warto zestawić ze słowami prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który podczas spotkania z mieszkańcami Przemyśla podzielił Polaków na "nierozgarniętych i ułomnych" oraz na "rozgarniętych i lepszych", którzy oczywiście myślą tak, jak prezes Kaczyński. Więcej na ten temat pisaliśmy w poniższym artykule. 

Prezes PiS Jarosław KaczyńskiTrzy minuty Kaczyńskiego w TVN. Znów dzielił Polaków. Kim są "rozgarnięci"?

Jacek Sasin apeluje, by opozycja nie atakowała PiS-u

Z kolei wicepremier Jacek Sasin oczekuje, że opozycja potępi próbę wtargnięcia do siedziby PiS. Polityk mówił w Sejmie, że takie zachowania "mogą mieć tragiczne konsekwencje" i przypomniał o ataku na biuro poselskie PiS w Łodzi w 2010 roku, do którego wtargnął mężczyzna i zastrzelił jednego z pracowników. Sasin nie wspomniał natomiast o zamordowanym prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, który był notorycznie krytykowany przez polityków PiS i redaktorów TVP.

Zaapelował jednak o to, by opozycja stonowała ataki polityczne na jego partię. - One mogą niestety pchać różnego rodzaju osoby do zachowań, które w konsekwencji mogą być zachowaniami tragicznymi - stwierdził Sasin. 

Przeczytaj więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński"Oczy i uszy Kaczyńskiego". W PiS powstał plan, jak utorować drogę do Sejmu

Więcej o: