"Oczy i uszy Kaczyńskiego". W PiS powstał sprytny plan, jak utorować mu drogę do Sejmu

Jacek Gądek
Poznaliśmy plan, który zrodził się w PiS, jak Michał Moskal, jeden z najbliższych współpracowników prezesa, nazywany przez niektórych nową "panią Basią", miałby łatwiej wejść do Sejmu. Z mandatu i startu w przyszłych wyborach miałby zrezygnować poseł PiS Jerzy Bielecki. Ale nie za darmo, tylko za posadę w spółce Skarbu Państwa.
Zobacz wideo Piotr Zgorzelski komentuje słowa Sawickiego o potencjalnej koalicji z PiS

- Jest taka możliwość i można taki plan przeprowadzić - mówi nam jeden z polityków obozu rządzącego.

Więcej informacji z polityki znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Michał Moskal jest dyrektorem Biura Prezydialnego PiS i byłym szefem gabinetu politycznego wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Gdy legendarna "pani Basia", czyli Barbara Skrzypek, po 30 latach pracy u boku prezesa PiS odeszła już na emeryturę, zastąpił ją właśnie Moskal. A to dowód najwyższego zaufania prezesa, choć w samym PiS i Zjednoczonej Prawicy 28-letni współpracownik Kaczyńskiego ma też wielu nieprzyjaciół - choćby za forsowanie "piątki dla zwierząt" (ta ostatecznie upadła) czy za to że blisko mu do frakcji Jacka Sasina.

Michał Moskal był też szefem młodzieżówki PiS. Jest postacią wpływową w PiS - raz, że Kaczyński ma do niego wielkie zaufanie, a dwa że dba o jego kalendarz i przy okazji różnych spotkań reprezentuje prezesa. Słowem: Moskal to "oczy i uszy prezesa", i jeden z najbliższych współpracowników w codziennej pracy. Może przed kimś otworzyć drzwi do gabinetu prezesa, a może też je zatrzasnąć.

Moskal pochodzi z Janowa Lubelskiego. Ambicje polityczne ma i - wedle naszych informacji - bardzo chciałby zostać posłem. Co zresztą jest naturalne - podobną drogą szedł już np. rzecznik PiS Radosław Fogiel, dziś poseł, a wcześniej zaufany asystent prezesa PiS.

Tylko z jakiego okręgu miałby startować Moskal? W PiS zaczynają się już powoli przymiarki do układania list. Na co dzień Moskal mieszka i pracuje w Warszawie, i jest nawet radnym PiS w dzielnicy Żoliborz - tej, gdzie mieszka prezes PiS. Ale aktywnym radnym nie jest, a zajmuje go polityka centralna i życie partyjne PiS. Moskal pochodzi z Janowa Lubelskiego. Wedle scenariusza, który zrodził się w PiS, Moskal miałby startować z okręgu lubelskiego, który obejmuje również Janów Lubelski, jego rodzinne miasto.

Sam Moskal nie ma zbyt mocnej pozycji w okręgu lubelskim. Głosy, mógłby zgarnąć zwłaszcza w Janowie - tu miałby jednak bardzo silną konkurencję wewnętrzną na liście PiS: posła od dwóch kadencji, Jerzego Bieleckiego. Prywatnie Jerzy Bielecki zresztą dobrze się zna z Michałem Moskalem.

Jak mówią nam politycy PiS, okręgi zwłaszcza na wschodzie Polski mają tę specyfikę, że wielu jest w nich "posłów powiatowych". Czyli takich, którzy głosy zdobywają głównie w jednym powiecie spośród kilku składających się na cały okręg. I takim posłem jest też Jerzy Bielecki - "posłem powiatowym" Janowa Lubelskiego.

Bielecki zdobył przedostatni mandat, który w okręgu lubelskim przypadł PiS-owi. Bielecki miał w 2019 r. 10 286 głosów, a najniższy wynik dający mandat to było 9 764. Bielecki był więc tuż nad kreską. Przy spodziewanym niższym poparciu dla PiS w wyborach 2023 r. albo nieco mocniejszej konkurencji na liście Bielecki może wypaść z Sejmu.

Wedle scenariusza, który ma torować Moskalowi drogę do Sejmu, Jerzy Bielecki ma zrezygnować w najbliższym czasie z mandatu poselskiego. Ale nie za darmo. W zamian czekałaby na niego posada w jednej ze spółek Skarbu Państwa. Której? Tak się składa, że dopiero co z Warszawy do Lublina przeniosła się centrala państwowego giganta - Polskiej Grupy Energetycznej. W rok na wysokim stanowisku w spółce SP można zarobić tyle, ile w Sejmie w czasie całej kadencji. Z punktu widzenia posła, który może się nie dostać do Sejmu, jest to perspektywa atrakcyjna. Poseł Jerzy Bielecki nie odpowiedział na nasze próby kontaktu.

Więcej o: