Marcin Kierwiński w Gazeta.pl: Trudno nie odnieść wrażenia, że Kaczyński jest sparaliżowany strachem

- Prokuratura nie robi nic. Zbigniew Ziobro zachowuje się tak, jakby wątek szpiegostwa nie istniał. Pytanie: dlaczego? Jak dostaje takie informacje na biurko, to powinien przynajmniej zlecić wyjaśnienie - mówił w Porannej Rozmowie Gazeta.pl Marciń Kierwiński. Polityk PO dodał, że Prawo i Sprawiedliwość ma "dużo za uszami" w sprawie afery podsłuchowej i "trudno nie odnieść wrażenia, że Kaczyński jest sparaliżowany strachem".

Marcin Kierwiński odpowiadał na pytania Karoliny Hytrek-Prosieckiej związane z ostatnią publikacją "Newsweeka" i ustaleniami dotyczącymi afery podsłuchowej. 

Nie dzieje się w tej sprawie nic. Jest to dla mnie o tyle dziwne, że to się wpisuje w całą politykę opcji rządzącej dziś. Przez wiele miesięcy rządu PiS-u uzależniał nas skrajnie od rosyjskiego węgla. (...) Sugeruję, że po stronie rządzących jest albo skrajna głupota, albo skrajne niedbanie o polski interes narodowy.

- stwierdził gość Porannej Rozmowy Gazeta.pl. Prowadząca dopytała czy to celowe działanie. - To powinna wyjaśnić komisja śledcza. Prędzej czy później wątki prorosyjskie w polityce PiSu-u zostaną zbadane. Dla mnie czymś niezrozumiałym jest takie fakty, jak to, że Morawiecki jedzie do Hiszpanii i na wiecu partii Vox atakuje Unię Europejską - odparł Kierwiński. 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Marcin Kierwiński gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl (24.10)

Kierwiński: Trudno nie odnieść wrażenia, że Kaczyński jest sparaliżowany strachem

Michał Wójcik straszy tym, że Platforma Obywatelska będzie zaskoczona wątkami, które mogą zostać upublicznione w sprawie afery podsłuchowej. O ewentualny spektakl polityczny i wykorzystani komisji przez PiS zapytała swojego gościa Karolina Hytrek-Prosiecka.

Nie boję się. Wiem, jakie sprawy trzeba wyjaśnić i wiem, jak bardzo obawia się tego PiS. I wiem też, jak bardzo czego nie ma się obawiać opozycja

- podkreślił Marcin Kierwiński. Dodał, że inny wątek jest ciekawszy. - Jak to jest, że minister Wójcik, taki bez taki, który jest ministrem chyba tylko po to, żeby mieć komórkę służbową, sekretarkę i gabinet, sugeruje, że wie, co się dzieje w ministerstwie sprawiedliwości? - pytał retorycznie Kierwiński. Skomentował też propozycję Jarosława Kaczyńskiego, aby aferą podsłuchową zajęła się komisja weryfikacyjna. 

Ależ oni się boją tej komisji śledczej. Trudno nie odnieść wrażenia, że Kaczyński jest sparaliżowany strachem przed tą komisję śledczą, więc zapewne coś do ukrycia ma. Chciałbym, żeby ta komisja śledcza była skuteczna, która odpowiedziałaby na pytania o aferę podsłuchową, ale też szerzej - o aferę węglową i to, jak PiS uzależniał Polskę od Rosji

- powiedział. Kierwiński przedstawił też odezwę do Kaczyńskiego: - Na stole jest komisja śledcza. Proszę się nie bać. Więcej odwagi panie prezesie.

Afera podsłuchowa. Publikacja zeznań wspólnika Marka Falenty

W środę prokuratura upubliczniła protokoły procesowe dotyczące relacji Marcina W. - wspólnika Marka Falenty w tzw. aferze taśmowej. Decyzja miała związek z publikacją "Newsweeka". Tygodnik napisał, że z zeznań Marcina W. wynika, iż taśmy z "Sowy i Przyjaciół" zostały sprzedane Rosjanom, zanim wstrząsnęły polską polityką. - To bardzo daleko idące zarzuty, sugestie - ocenił Ziobro. Jak dodał, decyzja o upublicznieniu relacji procesowych Marcina W. została podjęta z uwagi na żądania jawności i transparentności postępowania w tej sprawie. - Zleciłem pracę prokuratorom, których zadaniem jest dokonać określonego przygotowania materiału procesowego - tak, aby te protokoły mogły znaleźć się na stronach Prokuratury Krajowej - wyjaśnił.

Zbigniew Ziobro odniósł się również do słów szefa PO Donalda Tuska, który zaapelował o powołanie sejmowej komisji śledczej do zbadania sprawy domniemanej sprzedaży nagrań z afery podsłuchowej. "Jeżeli dzisiaj Donald Tusk stawia zarzuty w tej sprawie, że rosyjskie służby specjalne mogły tutaj swobodnie hasać w czasie, kiedy on był premierem i w czasie, kiedy premierem była jego partyjna koleżanka pani Ewa Kopacz, to stawia bardzo ciężkie zarzuty w pierwszej kolejności pod swoim adresem" - ocenił minister sprawiedliwości.

Przypomnijmy, że w publikacji "Newsweeka" pojawił się również zarzut, że - badając tę sprawę - prokuratura "unikała wątku szpiegostwa". Ustalono, że owo odrębne postępowanie dotyczy korupcji gospodarczej i przyjmowania korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją publiczną oraz ujawnienia tajemnicy służbowej lub zawodowej.  

Afera podsłuchowa wybuchła 14 czerwca 2014 r. Wtedy "Wprost" opublikował stenogramy rozmów kilkudziesięciu osób związanych z polityką i biznesem. Nielegalne podsłuchy były zainstalowane w kilku stołecznych restauracjach, m.in. w lokalu Sowa & Przyjaciele. Rozmowy były nagrywane w latach 2013-2014. Wśród nagrywanych byli między innymi: ministrowie rządu Donalda Tuska (w tym: szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, minister transportu Sławomir Nowak, minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz), ówczesny prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka, były prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz ówczesny szef Banku Zachodniego WBK Mateusz Morawiecki.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: