Tusk: Zaatakowano moją rodzinę, mojego syna. Kaczyński i Ziobro nieprzypadkowo sięgają po "tego typu narzędzia"

- Chciałbym po raz kolejny podziękować za słowa wsparcia, kiedy kolejny raz zaatakowano moją rodzinę, mojego syna - mówił w czasie kongresu Inicjatywy Polskiej Donald Tusk . - To oczywiście boli. Każdy, kto ma dzieci wie dobrze, że to boli - dodał polityk PO.

Donald Tusk wziął udział w sobotę w kongresie Inicjatywy Polskiej. W swoim wystąpieniu nawiązał m.in. do ostatnich doniesień ws. afery podsłuchowej z 2014 roku, a także do odtajnionych przez Zbigniewa Ziobrę zeznań "protokołów wyjaśnień i zeznań wspólnika Marka Falenty - Marcina W.". Z protokołu wynika, iż Marcin W. zeznał, że wręczył osobie o inicjałach M.T. łapówkę w wysokości 600 tys. euro. Łapówka miała być wręczona w reklamówce.

W czwartek w "Wiadomościach" jeden z materiałów poświęcono zeznaniom Marcina W. Ma z nich wynikać, jakoby przekazał Michałowi Tuskowi torbę z 600 tysiącami euro łapówki dla ojca. Syn byłego premiera podkreślił, że sprawa rzekomej łapówki "to bzdura", jest znana od lat i nigdy nie był przesłuchiwany w tej sprawie. 

Zobacz wideo Kobosko o wniosku o konstruktywnym wotum nieufności: Trzeba iść się bić

- Dziś w Polsce rządzi partia, która z nienawiści do oponentów i z pogardy do zwykłych ludzi uczyniła dość skuteczne narzędzia rządów. Dziś w Polsce miliony Polek i Polaków mają uzasadnioną nadzieję, (...) że taki czas szybko minie - mówił lider PO.

Podkreślał, że wierzy, że ten czas minie "niezależnie od tego, ile jeszcze przyjdzie mu zapłacić od tego osobistej ceny".

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Tusk: Kolejny raz zaatakowano mojego syna. To oczywiście boli

- Chciałbym po raz kolejny podziękować za słowa wsparcia, kiedy kolejny raz zaatakowano moją rodzinę, mojego syna - mówił dalej polityk. - To oczywiście boli. Każdy, kto ma dzieci wie dobrze, że to boli - dodał. 

- Pierwszy do mnie zadzwonił mój syn i powiedział: "Tata, nie przejmuj się, nie damy się złamać, nie damy się zastraszyć. Nie myśl nawet przez chwilę, że to w jakikolwiek sposób zmienia determinację nas wszystkich, żeby zmienić to, co dzisiaj w Polsce się dzieje, żeby zmienić to na lepsze" - kontynuował.

Tusk podkreślił, że PiS, Kaczyński i Ziobro nieprzypadkowo sięgają po "tego typu narzędzia". - Oni uważają, że jak ktoś kocha, to jest słabszy. Jak ktoś ma kochającą się rodzinę, to jest to słaby punkt. Ja wiem, że jeśli ktoś kocha to jest silniejszy. Jest w stanie sprostać wszystkiemu - podsumował.

- To, co dzieje się w Polsce to nie jest saga rodzinna (...) Na mojej drodze po Polsce staram się rozmawiać z ludźmi wszędzie, gdzie jestem. (...) Miliony Polek i Polaków są ofiarami takiej polityki, jaką PiS zafundował w Polsce - stwierdził. 

Podkreślał, że dziś rodziny w Polsce żyją w kraju, który piętnuje rodziców i dzieci, szczególnie te, poczęte metodą in vitro. 

Inicjatywa Polska została założona w 2016 roku jako stowarzyszenie przez byłych działaczy SLD i Twojego Ruchu, po tym gdy przedstawiciele tych ugrupowań nie weszli do Sejmu w 2015 roku. W 2019 roku Inicjatywa Polska, już jako partia polityczna, współtworzyła Koalicję Obywatelską w wyborach parlamentarnych.

Afera podsłuchowa. Prokuratura upubliczniła zeznania wspólnika Marka Falenty

Michał Tusk odniósł się do protokołów z zeznań wspólnika Marka Falenty w rozmowie z Onetem.

- Informacje o tych zeznaniach pojawiały się już w mediach. Prokuratura ma je od lat. Nigdy przez te wszystkie lata nie byłem nawet przesłuchiwany w tej sprawie. To bzdury - kwituje syn byłego szefa rządu. Marcin W. twierdził, że "wręczył M.T." reklamówkę, w której miało znajdować się 600 tys. euro w gotówce. O tym, że chodzi o Michała Tuska, poinformowało TVP Info. 

Michał Tusk przed Komisją Śledczą"Łapówka dla Tuska" w zeznaniach Falenty? Michał Tusk: To bzdury

Marcin W. zeznał w listopadzie 2017 r., że do wręczenia łapówki miało dojść trzy lata wcześniej. "Marek F. twierdził, że jest w stanie to załatwić, tylko potrzeba na to, z tego co pamiętam, 600 tys. euro, które miało być przekazane, jak to mówił Marek F. 'dla Tuska' w szerokim tego słowa znaczeniu, bo nie wiem, czy chodziło o partię, czy o samego Donalda Tuska, czy o rząd w znaczeniu wówczas rządzących Polską, w każdym razie pieniądze te odbierał od nas M. T." - czytamy w opublikowanych dokumentach. 

Zeznań Marcina W. na temat syna Donalda Tuska nie było w aktach sprawy, które czytałem w SO w Warszawie. One pochodzą z łódzkiego CBA i tamtejszego oddziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej. W aktach, z którymi się zaznajomiłem, było jedynie zeznanie Marcina W., w którym wspominał o konfrontacji z Markiem Falentą, której byli poddani w Łodzi. Prok. Krajowa odmówiła mi informacji, jakiej sprawy dotyczyła konfrontacja - napisał na Twitterze Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz "Newsweeka".

"Protokoły są z różnych śledztw, w których Marcin W. występuje i jako świadek i jako podejrzany. Ten opisany przez Rzeczkowskiego jest kontynuacją wcześniejszych wyjaśnień, których nie ujawniono. I najważniejsze - brak inf. o wyłączeniu materiałów w sprawie sprzedaży taśm Rosjanom" - to jeden z komentarzy do upublicznionych zeznań Marcina W. 

Afera podsłuchowa wybuchła 14 czerwca 2014 r. Wtedy "Wprost" opublikował stenogramy rozmów kilkudziesięciu osób związanych z polityką i biznesem. Nielegalne podsłuchy były zainstalowane w kilku stołecznych restauracjach, m.in. w lokalu Sowa & Przyjaciele. Rozmowy były nagrywane w latach 2013-2014. Wśród nagrywanych byli między innymi: ministrowie rządu Donalda Tuska (w tym: szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, minister transportu Sławomir Nowak, minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz), ówczesny prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka, były prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz ówczesny szef Banku Zachodniego WBK Mateusz Morawiecki.

Więcej o: