Źródła "Gazety Wyborczej": Śledczy sprawdzali wątek 600 tys. euro i nie znaleźli żadnego potwierdzenia

Według informatora "Gazety Wyborczej" publikacja zeznań Marcina W. to "pułapka, jaką Ziobro zastawił na Tuska". W środę prokuratura udostępniła protokoły procesowe dotyczące relacji wspólnika Marka Falenty w tzw. aferze taśmowej. Pojawia się w nich wątek rzekomych 600 tys. euro łapówki dla Michała Tuska.

Michał Tusk w mediach już zaprzeczył informacjom zawartym w zeznaniach Marcina W. - Nie znam tych osób i nigdy ich nie spotkałem. Nigdy też nie byłem przesłuchiwany w tej sprawie. Temat ten był już opisywany w mediach w 2020 r. - mówił w środę "Gazecie Wyborczej". 

Zobacz wideo Jakie stanowisko zaprezentuje Polska na Szczycie Klimatycznym w Egipcie? Jesteśmy na PreCop 27

Informator "Wyborczej": Publikacja tych zeznań to pułapka, jaką Ziobro zastawił na Tuska 

Wieczorem dziennik opublikował artykuł, w którym przytoczona została relacja osoby znającej całość zeznań byłego wspólnika Falenty. - Publikacja tych zeznań to pułapka, jaką Ziobro zastawił na Tuska - twierdzi informator "Gazety Wyborczej". "Nasz rozmówca zaznacza, że śledczy sprawdzali wątek 600 tys. euro i nie znaleźli żadnego potwierdzenia zeznań Marcina W." - czytamy w gazecie. 

O upublicznieniu dokumentów z zeznań Marcina W. zdecydował Prokurator Generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. W środę po południu na stronie Prokuratury Krajowej zamieszczono decyzję Prokuratora Generalnego w tej sprawie. Umieszczono także pięć protokołów przesłuchań - z 23 września 2014 roku, 24 sierpnia 2015 roku, 20 listopada 2017 roku, 16 września 2019 roku i 11 czerwca 2021 roku. Co ważne, prokuratura nie ujawniła wszystkich protokołów. 

Przesłuchanie w 2017 roku dotyczyło m.in. kwestii pośredniczenia firmy Marka F. w dostawach węgla z Rosji dla państwowej spółki. Marcin W. twierdził w 2017 r., że razem z Markiem F. "osobiście wypłacał w w biurze prowizję za zgodę na tę transakcję" i "ta prowizja to była łapówka". Marcin W. miał obawiać się, że Marek F. przywłaszczy sobie część tych pieniędzy i miał postawić warunek, że zgadza się na tak wysoką kwotę tylko wtedy, gdy "Michał T. [syn byłego premiera - red.] przyjedzie po nią sam".

Zbigniew ZiobroAfera taśmowa. Co jest w zeznaniach Marcina W. ujawnionych przez Ziobrę?

Prokuratura opublikowała protokoły zeznań Marcina W. 

"Zapytałem F., czy to są pieniądze dla "samego szefa szefów", czyli Donalda Tuska. Odpowiedź F. była następująca: "Nie, są to pieniądze partyjne i dlatego zawsze będziemy bezpieczni". Była to kwota 600 tys. euro." - mówił Marcin W. Twierdził potem, że syn byłego premiera zabrał pieniądze umieszczone w reklamówce.

W tym tygodniu "Newsweek" opisał nowy wątek tzw. afery taśmowej. Z ustaleń tygodnika wynika, że przed opublikowaniem nagrań przez "Wprost" w 2014 roku, Falenta miał je sprzedać Rosjanom. "Newsweek" powołuje się na zeznania Marcina W., wspólnika Marka Falenty. Po publikacji Donald Tusk zorganizował konferencję prasową i wezwał do utworzenia komisji śledczej w tej sprawie. - Panie prezesie Kaczyński. Wzywam was do powołania sejmowej komisji śledczej, by nikt nie mógł snuć domysłów, że władza PiS została zamontowana przez rosyjskie służby - mówił.

"Ziobro obawiał się, że Tusk odwoła konferencję"

To w odpowiedzi na konferencję Tuska Ziobro zdecydował się o upublicznieniu części zeznań. "Zaznaczam, że - w przeciwieństwie do pana Donalda Tuska - prokuratura nie podchodzi do ich treści bezkrytycznie" - podkreślił prokurator generalny w swoim postanowieniu. 

O decyzji Ziobry ws. opublikowania zeznań pisał w środę Jacek Gądek z Gazeta.pl. "- Poszli całą ławą do ataku, no i się nadziali - mówią w otoczeniu Zbigniewa Ziobry o podpieraniu się głównie przez PO zeznaniami Marcina W. o wątku szpiegowskim w aferze taśmowej" - pisał. Jeden ze współpracowników ministra sprawiedliwości stwierdził, że "Ziobro obawiał się tylko tego, że Donald Tusk odwoła swoją konferencję".

"Ziobro obawiał się, że Tusk odwoła konferencję". Kulisy ujawniania zeznań pana W.

Więcej o: