Niemiecki konduktor pyta, dlaczego Polacy podbierają dzikom kartofle. Rozrysowaliśmy uniwersum Jarosława Kaczyńskiego

Za PO ludzie podbierali dzikom kartofle, a dziś niewiele trzeba, żeby Polska była drugą Japonią. Chociaż Turcją też byłoby fajnie. Tani węgiel zostanie wymieszany (nie fizycznie) z droższym, więc finalnie nikomu nie będzie zimno. A poza tym to wcale nie jest powód, żeby niemieccy konduktorzy wyrzucali Polaków z wagonów pierwszej klasy.

Nawet najbardziej oddani nauczyciele z "małych, wiejskich szkół" czy "szeregowe posłanki" mogą mieć problem z uchwyceniem istoty myśli prezesa. Dlatego przed kolejnymi występami Jarosława Kaczyńskiego przygotowaliśmy małą ściągawkę ułatwiającą poruszanie się po jego uniwersum. Wykorzystaliśmy w tym celu metodę mapy myśli, która pozwala hasłowo zorganizować na "jednej kartce" najważniejsze elementy aktualnego światopoglądu dowolnej osoby. Zapraszamy!

ZOBACZ UNIWERSUM KACZYŃSKIEGO W LEPSZEJ ROZDZIELCZOŚCI >>

embed

O Japonii Jarosław Kaczyński mówił 2 października w Stargardzie. - Pamiętacie państwo, jak Lech Wałęsa w swoich lepszych czasach - bo dzisiaj to nie będę komentował - mówił: "będziemy drugą Japonią"? Wtedy nawet w kręgach solidarnościowych się uśmiechano, bo mówił bajki. A dziś jeśli chodzi o płace, w sile nabywczej liczone, (...) jesteśmy państwem kolejnym po Japonii jeśli chodzi o wysokość płac. Tylko jeszcze trochę do góry i będziemy drugą Japonią - zapewniał.

Zobacz wideo Czy Polsce grozi wstrzymanie wypłaty środków z unijnego Funduszu Spójności?

"Stuprocentowy dowód na wybuch"

Podczas tego samego wystąpienia Kaczyński wrzucił jeszcze temat katastrofy smoleńskiej. - Tamta strona nie może się przyznać, że to był zamach, bo to dla niej byłaby potworna kompromitacja i będą się bronić, powoływać na to, czy tamto. Pamiętajcie, że na zachodzie Rosjanie mają wielkie wpływy, przekupują, mają wielkie pieniądze poza jakąkolwiek kontrolą - mówił. Dodał, że "to, co jest w tym samolocie, te wszystkie loki powybuchowe, te drzwi, te rozerwane na strzępy ciała, rozrzucone, popalone, to stuprocentowy dowód na to, że to był wybuch". Przypomnijmy, że Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod kierownictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było "zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg". 

Harrow i "deprowincjonalizacja"

W Sieradzu 16 października prezes PiS odpowiadał na pytanie jednej z mieszkanek gminy Błaszki o budowę kolei do Centralnego Portu Komunikacyjnego. - Nie mamy portu lotniczego, który jest portem dużym w skali międzynarodowej, z którego można dolecieć na różne kontynenty. Bo Okęcie takim portem nie jest. Wiedeń - bo ja nie mówię już o tych takich największych portach - o Harrow, czy o Frankfurcie, czy portach paryskich... zresztą Harrow to jest tylko jedno z trzech czy pięciu lotnisk londyńskich - wywodził. Kaczyński miał zapewne na myśli londyńskie Heathrow - największe lotnisko w Europie. 

O CPK Kaczyński mówił też w Ostrowcu Świętokrzyskim w lipcu. - Mamy wielkie przedsięwzięcia, największe to Centralny Port Komunikacyjny, szczególnie atakowany, bo on będzie miał ogromne znaczenie gospodarcze. Ale on został wymyślony kilkanaście lat temu, bo to nasz stary pomysł, z jeszcze innego powodu. Chodzi o - tego pojęcia rzadko używamy - "deprowincjalizację" Polski - mówił (cytat za PAP). - Nie możemy być prowincją, mówiłem to wczoraj i powtarzam dzisiaj. Musimy być państwem pierwszorzędnym i nie możemy mieć lotniska dla Polaków w Berlinie, jak chcą nasi przeciwnicy - podkreślał. 

"Węgiel tani będzie pomieszany - nie fizycznie - z węglem droższym, z importu"

12 października w Puławach Kaczyński przedstawiał swój pomysł na tani węgiel. Przekonywał, że "nikomu nie będzie zimno", bo rząd "uruchomił procesy", dzięki którym surowiec będzie tańszy.  Kaczyński wyjaśniał: - Nie tylko dlatego, że będzie dopłata. Tylko dlatego, że poprzez inne zabiegi zdołamy doprowadzić do stanu, w którym cena węgla będzie tak skonstruowana, iż, można powiedzieć - to jest pewna przenośnia - ten węgiel tani, polski będzie pomieszany, ale nie fizycznie oczywiście, z tym węglem dużo droższym z importu. Razem wziąwszy doprowadzimy do tego, że ci, którzy, będą kupowali te trzy tony, będą płacili w gruncie rzeczy tyle mniej więcej co w zeszłym roku. No bo tysiąc złotych dopłaty i około dwóch tysięcy węgiel i wychodzi na to samo.

Również w Puławach Kaczyński mówił o paleniu węglem brunatnym. - Pytano o węgiel brunatny. Dlaczego będzie można go kupować do użytku domowego, do ogrzewania także węgiel brunatny, że podobno jest szkodliwy. Ja, proszę państwa, nie ukrywam, że sprawy węgla brunatnego nie zgłębiałem, jego szkodliwości. Wiem, że są wielkie kopalnie i wielkie elektrownie, w tym największa w Europie elektrownia w Bełchatowie, że to się pali, że to dymi i jakoś ludzie tam żyją. Tam jest nawet najbogatsza gmina w Polsce - twierdził Kaczyński. Eksperci podkreślają, że węgiel brunatny jest nie tylko mniej kaloryczny od kamiennego. Jego spalanie jest szkodliwe dla zdrowia i środowiska.

"Wiecie państwo, co to jest Żabka"

W Puławach padła też niesprecyzowana zapowiedź możliwego przejęcia sieci sklepów Żabka. Kaczyński mówił o tym w kontekście działalności Krajowej Grupy Spożywczej.   

- [...] W tej chwili jest już chyba podjęta decyzja, że sieci elektryczne linii kolejowych, to duże przedsiębiorstwo, mają też dużą sieć przekazu energii elektrycznej, że zostanie w bardzo krótkim czasie odkupione. Właśnie od jednego z funduszy amerykańskich. A ten sam fundusz jest właścicielem Żabki. Wiecie państwo, co to jest Żabka. Te sklepy też być może zostaną odkupione. Idziemy w tym kierunku - mówił.

1 października w Kołobrzegu prezes PiS sugerował, że kiedyś Polacy zjadali kartofle przeznaczone dla dzików. - Naprawdę, staramy się i sięgamy do wszystkich, także do tych najbardziej pokrzywdzonych. Tych miejsc, gdzie tych pokrzywdzonych dzieci było naprawdę dużo. Tych miejsc, gdzie ludzie zbierali po lasach kartofle zasadzane dla dzików przez leśników. Bo tak było - mówił.

Jarosław Kaczyński na spotkaniu w SzczecinieKaczyński o leśnikach sadzących kartofle dla dzików. Ekspert: "To niedorzeczne"

"Dosiada się Niemiec i wzywa konduktora"

Pod koniec września w Opolu Kaczyński mówił o rzekomej dyskryminacji Polaków przez niemiecką kolej. Słowa padły w kontekście reparacji za II wojnę światową. - Nie możemy się ciągle zgadzać na to, że jesteśmy tymi gorszymi. Twierdzenie, że nam się nie należy, z tego wynika. To jest dokładnie to samo, co, można czasem jeszcze dzisiaj, a może i nie czasem, spotkać w Niemczech - że na przykład polscy eurodeputowani jadą w niemieckim pociągu w pierwszej klasie, dosiada się Niemiec, orientuje się, że to Polacy, wzywa konduktora, żeby ich wyrzucił, bo jak to Polacy mogą jechać w pierwszej klasie. Tak, proszę państwa, jest, to jest część świadomości tego narodu. Musimy z tym skończyć. To jest jedna z metod - mówił. 

O reparacjach Kaczyński mówił też w Oleśnicy. Przekonywał, że "Niemcy uznały się za mocarstwo moralne". - To tak, jakbym ja się uznał za koszykarza NBA (wypowiedziane jako "enbea"). I to tego środkowego, największego. Otóż to jest tak, że trzeba im to odebrać. Oni muszą zrozumieć, że oni z tym workiem zbrodni na plecach daleko nie zajdą. Wtedy będzie można rozmawiać. A co trzeba zrobić? Trzeba robić konferencje, trzeba nakręcać filmy, trzeba wykorzystywać internet, wykorzystywać wszystkie możliwe instrumenty informowania opinii publicznej na świecie - przekonywał.

Walka z inflacją, pilnowanie wyborów

Kaczyński nierzadko odnosi się też do kwestii gospodarczych. W Stargardzie wyjaśniał, że rząd wybrał metodę walki z inflacją, która jest "bardziej powolna niż schładzanie gospodarki". - Nie chcemy, aby nasi obywatele po raz czwarty od 1989 r. przeżywali tę sinusoidę - to jest lepiej, to jest gorzej. Mówię o poziomie życia, poziomie bezrobocia i tych wszystkich sprawach społecznych. Najpierw ta sinusoida poszła ostro w dół za pierwszego Balcerowicza, później był drugi Balcerowicz - na przełomie lat 90. i dwutysięcznych, a później był Tusk, najgorzej było ok. 2012 r. i 2013 r. No i teraz ma być kolejny raz? My chcemy tego uniknąć - mówił.

Również w Stargardzie prezes PiS opowiadał o swoim pomyśle na dopilnowanie uczciwego przebiegu wyborów. Jak stwierdził, podczas głosowania może "dochodzić do prób zmian w liczeniu głosów lub awantur". - Krótko mówiąc - doprowadzenia do różnych awantur, żeby potem mówić "no nie no, te wybory były przeprowadzone w jakichś strasznych warunkach". Musimy temu zapobiec - przestrzegał. Dalej przedstawił rozwiązanie tego problemu. - Musimy się zmobilizować tak, żeby w każdej Okręgowej Komisji Wyborczej było przynajmniej dwóch naszych przedstawicieli i żeby liczenie głosów (...) odbywało się rzeczywiście transparentnie - mówił. Zaznaczył, że nie powinno być żadnego podziału tych głosów czy liczenia ich oddzielnie. - Trzeba to wysypać na stół, czy nawet na podłogę, jeden wylosowany wyciąga poszczególne głosy, pokazuje to wszystkim i to się zapisuje. I to jeszcze do tego powinno być przez cały czas pilnowanie. A najlepiej, żeby w lokalach wyborczych (...) były po prostu kamery i żeby to było w internecie. Tak, żeby każdy mógł sobie wygooglować to, czego szuka, np. jakąś komisję wyborczą, nawet zupełnie przypadkową i zobaczyć, co tam się dzieje. Każdy obywatel - mówił.

"W Niemczech euro nie jest warte więcej niż 3 zł"

2 lipca w Białymstoku prezes PiS mówił o tym, ile jego zdaniem w przeliczeniu na złotówki warte jest euro. Mówił też, że lekarze w Niemczech zarabiają mniej niż w Polsce. - W Polsce niestety lekarzy jest za mało, niestety kilkadziesiąt tysięcy wyjechało. Ale będą wracać. Już dziś nie przyjmują propozycji w Niemczech, bo tam się mniej płaci niż tu. Nawet jeżeli przyjąć ten niemający przecież nic wspólnego z rzeczywistością sposób przeliczania euro na złotówki. Przecież w Niemczech euro nie jest warte więcej niż 3 zł, nawet jest mniej warte, a nie tam 4,50 czy prawie 5 zł - przekonywał.

DLOBIKaczyński o euro po 3 zł. O co chodziło? To nie musiała być wtopa

Z kolei w Gnieźnie, także latem, prezes PiS mówił o wpływie smartfonów na młodych ludzi. - Młodzież jest pod bardzo wielkim wpływem smartfonu, mówiąc w przenośni. Tu znowu my wielkich możliwości nie mamy, ale będziemy prowadzili kontrakcje - mówił, dodając, że jego zdaniem "jakąś część młodzieży" PiS do siebie przyciągnie. 

Amerykański sklep, którego nie ma

12 lipca Kaczyński wychwalał w Grójcu Daniela Obajtka. - My mamy w Polsce takiego niezwykłego człowieka. Nazywa się Daniel Obajtek. Zanim został szefem jednego i drugiego koncernu, był po prostu wójtem gminy Pcim. Otóż on w tej gminie dokonywał cudów. Nie miał środków, a wybudował tam mnóstwo rzeczy. Tworzył różnego rodzaju przedsięwzięcia produkcyjne, gdzie panie, które miały doświadczenie gospodyń domowych, produkowały różne rzeczy, produkują dalej, sprzedawały. Stworzył chyba jedyny do tej pory w Polsce sklep w stylu amerykańskim, gdzie można wjechać samochodem i prosto z samochodu kupować, brać z półek, w Stanach jest takich sklepów dużo - mówił prezes PiS. - Zbudował też potężną sieć dróg rowerowych, stworzył żłobek i przedszkole w każdej wsi, wykorzystując do tego różne pomieszczenia. Dokonywał, można powiedzieć, niesłychanych rzeczy - przekonywał. 

"Sklepu w amerykańskim stylu" w Pcimiu szukali dziennikarze Onetu i "Gazety Wyborczej", ale nie znaleźli. Z relacji mieszkańców wynika, że nic takiego tam nie istnieje. Nie ma też w gminie Pcim żłobka, natomiast dróg rowerowych jest łącznie 4 km.

W lipcu w Kórniku Kaczyński roztaczał wizję przyszłości Polski. - My chcemy, żeby Polska po jakimś czasie - ale dłuższym, i nie mnie to dotyczy, bo ja mam swoje lata i będę musiał odejść, natomiast chodzi o tych, którzy przyjdą po mnie - była naprawdę murowanym państwem. I w sensie jakości życia, i w sensie siły państwa. Mój brat mówił tak: "chciałbym, żeby o Polsce mówiono tak jak o Turcji - że to jest poważne państwo". Tak powinno być i tak się coraz bardziej staje - mówił. 

"Kłaniano się Rosji od pierwszego przemówienia Tuska"

21 września w Siedlcach Jarosław Kaczyński mówił o kryzysie, wojnie w Ukrainie, a przede wszystkim o opozycji i, znowu, o Donaldzie Tusku. Slowem kluczem były tym razem pokłony. - Nasi polityczni przeciwnicy, którzy w pas kłaniali się Rosji, popierali całkowicie zgubną dla całej Europy politykę Niemiec, teraz próbują udawać, że było zupełnie inaczej - przekonywał, dodając, że "Niemcy i Rosja ze sobą współpracowały, działały w imię polityki, którą kiedyś stworzył Bismarck. - To Bismarck uważał, że Niemcy mogą odgrywać decydującą rolę w Europie, ale tylko w ścisłej współpracy z Rosją - powiedział. - W to wszystko wpisywał się Donald Tusk - stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości. 

Prezes PiS odniósł się do prowadzonej przez Donalda Tuska polityki w 2007-2014, kiedy to sprawował funkcję prezesa Rady Ministrów.

- Kłaniano się [Rosji - red.] od pierwszego przemówienia inauguracyjnego Donalda Tuska w Sejmie, gdzie mówił "chcemy się porozumieć z Rosją taką, jaka jest", czyli wiedział, jaka ona jest - mówił. Jak dodawał, "zaraz potem Tusk w 2008 roku do Moskwy pojechał". - O czym tam rozmawiano - nie wiem. W każdym razie nie mamy na ten temat precyzyjnych informacji. Poza tym, że padła tam propozycja rozbioru Ukrainy, która została zbyta milczeniem przez Tuska, który nie powiedział "nie", ani, że my takich propozycji nigdy nie będziemy brali pod uwagę - przekonywał Kaczyński.

Podczas wrześniowego spotkania z mieszkańcami Nysy Kaczyński mówił o środkach z Krajowego Planu Odbudowy. - W Warszawie mówiła [szefowa KE - red.], że da, tam, że nie da, bo jej grożą, że ją wyrzucą. To jest oczywiście nielegalne i my prędzej czy później te pieniądze dostaniemy. Sądzę, że po prostu po zwycięskich wyborach. Teraz nie wydaje mi się żebyśmy mogli te pieniądze otrzymać z tego względu, że czynienie dalszych ustępstw nie ma już żadnego sensu. Co nie zrobiliśmy to i tak było "nie" - stwierdził prezes PiS. - Przedsięwzięcia zatwierdzone w KPO realizujemy. Rachunki wyślemy do Unii, być może im wytoczymy procesy - dodał.

Gejowskie kluby w "świętem mieście" 

Kaczyński wielokrotnie mówił o społeczności LGBT. W Myszkowie 15 października zapewniał, że zwycięstwo PiS w najbliższych wyborach "będzie częścią procesu europejskiego, który się już zaczął". - I miejmy nadzieję, że się będzie rozwijał i będzie, mam przynajmniej taką nadzieję, częścią procesu, który będzie prowadził do głębokiej reformy Unii Europejskiej, a także do tego, że zacznie się cofać ideologiczne szaleństwo. Ideologiczne szaleństwo, które też jest nam narzucane. To szaleństwo odnoszące się do obyczajów, do relacji między kobietami a mężczyznami, a dokładnie do twierdzenia, że ani kobiet, ani mężczyzn nie ma, bo każdy choćby z siedzących na tej sali może w każdej chwili stwierdzić, że jest albo kobietą, albo mężczyzną - mówił. 

W Częstochowie zaś prezes PiS opowiadał o gejowskich klubach. - Pewnie w "świętym mieście" też są kluby gejowskie, nie wiem, obawiam się, że w Częstochowie są. Ale tu chodzi o to, by tego nie promować - stwierdził.

W czerwcu na konwencji PiS w Kielcach Kaczyński podsumował walkę rządu z pandemią koronawirusa. - Nie zabrakło nam łóżek szpitalnych, nikt nie umierał na ulicach. Mieliśmy szczepionki szybko i zorganizowaliśmy bardzo sprawny system szczepień. A że nie wszyscy się chcieli szczepić, że ten poziom wyszczepienia jest, jaki jest, czyli powiedzmy sobie nierekordowy w Europie, to już kwestia decyzji obywateli - mówił.

W sobotę Krosno i Przemyśl

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński ma odwiedzić w weekend stolice kolejnych okręgów partyjnych. Tym razem szef PiS spotka się z mieszkańcami województwa lubelskiego i podkarpackiego. W sobotę Jarosław Kaczyński będzie w Krośnie i Przemyślu, natomiast w niedzielę w Zamościu.

Więcej o: