Tusk wzburzony po pytaniu dziennikarki "Newsweeka". "Jak pani może formułować taką opinię? To nie fair"

- Byłem przez siedem lat premierem, przez siedem lat dysponowałem służbami specjalnymi. Czy pani widziała za moich czasów, żeby użyto jakichkolwiek taśm przeciwko opozycji? Jak pani może formułować taką opinię? To jest nie fair - powiedział podczas konferencji Donald Tusk. Szef PO dosyć emocjonalnie zareagował na pytanie dziennikarki "Newsweeka".

Podczas konferencji Donalda Tuska w sprawie nowych wątków tzw. afery taśmowej dziennikarka "Newsweeka" Dominika Długosz zapytała o działalność służb w czasie, gdy rządziła Platforma Obywatelska. Jak zwracała uwagę, "było jeszcze półtora roku od wybuchu afery podsłuchowej, by tę sprawę i wątki rosyjskie zbadać".  

Zobacz wideo Śmiszek: Promować to można chipsy albo kurczaka w supermarkecie, a nie homoseksualizm

Donald Tusk chce komisji śledczej ws. afery taśmowej

- Nie ulega wątpliwości, że na pierwszym etapie śledztwa i działań nie uzyskano efektów, które pozwoliłyby na wyjaśnienie tej sprawy natychmiast po jej ujawnieniu. Tu trzeba rozdzielić dwie kwestie. Współpraca z panem Falentą niektórych funkcjonariuszy ABW i CBA, którzy później okazali się faworytami władzy pisowskiej. Mówiąc wprost: działali prawdopodobnie nielojalnie wobec mojego rządu, natomiast inwestowali swoją przyszłość pod rządami PiS - powiedział Tusk. - Ja nie znajduję do tej pory odpowiedzi na pytanie, dlaczego prokuratura - za moich czasów niezależna, więc ja nie mogłem wpływać na jej działanie, a za rządów PiS zależna bezpośrednio od ministra Ziobry - nie podjęła wątku rosyjskiego pomimo ewidentnych wskazań, że Rosjanie byli w tym bardzo mocno obecni, co potwierdza artykuł w waszym tygodniku (chodzi o "Newsweek" - red.), ale także zeznania przed sądem wielu innych uczestników tej sprawy - dodał.

Tusk przyznał, że część odpowiedzialności za wyjaśnianie tzw. afery taśmowej spada także na rząd Platformy. 

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin podczas ceremonii podpisania umowy o rozbudowie gazoportu w ŚwinoujściuTauron wypowiada umowy na dostawy gazu. Sasin reaguje: Nieakceptowalna decyzja

Podczas konferencji prasowej szef PO mówił także o potrzebie powołania komisji śledczej ws. afery taśmowej. - To powinien być wspólny interes, żeby wyłożyć na stół wszystko bez wyjątku. Tu nie ma żadnej pułapki. Z mojego punktu widzenia nie ma znaczenia, kto złoży ten wniosek, byle byłby to rzetelny wniosek o prawdziwą komisję śledczą, która ma ujawnić coś ,co ma fundamentalne znaczenie dla reputacji Kaczyńskiego i PiS, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa państwa polskiego - mówił.

Tusk do dziennikarki: Jak pani może formułować taką opinię? To jest nie fair

Później Tusk emocjonalnie zareagował na sugestię dziennikarki, że "każdy polityk" wykorzystałby aferę w konkurencyjnej partii. - Nie wiem, skąd pani przekonanie, że każdy polityk by to zrobił - powiedział. Następnie dodał: - Ja byłem przez siedem lat premierem, przez siedem lat dysponowałem służbami specjalnymi. Czy pani widziała za moich czasów, żeby użyto jakichkolwiek taśm przeciwko opozycji? Jak pani może formułować taką opinię? To jest nie fair.

- Mówię o sytuacji, gdy PiS było w opozycji i zobaczyło aferę w szeregach władzy. Każda opozycja by to zrobiła - rozdmuchuje aferę w szeregach władzy, żeby tę władze skompromitować - odpowiadała dziennikarka "Newsweeka". 

- [...] To wprost jest potwierdzone także w materiale pani tygodnika, że [...] ludzie, którzy pełnią funkcje ministerialne w rządzie Morawieckiego, byli informowani i opiekowali się całą sprawą niemal od samego początku, mówię tu o działalności pana Falenty, który był jednocześnie pod opieką rosyjskich służb specjalnych. To trzeba wyjaśnić. Sugestia, że zachowania PiS mają charakter uniwersalny i każdy zachowałby się tak, jak zachował się PiS, uważam za sugestię niedopuszczalną. Mówię o tym z najgłębszym przekonaniem. 

Aleksander Łukaszenko podczas białorusko-rosyjskich ćwiczeń na początku 2022 rokuBiałoruś nie dokona inwazji na Ukrainę. Na razie tego unika

Więcej o: