Falenta i przyjaciele. Afera podsłuchowa z nowym wątkiem. Kim są ludzie, którzy mieli sprzedać nagrania Rosjanom?

"Newsweek" opublikował nowe ustalenia dotyczące afery podsłuchowej. Świadek Marcin W., były wspólnik Marka Falenty, zeznał, że Falenta sprzedał Rosjanom nagrania z rozmowami polityków rządu PO-PSL i polskich biznesmenów miesiąc przed wybuchem afery podsłuchowej w czerwcu 2014 r.

Afera podsłuchowa wybuchła 14 czerwca 2014 r. Wtedy "Wprost" opublikował stenogramy rozmów kilkudziesięciu osób związanych z polityką i biznesem. Nielegalne podsłuchy były zainstalowane w kilku stołecznych restauracjach, m.in. w lokalu Sowa & Przyjaciele. Rozmowy były nagrywane w latach 2013-2014. Wśród nagrywanych byli między innymi: ministrowie rządu Donalda Tuska (w tym: szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, minister transportu Sławomir Nowak, minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz), ówczesny prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka, były prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz ówczesny szef Banku Zachodniego WBK Mateusz Morawiecki.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Paweł Wojtunik o współpracy Marka Falenty z CBA

Afera podsłuchowa. Kto stał za podsłuchami?

Marek Falenta był jedną z czterech zatrzymanych osób, którym zarzucano instalowanie nielegalnych podsłuchów. Falenta był akcjonariuszem prawie 30 spółek i znajdował się na liście 100 najbogatszych Polaków. Przedsiębiorca pochodzi z Lubina i jest absolwentem zarządzania i marketingu w Wyższej Szkole Menedżerskiej w Legnicy. W wieku 22 lat zaczął karierę w spółkach KGHM. Po trzech latach otworzył własny biznes. Założona przez niego spółka Electus zajmowała się handlem długami. Biznes okazał się tak zyskowny, że w maju 2006 roku Falenta sprzedał założoną przez siebie spółkę za 450 milionów złotych.

W 2014 roku Falenta - okrzyknięty przez prasę "giełdowym rekinem" - zajął się sprowadzaniem i sprzedawaniem węgla z Rosji oraz Kazachstanu. Biznes szedł doskonale aż do momentu, gdy w firmie pojawili się prokuratorzy, którzy rozpoczęli zatrzymania w zarządzanych przez Falentę Składach Węgla. W efekcie sparaliżowana została ich działalność. Firma upadła z powodu zarzutów prania pieniędzy, wyłudzenia VAT-u i innych oszustw. Falenta przez lata był informatorem służb specjalnych - najpierw ABW, a potem CBA.

Marcin W., którego zeznania opublikował "Newsweek" i z których wynika, że Falenta sprzedał Rosjanom taśmy z rozmowami polskich polityków, to jego wspólnik. Mężczyźni współpracowali od 2013 r. Marcin W. był właścicielem spółki Składywęgla.pl. Poznał Falentę, kiedy szukał inwestora strategicznego dla swojej firmy, której groziła upadłość z powodu wielomilionowego zadłużenia. Falenta miał mu pomóc w spłacie długu. Tak się jednak nie stało. Marcin W. został skazany prawomocnym wyrokiem za działanie na szkodę innej, własnej spółki i wierzycieli. Nigdy nie był skazany za składanie fałszywych zeznań. W aferze podsłuchowej był jednym z ważniejszych świadków.

Miesiąc przed upublicznienie podsłuchów w Polsce Marek Falenta i Marcin W. mieli spotkać się w Kemerowie z Igorem Prokudinem. W 2014 r. był on głównym udziałowcem KTK, dużego eksportera rosyjskiego węgla do Polski, którym handlowały między innymi Składywęgla.pl, należące do Marcina W. Prokudin był zaufanym człowiekiem gubernatora Kemerowa Amana Tułajewa - człowieka bliskiego Kremlowi.

Afera podsłuchowa. Wyroki dla oskarżonych

W 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Falentę na dwa i pół roku więzienia. W 2017 roku wyrok się uprawomocnił. Obrona oskarżonego wnosiła o odroczenie wykonania kary ze względu na zły stan zdrowia biznesmena, jednak w 2018 roku stołeczny Sąd Okręgowy odrzucił ten wniosek. W styczniu Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że Marek Falenta ostatecznie trafi do więzienia.  Jednak ten, zamiast stawić się w zakładzie karnym, uciekł z kraju. Ściganego Europejskim Nakazem Aresztowania biznesmena zatrzymano 5 kwietnia 2019 r. w Hiszpanii, a następnie sprowadzono do Polski. 

Kasację wyroku, o którą zawnioskowali pełnomocnicy Falenty, oddalił później Sąd Najwyższy. Zgody na ułaskawienie biznesmena nie wyraził natomiast prezydent Andrzej Duda

Oprócz Marka Falenty, skazany został także jego szwagier, Krzysztof Rybak oraz kelner Konrad Lassota. Obaj otrzymali karę po 10 miesięcy w zawieszeniu oraz grzywny. Drugi kelner, Łukasz N., musiał z kolei zapłacić 50 tys. zł świadczenia pieniężnego. Ponadto Lassota i Łukasz N. musieli zwrócić pieniądze, które zarobili na nagrywaniu, odpowiednio 27,5 tys. zł oraz 92,5 tys. zł.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: