Marek Kuchciński nowym szefem KPRM. Kim jest "latający marszałek", czyli następca Dworczyka?

Były marszałek Sejmu Marek Kuchciński w środę 12 października został mianowany na szefa KPRM, zastępując tym samym na stanowisku Michała Dworczyka. Kim jest nowy szef kancelarii premiera?

O tym, że Marek Kuchciński ma zostać nowym szefem KPRM przed tygodniem na antenie Polsat News mówił Ryszard Terlecki z PiS. Ponadto doniesienia potwierdził sam zainteresowany. We wtorek Polska Agencja Prasowa informowała nieoficjalnie, że do zmiany w rządzie dojdzie w środę 12 października, co ostatecznie się potwierdziło, a były marszałek Sejmu wszedł do rządu. Dziennikarz RMF FM Roch Kowalski zwrócił uwagę, że nowa rola Kuchcińskiego to nic innego niż kolejny element partyjnej układanki. Nowy szef KPRM jest bowiem jednym z zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego. Sam prezes PiS miał być pomysłodawcą powołania byłego marszałka na szefa kancelarii premiera, choć premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że była to jego osobista decyzja. 

Zobacz wideo Soboń: Ministra Dworczyka będzie wszystkim brakowało

Przypomnijmy, Kuchciński na stanowisku szefa kancelarii premiera zastąpił Michała Dworczyka, który 30 września złożył rezygnację z funkcji. Na pytania o powody rezygnacji odpowiadał, że "przeważyły względy osobiste". Jacek Gądek z Gazeta.pl ustalił jednak, że mogło chodzić o dwa powody: aferę mailową oraz sprawę wysypiska śmieci na Dolnym Śląsku, z którą w reportażu TVN powiązany został Dworczyk. Więcej na ten temat:

Premier Mateusz Morawiecki i ówczesny szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk, 30 stycznia 2019 r.Kulisy dymisji Michała Dworczyka. "Nie było już innego wyjścia"

Marek Kuchciński - kim jest nowy szef KPRM nazywany "latającym ministrem"?

Marek Kuchciński urodził się 9 sierpnia 1955 roku. Od 2001 roku był posłem na Sejm IV, V, VI, VII, VIII i IX kadencji. W latach 2006-2007 przewodniczył klubowi parlamentarnemu Prawa i Sprawiedliwości, a od 2008 do 2010 pełnił funkcję wiceprezesa PiS. W 2011 został wicemarszałkiem Sejmu, a w 2015 został wybrany na marszałka Sejmu. Fotel jednak stracił w 2019 roku po ujawnieniu afery "lotniczej". 

Marek Kuchciński złożył dymisję po tym, jak Radio ZET ujawniło, że związany z Prawem i Sprawiedliwością polityk wykorzystywał rządowe samoloty do podróży (częściowo z rodziną) na Podkarpacie, m.in. by wziąć udział w dożynkach. Onet wyliczył, że od marca 2018 do maja 2019 z budżetu państwa pokryte zostały koszty podróży Kuchcińskiego o wartości ponad 4 milionów złotych, co daje 98 lotów w ciągu roku i dwóch miesięcy. Większość z nich miała odbyć się na trasie Warszawa - Rzeszów

Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Centrum Informacji Sejmowej informowało, że wszystkie podróże marszałka miały charakter służbowy. Po wyjściu afery na jaw Kuchciński zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu. Zastąpiła Elżbieta Witek. W mediach w tamtym czasie przyjęło się określenie Kuchcińskiego jako "latającego ministra". To jednak niejedyna afera, której widmo wisi nad Kuchcińskim. 

Marek Kuchciński przypomniał o aferze podkarpackiej

W aferę podkarpacką zamieszani są bracia Aleksiej i Jewgenij R. z Ukrainy. Mężczyźni od lat 90. mieszkają w Polsce, oficjalnie prowadzili biznes hotelarski, na jaw jednak wyszło, że brali też udział w handlu ludźmi i zmuszaniu kobiet do prostytucji. Zostali oni aresztowani w 2016 roku i skazani na rok oraz 1,5 roku więzienia. Z ustaleń mediów wynikało, że mężczyźni mieli być chronieni przez policjantów z rzeszowskiego CBŚ, w zamian funkcjonariusze mieli korzystać z usług agencji towarzyskich za darmo. Wśród klientów mieli znaleźć się też m.in. politycy. 

W kwietniu 2019 roku w reportażu TVN były agent CBA mówił, że służby miały zatuszować obyczajowy skandal z udziałem polityka PiS z Podkarpacia. Media informowały, że chodzi właśnie o Kuchcińskiego, który był wówczas marszałkiem Sejmu. 

We wtorek 11 października Kuchciński przypomniał o aferze poprzez oświadczenie, który zamieścił w mediach społecznościowych. Bronił się, że wszelkie insynuacje o nieobyczajnym zachowaniu i związane z przestępstwem są nieprawdziwe. 

"W maju 2019 r. grupa posłów PO urządziła głośne spotkanie o charakterze prywatnym z byłym funkcjonariuszem CBA Wojciechem J., który oświadczył, że na wyświetlonym mu przez kogoś nagraniu 'rozpoznał' moją osobę w sytuacji nieobyczajnej i przestępczej. Posłowie PO i media opozycyjne kłamliwie nazwali to spotkanie 'zeznaniem przed komisją śledczą', podczas gdy składający owe 'zeznania' nie czynił tego pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań" - napisał i dodał, że podjął w tej sprawie szereg kroków prawnych. Więcej na ten temat:

Marek KuchcińskiKuchciński przypomina o aferze podkarpackiej. "Czasem bronić się trzeba"

Kryzys sejmowy w Polsce. Kuchciński: Dziękuję, nie widzę. To znaczy wszystko jedno

Kuchciński jest też jedną z twarzy kryzysu parlamentarnego w Polsce, który rozpoczął się 16 grudnia 2016 roku i trwał do 12 stycznia 2017 roku. Do kryzysu doszło po tym, jak ówczesny marszałek Sejmu Marek Kuchciński wykluczył z obrad Sejmu posła Platformy Obywatelskiej Michała Szczerbę za rzekome zakłócanie pracy izby (Szczerba wyszedł na mównicę z kartą i napisem "Wolne Media w Sejmie", co było protestem wobec próby wprowadzenia zmian w organizacji pracy dziennikarzy w kompleksie budynków Sejmu). Decyzji też sprzeciwiła się opozycja, która zablokowała mównicę w Sali Posiedzeń Sejmu. 

Wówczas marszałek wznowił obrady, ale już w Sali Kolumnowej, gdzie głosowano m.in. nad ustawą budżetową na kolejny rok. Głosowania zostały uznane przez opozycję za nielegalne ze względu na wątpliwości dotyczące zebrania wymaganego kworum oraz tego, kto w ogóle wziął w nich udział. Wydarzenia te doprowadziły też do serii obywatelskich protestów w pobliżu parlamentu

Podczas wspomnianego głosowania w Sali Kolumnowej Kuchciński zapytał zebranych posłów, czy wyrażają zgodę na włączenie do porządku dziennego punktu dotyczącego sprawozdania ds. Energii i Skarbu Państwa. Poprosił, by osoby, które są przeciw podniosły rękę, następnie tę samą prośbę skierował do osób, które od głosu się wstrzymały. - Dziękuję. Nie widzę. To znaczy wszystko jedno, czy widzę, czy nie widzę. Dziękuję bardzo - stwierdził wówczas. 

Więcej o: