Kaczyński mówił o leśnikach, którzy sadzili kartofle dla dzików. Ekspert: "To niedorzeczne"

- Kiedyś w tamtych rejonach ludzie zbierali po lasach kartofle zasadzane dla dzików przez leśników - opowiadał Jarosław Kaczyński swoim sympatykom podczas weekendowego spotkania w Kołobrzegu. Później słowa szefa PiS- u tłumaczył rzecznik partii, a teraz skomentował je dla na Przemysław Malec. - To jest niedorzeczne - mówi twórca i prowadzący program "Darz Bór".
Naprawdę, staramy się i sięgamy do wszystkich, także do tych najbardziej pokrzywdzonych. Tych miejsc, gdzie tych pokrzywdzonych dzieci było naprawdę dużo. Tych miejsc, gdzie ludzie zbierali po lasach kartofle zasadzane dla dzików przez leśników. Bo tak było

- mówił w sobotę 1 października Jarosław Kaczyński w kontekście wsparcia dla gmin popegeerowskich. Problem w tym, że nie do końca tak było.

Nie ziemniaki, a topinambur, nie leśnicy, ale myśliwi - tak w skrócie słowa Kaczyńskiego skomentował rozmówca Gazeta.pl Przemysław Malec, myśliwy, znawca łowiectwa i polowań, twórca i prowadzący kanał na YouTubie "Darz Bór". 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o Jerzym Urbanie: Umarł to umarł, po co drążyć temat?

Malec wyjaśnia, że część myśliwych jest też leśnikami, więc tu ewentualnie jakaś część wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego mogłaby się zgadzać z prawdą. - To były tak zwane poletka zaporowe. To robi się, aby zatrzymać zwierzęta w lesie. Teraz już tego nie robimy, bo nie dokarmiamy dzikich zwierząt w lesie. Sadziło się wtedy topinambur, ale nie ziemniaki - tłumaczy Przemysław Malec.

Topinambur to jest taka roślina, która się odradza po roku i dziki bardzo chętnie to zjadają. To też ma bulwy, wygląda bardzo podobnie. Natomiast nigdy nie było sytuacji, żeby leśnicy czy myśliwi sadzili ziemniaki w lesie. To jest niedorzeczne

- ocenia nasz rozmówca. Przyznał, że czasami takie poletka zaporowe tworzy się po to, żeby dzika zwierzyna nie wchodziła na pola rolników. - W momencie, kiedy jedzenie jest w lesie, to zwierzęta się tam zatrzymywały. Leśnicy sadzą też las w odpowiednich konfiguracjach po to, żeby ubogacać strukturę ekosystemu i żeby zwierzyna miała co zgryzać. Więc robimy coś takiego, ale w większości przypadków jest to rzadkie. Bardziej są to innego rodzaju nasadzenia, dla drobnej zwierzyny. A dla dzików, jeleni, saren robi się coś takiego, ale coraz rzadziej - mówi.

Jest to w porozumieniu z Lasami Państwowymi. Nikt tego nie robi sam dobrowolnie, tylko to wszystko jest ściśle zaplanowane

- dodaje prowadzący "Darz Bór". 

Kaczyński w Kołobrzegu. "Ludzie zbierali po lasach kartofle zasadzane przez dla dzików przez leśników"

Słów szefa partii bronił Radosław Fogiel. Rzecznik PiS-u wyjaśnił w programie "Gość Wydarzeń", że przytoczone przez Kaczyńskiego słowa to "historia, którą pan prezes usłyszał od leśników, kiedy był lata temu bodajże w województwie pomorskim". - Na pewno była to północna Polska. Faktycznie leśnicy sadzili kartofle dla dokarmiania dzików, a te kartofle znikały - zapewnił rzecznik PiS-u, powtarzając historię swojego szefa. 

Podkreślił, że w historii prezesa nie chodziło o topinambur, bo on słyszał o kartoflach. - Tam akurat leśnicy mówili o kartoflach - przekonywał Fogiel.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: