Przesunięcie terminu wyborów. "PiS chce uciec spod topora", "żadne ustalenia nie obowiązują"

"PiS chce uciec spod samorządowego topora wyborczego, ale co się odwlecze, to nie uciecze" - pisze Dariusz Klimaczak z PSL. "Kaczyński boi się przegranej" - ocenia Borys Budka. Opozycja komentuje przyjęcie przez Sejm ustawy ws. przesunięcia terminu wyborów.

"PiS z przystawkami przegłosował przesunięcie wyborów samorządowych na wiosnę 2024 r. Pewien antysystemowiec, który dopiero co deklarował koniec wspólnego głosowania z Kaczyńskim, oczywiście za. Zero zaskoczenia" - pisze na Twitterze Aleksander Miszalski.

Poseł KO odniósł się do deklaracji Pawła Kukiza, który stwierdził w czwartek w Radiu Zet, że nie będzie głosował razem z PiS. Zaznaczył przy tym, że wspólne głosowania zakończą się w październiku. 

Zobacz wideo Siemoniak o karze nagany dla Kaczyńskiego: Może jakiś cień refleksji będzie

Do zmiany terminu wyborów samorządowych negatywnie odnosi się większość ugrupowań opozycyjnych w Sejmie. "Właśnie tchórze i kombinatorzy z PiS przegłosowali wydłużenie kadencji samorządów. Wstyd, i tak przegracie najbliższe wybory!" - pisze Tomasz Trela z Lewicy.

Przesunięcie terminu wyborów samorządowych. "PiS chce uciec spod topora wyborczego"

"Przeniesienie wyborów samorządowych na wiosnę 2024 roku jest bezprawne. Świadczą o tym ekspertyzy prawne zamówione przez PSL w trzech różnych ośrodkach akademickich. PiS chce uciec spod samorządowego topora wyborczego, ale co się odwlecze to nie uciecze!" - ocenia Dariusz Klimczak, poseł ludowców. 

"Kaczyński tak boi się przegranej, że właśnie przegłosowano przesunięcie wyborów samorządowych na wiosnę 2024 roku. Oszuści" - ocenia Borys Budka.

"Sejmu większością głosów zdecydował o przesunięciu wyborów samorządowych na wiosnę 2024 roku, bo... tak rządzącym było wygodnie.... Kolejny przykład tego, że żyjemy w kraju, gdzie żadne ustalenia nie obowiązują, albo obowiązują tak długo jak chronią interes rządzących..." - stwierdziła Katarzyna Karpa-Świderek, rzeczniczka Polski 2050.

62. posiedzenie Sejmu IX kadencji. Warszawa, 29 września 2022 r.Przesunięcie terminu wyborów samorządowych. Sejm podjął decyzję

"Przycisnęli ustawę zmieniającą termin wyborów samorządowych. Mam nadzieję, że wyborcy pokażą Wam czerwoną kartkę za majstrowanie przy terminie wyborów bez konsultacji z nami, samorządowcami" - pisze Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydentka Łodzi i wiceprzewodnicząca Lewicy.

231 głosów za

W czwartek Sejm przyjął projekt ustawy, która przedłuża kadencję organów jednostek samorządu terytorialnego oraz przepisy ustawy Kodeksu wyborczego, dotyczące zmiany terminu wyborów samorządowych. Przyjęty większością głosów projekt trafi teraz do Senatu.

Zgodnie z zawartymi w nim przepisami, wybory do rad gmin, powiatów, sejmików województw, a także do rad dzielnic miasta stołecznego Warszawy oraz wybory prezydentów miast miałyby odbyć się za dwa lata. Posłowie zaproponowali, żeby obecne kadencje samorządów trwały do 30 kwietnia 2024 roku. Ma to na celu rozdzielenie dat wyborów parlamentarnych i samorządowych, które zgodnie z kalendarzem wyborczym powinny odbyć się jesienią przyszłego roku.

Za projektem głosowało 231 posłów, przeciw było 209, a 1 (niezrzeszony Paweł Szramka) wstrzymał się od głosu.

Jak wskazywał w Gazeta.pl politolog prof. Jarosław Flis, już kilka lat temu pojawiały się głosy, że w 2023 roku wybory będą się na siebie nakładały. Według eksperta najlepszym rozwiązaniem było nie przesunięcie terminu, a niewielkie skrócenie kadencji Sejmu. - Sejm może podjąć uchwałę o samorozwiązaniu, ale wchodzącą w życie w kwietniu 2023 r. Wtedy prezydent by zarządził wybory parlamentarne na czerwiec przyszłego roku, a problemu by nie było - mówił. Więcej na ten temat w artykule poniżej:

Jarosław Kaczyński w pociągu, 2011 rok"Lepiej skrócić kadencję Sejmu". Prof. Flis radzi PiS-owi, co z robić

Więcej o: