"Morawiecki ustał", ale jest poturbowany jak nigdy. PiS krwawi po próbie jego odwołania

Jacek Gądek
Próba obalenia premiera Mateusza Morawieckiego przez jego krytyków wewnątrz Zjednoczonej Prawicy zakończyła się niepowodzeniem. PiS krwawi, a szeregowi posłowie nie rozumieją tej batalii. Premier jest słaby jak nigdy wcześniej, a temat jego dymisji - jak słychać w PiS - jeszcze wróci. Jacek Sasin spełnił rolę zderzaka.
Zobacz wideo Zmiana premiera? Mularczyk: Pożyjemy, zobaczymy. Posiedzenie klubu jest w czwartek

- Morawiecki to ustał. Wytrzymał ten napór i to było dla prezesa ważne - mówi osoba z obozu rządzącego.

Na prezydium Komitetu Politycznego PiS Morawiecki ścierał się bowiem bardzo ostro z Jackiem Sasinem - m.in. o sprawy węgla i energetyki. Prezes obserwował - dał na tych spotkaniach możliwość, by każdy wyłożył swoje racje.

Jak ujawniliśmy w Gazeta.pl, 9 września na spotkaniu prezydium Komitetu Politycznego PiS doszło do ostrego starcia Morawiecki - Sasin. Potem napięcie jeszcze rosło. W środę informowaliśmy jako pierwsi, że premier Mateusz Morawiecki pozostanie szefem rządu, o czym zdecydował Jarosław Kaczyński.

- Efekt jest taki, że Morawiecki zostaje. Nie jest jeszcze postanowione, czy na stałe, czy czasowo - mówiło jedno z naszych źródeł. Temat zmiany premiera na marszałek Sejmu Elżbietę Witek (faworytkę grupy wspierającej wicepremiera Jacka Sasina) upadł.

Więcej informacji z polityki przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki i jego partyjny zwierzchnik Jarosław Kaczyński podczas uroczystości odznaczenia Antoniego Macierewicza (m.in.) orderem Orła Białego.Źródła w PiS: Morawiecki zostaje. Temat zmiany premiera został odłożony

Wicepremier Jacek Sasin użył całych swoich zasobów, by uderzyć w Morawieckiego i doprowadzić do jego dymisji. W ocenie prezesa PiS przesadził jednak z arsenałem. Teraz można się spodziewać, że Sasin przynajmniej straci wpływy.

- Sasin i Morawiecki na dłuższą metę już w jednym rządzie być nie mogą. Sasin postawił wszystko na jedną kartę, grając na dymisję premiera. Czy to oznacza, że zaraz będzie musiał odejść? To jest możliwe, a z pewnością czeka go co najmniej marginalizacja - słyszeliśmy od polityka bliskiego Nowogrodzkiej.

Inny polityk z PiS: - Ten układ długo nie wytrzyma, ktoś w końcu musi odejść.

To słowa wypowiada, gdy PiS wciąż krwawi. Nie można wykluczyć, że gdy kurz już opadnie, to będą mogli funkcjonować w jednym gabinecie. Decyzji jednak nie ma.

W czwartek po posiedzeniu Sejmu ma się odbyć ważne wyjazdowe posiedzenie klubu PiS - przemawiał będzie na nim prezes. To będzie zatem okazja, by wyjaśnić parlamentarzystom sytuację. A w piątek zaplanowano posiedzenie najściślejszych władz partii - prezydium Komitetu Politycznego PiS.

Politycy PiS w SejmieUjawniamy tajne rozmowy w PiS. "Pierwsza dyskusja na serio o dymisji Morawieckiego"

Dla krytyków Mateusza Morawieckiego wysadzanie premiera z fotela to jednak projekt długofalowy. Nie udało się teraz, zatem będzie kolejna próba. W obozie PiS wieszczą, że po zimie - a ta będzie bardzo trudna ze względu na kryzys energetyczny i grzewczy - temat Morawieckiego wróci. O ile nie wcześniej.

W PiS jest frakcja Morawieckiego - coraz skromniejsza, ale w niej wciąż jest Jarosław Kaczyński. Jest też frakcja stojąca za Jackiem Sasinem - liczna, bo to coraz więcej "zakonników PC", Beata Szydło i Solidarna Polska. Ale wśród szeregowych parlamentarzystów najliczniejsza jest frakcja "ale o co chodzi?" złożona z ludzi zdezorientowanych.

W samy obozie rządzącym nie ma pewności, jaki był cel prezesa PiS w tym, by przyzwolić na tak mocne okładanie Morawieckiego. - Mamy starcie gigantów, ale trzeba to w końcu przeciąć. Nie można kontynuować wojny wewnętrznej, bo jej nie wytrzymamy - słyszeliśmy z szeregów PiS. Inaczej to nie zima, nie opozycja, ale samo PiS się pogrąży.

Nie jest jednak tak, że próba obalenia Morawieckiego nie przyniosła choć ułamkowego sukcesu puczystom. Owszem, sam Sasin dostał od prezesa PiS reprymendę i - wedle rozmówców bliskich Nowogrodzkiej - może się spodziewać konsekwencji. Sasin posłużył za zderzak, który jednak mocno poturbował Morawieckiego. Po raz pierwszy w PiS odbyła się na serio dyskusja o wymianie szefa rządu, a Kaczyński dał przyzwolenie na ostrą krytykę Morawieckiego, którego pozycja się zachwiała. Prezes ponadto publicznie przyznał, że w PiS premier ma przeciwników, a uchylał się od odpowiedzi, czy Morawiecki poprowadzi PiS w kampanii 2023 r. Premier Mateusz Morawiecki nie jest nietykalny. Puczyści, nawet jeśli nie udało się odwołać Morawieckiego teraz, będą starali się osiągnąć ten cel później. Już samo doprowadzenie do wyeliminowania Morawieckiego z roli lidera nadchodzącej kampanii wyborczej PiS wydaje się celem minimum, bo też zredukowałoby szanse premiera na fotel szefa rządu w ewentualnej - o co jednak będzie PiS-owi trudno - kolejnej kadencji u władzy.

Na dziś Morawiecki zostaje na stanowisku, ale jest poturbowany jak nigdy wcześniej. Fakt przetrwania daje mu szansę na odbudowanie w ciągu najbliższych miesięcy. To będzie jednak potwornie trudne, bo kryzysy się piętrzą.

Premier Mateusz Morawiecki i ówczesny szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk, 30 stycznia 2019 r.Kulisy dymisji Michała Dworczyka. "Nie było już innego wyjścia"

Sasin nie utorował drogi dla marszałek Sejmu Elżbieta Witek, która miałaby zostać szefową nową rządu w zamyśle krytyków Morawieckiego. Choć ona sama bardzo by chciała, to wciąż nie ma ani formatu, ani popularności na miarę szefowej rządu. Jarosław Kaczyński może cenić jej lojalność, ale niewiele więcej.

Równolegle z walką z premierem, puczyści starali się - a o to dużo łatwiej - o dymisje ludzi premiera. Do dymisji przeznaczono już szefa KPRM Michała Dworczyka i najprawdopodobniej też szefa gabinetu politycznego premiera Krzysztofa Kubowa. Jak na nowo ułożyć otoczenie Mateusza Morawieckiego? To dziś temat w PiS. Do fotela szefa kancelarii premiera przymierzano już Zbigniewa Hoffmanna (dziś wiceszefa kancelarii) - wiernego człowieka Nowogrodzkiej, którego premier jednak nie chce. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, Hoffmann wolałby zostać ministrem w resorcie wydzielonym z MSWiA - nadzorować "zwykłe" służby jak policja, straż pożarną i inne. Decyzji wiążących jednak nie ma, a Hoffmann pójdzie tam, gdzie prezes nakaże.

W PiS trwają przymiarki do wymiany i innych ministrów. Premiera jednak nie.

Więcej o: