Kaczyński mówił o "wpływowych grupach" w ochronie zdrowia. Lekarze odpowiadają. Piszą o nieudolności

Podczas jednego z przedwyborczych spotkań Jarosław Kaczyński stwierdził, że trzeba "złamać pewne bardzo wpływowe grupy, które chcą traktować służbę zdrowia jako biznes". Na te słowa odpowiedzieli lekarze. "OZZL wzywa Prezesa PiS, aby dokładnie określił: jakie 'grupy' miał na myśli. (...) Bez odpowiedzi na te pytania, będzie można podejrzewać, że zrzucanie odpowiedzialności na te 'grupy' jest tylko próbą usprawiedliwienia nieudolności rządzących w naprawianiu publicznego lecznictwa" - podkreślili w oświadczeniu.
Zobacz wideo Gawkowski: Jeżeli ktoś może fałszować wybory w Polsce, to tylko Kaczyński i PiS

W weekend Jarosław Kaczyński odwiedził województwo dolnośląskie. Podczas spotkania z mieszkańcami mówił m.in. o ochronie zdrowia. - Ochronie zdrowia daliśmy naprawdę dużo więcej pieniędzy niż przedtem, bo nominalnie jest to przeszło dwukrotnie więcej. Choć jeśli uwzględnić inflację, jest to trochę mniej - przyznał. - Są postępy w pewnych dziedzinach: kardiologia, onkologia, ale do rozwiązania problemów jest jeszcze daleko. To jest bardzo trudne. Tak jak walka z deweloperami - dodał.

Prezes PiS zaznaczył, że w Polsce należy "złamać przewagę deweloperów" i odniósł to do tematu ochrony zdrowia. - Jak się tego nie zrobi, to się nie wygra. Tutaj też trzeba złamać pewne bardzo wpływowe grupy, które chcą traktować służbę zdrowia jako biznes. Otóż służba zdrowia nie jest biznesem, a praca lekarza powinna być bardzo dobrze wynagradzana, ale to nie jest jednak biznes. To służba, to jest posłannictwo - powiedział.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Jarosław KaczyńskiZnów próba sił w PiS. "Toczy się gra o nr 1 w rządzie", "idzie przesilenie"

Lekarze odpowiadają Kaczyńskiemu

Do tych słów odniósł się Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. "ZK OZZL wzywa Prezesa PiS, aby dokładnie określił: jakie 'grupy' miał na myśli, kto do nich należy i w jaki sposób blokują one naprawę publicznego lecznictwa w naszym kraju. Bez odpowiedzi na te pytania, będzie można podejrzewać, że zrzucanie odpowiedzialności na te 'grupy' jest tylko próbą usprawiedliwienia nieudolności rządzących w naprawianiu publicznego lecznictwa. Trudno też będzie z tymi grupami walczyć, jeśli nie wiadomo o kogo chodzi" - podkreślono w oświadczeniu.

"Z drugiej strony, z innych wypowiedzi Prezesa PiS oraz innych osób z partii rządzącej (np. posła Bolesława Piechy) może wynikać, że winę za brak poprawy sytuacji w publicznym lecznictwie ponoszą lekarze, którzy łączą pracę w publicznych szpitalach z pracą w praktyce prywatnej i wykorzystują w ten sposób środki publiczne dla własnych zysków" - dodano.

OZZL przypomniał, że pod koniec lipca zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego z wnioskiem o podjęcie dwustronnych rozmów, które doprowadzą do tego, aby lekarze nie łączyli pracy w publicznej ochronie zdrowia z pracą w praktyce prywatnej. "Jak zaznaczyliśmy, OZZL zgadza się w tym zakresie z Prezesem PiS, że lekarze pracujący 'na wyłączność' w publicznych szpitalach powinni być za to 'bardzo dobrze wynagradzani' (prezes PiS zaproponował 60-80 tys zł/m-c dla najlepszych lekarzy). Mimo upływu 2 miesięcy od w/w listu OZZL do Ministra Zdrowia, nie odpowiedział on w żaden sposób na nasz wniosek. Nie odpowiedział również na pismo przypominające, wysłane 5 września br." - zaznaczono.

"Brak pozytywnej, a nawet - jakiejkolwiek, reakcji ministra zdrowia Adama Niedzielskiego na konstruktywne postulaty OZZL, wychodzące naprzeciw propozycjom Prezesa PiS, mogą sugerować, że owe 'wpływowe grupy' blokujące naprawę publicznej ochrony zdrowia w naszym kraju, ulokowane są w samym Rządzie RP" - podkreślił Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.

Ryszard TerleckiRyszard Terlecki: W czwartek wyjazdowe posiedzenie klubu PiS

Więcej o: