Duda zwołał naradę BBN - tematem bezpieczeństwo energetyczne Polski. Obecni Sasin i Morawiecki

Bezpieczeństwu energetycznemu państwa poświęcona była narada, która odbyła się w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w Warszawie. Z prezydentem wzięli w niej udział m.in. Jacek Sasin i Mateusz Morawiecki. Ostatnio mówi się o ich konflikcie.
Zobacz wideo

Posiedzenie BBN zwołano z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy. Brali w nim udział między innymi premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jacek Sasin oraz ministrowie: Andrzej Adamczyk, Paweł Soloch, Małgorzata Paprocka, Mateusz Berger, Grażyna Ignaczak-Bandych oraz Paweł Sałek.

Jak informowaliśmy wcześniej, o godzinie 17 rozpoczęło się specjalne posiedzenie rządu, podczas którego był omawiany projekt zmian w energetyce. Po godzinie 20 rzecznik rządu przekazał na antenie TVP, że "mamy projekt ustawy, który gwarantuje do określonej liczby kilowatogodzin stałe ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych". - Rodziny z kartą dużej rodziny oraz rolnicy będą mieli zamrożone ceny energii nie na poziomie 2000 kWh tylko 3000 kWh. To ważna zmiana - dodał.

Od zeszłego tygodnia mówi się o narastającym konflikcie Jacka Sasina i Mateusza Morawieckiego. 

Jak ustalił Jacek Gądek z Gazeta.pl, jeszcze w sierpniu na wspólnym spotkaniu Morawiecki ostro uderzał w Sasina, który jako wiceminister nadzoruje spółki Skarbu Państwa - w tym spółki energetyczne i banki. Premier zarzucił mu wprost, że sobie nie radzi. "Morawiecki mówił o gigantycznych zyskach spółek energetycznych - jak choćby PGE. Zyski te kłują w oczy zwykłych ludzi, a tym bardziej wyborców PiS, którzy są mniej zamożni, a wśród nich jest wielu emerytów. Premier mówił, że ma pretensje o to, że Sasin nie potrafi zapanować nas tymi spółkami i ich prezesami, którzy za te zyski dostają jeszcze premię" - opisywał te kulisy nasz dziennikarz. 

"Już wczoraj skierowałem do premiera rozwiązanie dot. opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek Skarbu Państwa i przedsiębiorstw prywatnych. Szacowany wpływ do budżetu to 13,5 mld zł, które przeznaczymy na łagodzenie skutków wzrostu cen energii" - odpowiedział Sasin.

Podatek Sasina namieszał na giełdzie

I tak w poniedziałek media obiegła informacja o tzw. podatku Sasina od nadzwyczajnych zysków - propozycji projektu, który według ustaleń RMF FM ma być gotowy do środy.  Dziennikarze "Rzeczpospolitej" dotarli z kolei do dokumentów, według których podatek ten miałby być przewidziany dla wszystkich firm zatrudniających ponad 250 osób i mających roczny obrót na poziomie wyższym niż 50 mln euro. Przedsiębiorcy musieliby zapłacić 50 proc. podatku od nadmiarowych zysków. Wbrew wcześniejszym przewidywaniom nie będzie to ograniczać się jedynie do firm energetycznych. "Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze "Rz" wynika, że 50 proc. podatek ma objąć nie tylko spółki Skarbu Państwa, nie tylko spółki energetyczne i banki, ale po prostu wszystkie firmy - włącznie z prywatnymi - zatrudniające powyżej 250 osób" - podano.

"Dziennik Gazeta Prawna" uzupełnia, że danina ta może ulec pomniejszeniu, jeśli część środków zostanie przeznaczona na inwestycje kluczowe z perspektywy rozwoju i strategicznego bezpieczeństwa kraju, a także będzie opcja odroczenia zapłaty tej daniny do czasu unormowania się sytuacji płynnościowej tych podmiotów. 

W reakcji na to zareagowała giełda. W poniedziałek ostre spadki kursów akcji zaliczyły m.in. spółki energetyczne. "Kurs runął dopiero po informacji, że podatek będzie dotyczył wszystkich spółek zatrudniających 250+ osób (a np. PGE taniała od rana)" - pisał Michał Żuławiński ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Wśród najmocniej taniejących spółek znalazł się np. producent papieru Arctic Paper. Mówiono też o "Grunwaldzie na giełdzie", bo WIG20 spadł do poziomu 1410 pkt.

Więcej o: