Jacek Kurski w rządzie? Wyniki sondażu nie pozostawiają wątpliwości

Blisko 70 proc. uczestników sondażu SW Research dla portalu rp.pl uważa, że były prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski nie powinien wejść do rządu. Spekulacje na temat przyszłości politycznej Kurskiego trwają. Z ostatnich nieoficjalnych medialnych doniesień wynika jednak, że były prezes TVP na razie nie ma co liczyć na ministerialną tekę.

"Czy Jacek Kurski powinien Pani/Pana zdaniem wejść do rządu?" - tak brzmiało pytanie zadane uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.

Odpowiedzi "tak" udzieliło 9,4 proc. badanych, "nie" - 69,6 proc. Z kolei 21 proc. nie miało w tej kwestii zdania. 

Badanie zostało przeprowadzone wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 20-21 września na grupie 800 internautów powyżej 18. roku życia dobranej w sposób losowo-kwotowy, odpowiadającej strukturze pełnoletnich Polaków pod względem kluczowych cech.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Jacek Kurski był posłem w latach 2005-2009, w latach 2009-2014 europosłem, a następnie wiceministrem kultury (2015-2016). Od stycznia 2016 r. do września tego roku (z kilkumiesięczną przerwą w 2020 r.) był prezesem TVP.

Zobacz wideo Mateusz Morawiecki w najbliższym czasie pożegna się z fotelem premiera?

Jacek Kurski poza TVP

Na początku września Rada Mediów Narodowych niespodziewanie zdecydowała o odwołaniu Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa Telewizji Polskiej. Radosław Fogiel przekazał wówczas, że "już niedługo przed nim nowe zadania". 

Gdy tylko Jacek Kurski stracił stanowisko, media spekulowały, że były szef TVP trafi do rządu Zjednoczonej Prawicy. Najczęściej przewijało się w tym kontekście Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z nieoficjalnych informacji Radia ZET wynikało z kolei, że Kurski miałby objąć stanowisko ministra cyfryzacji w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. 

Jacek KurskiOnet: Kurski zwolniony "przez taśmę". Kaczyński wciąż ma o nią żal

Jako pierwsza o powodach dymisji Jacka Kurskiego pisała dla "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska. Jak informowała dziennikarka w tekście "Jacek Kurski poleciał, bo naraził się 'najwierniejszej' współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego", miała się do niej przyczynić jedna z najbliższych i wieloletnich współpracowniczek Kaczyńskiego, Janina Goss. Czarę goryczy miało przelać odwołanie przez ówczesnego prezesa Telewizji Polskiej szefa łódzkiego oddziału TVP3 Błażeja Kronica, którego przywrócenia za wszelką cenę domagała się Goss.

"Kurski pofatygował się do Łodzi, by zapewnić tamtejszych współpracowników, że dopóki on będzie szefem na Woronicza, decyzji swojej nie zmieni i nikt go do tego nie może zmusić ani odwołać, nawet sam Jarosław Kaczyński. Relacja z tego spotkania trafić miała do Janiny Goss wraz z nagraniem słów Kurskiego, które błyskawicznie znalazło się na biurku prezesa PiS, wywołując decyzję o dymisji szefa TVP" - podkreśla Onet.

Posłanka Paulina Hennig-KloskaHennig-Kloska w Gazeta.pl: Po wyborach Kurski chce mieć pracę i immunitet

Jarosław Kaczyński - podaje serwis - ma żal do Jacka Kurskiego za jego słowa. Dlatego też na razie nie widzi dla niego miejsca w rządzie.

- Kurski sam się obwołał ministrem cyfryzacji. Wykorzystał fakt, że Janusz Cieszyński, odpowiedzialny za tę działkę w rządzie, wyjechał akurat w podróż poślubną - mówił w rozmowie z "Newsweekiem" jeden z wysoko postawionych polityków PiS. 

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: