Opozycja po wyborach: "Wygramy w Rudzie Śląskiej, wygramy w Polsce". Politolog studzi entuzjazm

- Opozycja niewątpliwie będzie mocno eksponowała kazus Rudy Śląskiej jako - mówiąc publicystycznie - miejsce sygnalizujące zmiany - mówi w Gazeta.pl profesor Uniwersytetu Warszawskiego Rafał Chwedoruk. - Wynik PiS nie musi oznaczać żadnego głębszego zjawiska, tylko tradycyjny problem z mobilizacją elektoratu w tego typu wyborach - dodaje.

"Brawo Ruda Śląska! Pierwsza tura wyborów prezydenckich dla kandydatów opozycji! Zdecydowane prowadzenie Michała Pierończyka, wspieranego m.in. przez lokalną Platformę. II tura bez kandydata prezesa Kaczyńskiego. Dodam, że w 2019 r. PiS miał tu ponad 44 proc., dziś 33 proc." - tak wyniki przedterminowych wyborów samorządowych w Rudzie Śląskiej skomentował Borys Budka, szef klubu Koalicji Obywatelskiej.

Wybory w Rudzie Śląskiej. Kandydat z poparciem Kaczyńskiego nie wszedł do II tury

"Brawo Ruda Śląska, Polska się budzi" - napisał Dariusz Joński z KO.

"Wygramy w Rudzie Śląskiej, wygramy w Polsce. Nie ma innej możliwości" - to komentarz posłanki KO Marty Wcisło. 

W niedzielę w Rudzie Śląskiej odbyły się przedterminowe wybory samorządowe. Głosowanie nie przyniosło rozstrzygnięcia. Do II tury przeszli dwaj byli wiceprezydenci miasta - Michał Pierończyk (11 590 głosów) i Krzysztof Mejer (8 547 głosów). Mimo osobistego poparcia Jarosława Kaczyńskiego z wyścigu o fotel prezydenta odpadł poseł PiS Marek Wesoły. Polityk startował z własnego komitetu.

Rafał Chwedoruk: Spadek poparcia dla PiS to trend widoczny w całym kraju

W rozmowie z Gazeta.pl profesor Uniwersytetu Warszawskiego Rafał Chwedoruk przestrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków z wyników niedzielnego głosowania. 

- Prawo i Sprawiedliwość ma problem z samorządami i nie jest to nic nowego - w wyborach lokalnych tradycyjnie uzyskuje wyniki nieadekwatne do ogólnokrajowego potencjału. Ostatnie wybory samorządowe zostały co prawda zinterpretowane w samym PiS jako sukces, bo zwiększono stan posiadania na wszystkich szczeblach władzy, ale nadal wynik był wyraźnie niższy w wyborach ogólnokrajowych. To ograniczenie potencjału wynika z wielu uwarunkowań - historii regionu, słabości kadr w samorządzie czy siły PSL lub komitetów lokalnych. Od wielu lat widać, że PiS ma w tego typu elekcjach problem z mobilizacją swoich wyborców - mówi nam politolog. - Nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków, jak próbuje to robić opozycja. Spadek poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości to trend widoczny w całym kraju. Badania ogólnokrajowe pokazują, że w każdym wariancie poparcie dla PiS jest za małe, by pokonać opozycję - dodaje. 

"Tradycyjny problem z mobilizacją"

Jak przyznaje, "opozycja niewątpliwie będzie mocno eksponowała kazus Rudy Śląskiej jako - mówiąc publicystycznie - miejsce sygnalizujące zmiany, miasto, gdzie w wyborach do Sejmu PiS miał wyniki równe ogólnopolskim". - Specyfika przedterminowych wyborów samorządowych oraz samego regionu sprawia, że merytorycznie należy się poważnie zastanowić nad podstawami takiego myślenia. Wynik PiS w ostatnim głosowaniu nie musi oznaczać żadnego głębszego zjawiska, tylko tradycyjny problem z mobilizacją elektoratu w tego typu wyborach - wyjaśnia. 

Zarządzenie wyborów przedterminowych było konieczne po śmierci przed kilkoma miesiącami prezydent Grażyny Dziedzic. Głosowanie w II turze wyborów odbędzie się 25 września. 

Więcej o: