Brat Kaczmarczyka zgłosił straty. Ale według urzędników i rolników gradobicia nie było. "Proszę ich dane"

Konrad Kaczmarczyk, brat wiceministra rolnictwa, poinformował urzędników o stratach związanych z gradobiciem - podaje Wirtualna Polska. Powołana komisja nie stwierdziła jednak szkód. Według innych rolników danego dnia nie padał nawet grad. "Poszkodowany rolnik musi mieć pewność co do przejścia nawałnicy gradowej. Nie znam przypadków, by ktoś zgłaszał wystąpienie anomalii pogodowych, których potem nie potwierdzono. Jeśli ktoś zgłasza, że gradobicie przeszło i są straty, a potem przychodzi komisja i mówi, że nie ma uszkodzeń, to mamy do czynienia z dziwną sytuacją" - mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Jak opisuje Wirtualna Polska, na początku wakacji Konrad Kaczmarczyk poinformował Urząd Gminy w Kozłowie (województwo małopolskie), że 9 czerwca przez jego działkę w miejscowości Kępie przeszło gradobicie i zniszczyło część uprawy soi. Zgłoszenie uruchomiło procedurę dotyczącą wypłaty odszkodowania w związku z poniesionymi szkodami.

Zobacz wideo Westminster Abbey w Londynie - to tu odbędzie się pogrzeb Elżbiety II

Brat wiceministra Kaczmarczyka zgłosił szkody. Według urzędników gradobicia nie było

Zgodnie z procedurą, wójt gminy po otrzymaniu pisma od rolnika kieruje wniosek do urzędu wojewódzkiego o powołanie komisji, która ma oszacować szkody. W następnym kroku wojewoda potwierdza wysokość i zakres strat, na podstawie których uruchomiony zostaje program pomocowy. Odszkodowania wypłaca Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. 

- Ich wysokość ustala rząd, biorąc pod uwagę pulę na odszkodowania i liczbę pokrzywdzonych rolników. To może być np. 500 zł na hektar. Rolnik może też uzyskać odszkodowanie z prywatnej ubezpieczalni, gdy ubezpieczył się dodatkowo - mówi portalowi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Z informacji przekazanych dziennikarzom przez urząd gminy Kozłów wynika, że wniosek Kaczmarczyka był jedynym dotyczącym strat po gradobiciu, do którego miało dojść 9 czerwca. 

 - Do gminy trafił wniosek o oszacowanie szkód złożony przez jednego rolnika. Szkody miały powstać we wsi Kępie 9 czerwca 2022 roku w wyniku gradobicia. Powołana została komisja wojewódzka. Z tego, co wiem, nie stwierdzono żadnych szkód na terenie gminy, wskazanego dnia nie wstąpiły też anomalia pogodowe, czyli ulewa, powódź czy gradobicie - mówi wp.pl Jan Basa, wójt gminy. 

Portal cytuje w swoim artykule miejscowych rolników, którzy twierdzą, że w okresie wskazanym przez Kaczmarczyka nie było żadnego gradobicia. - Pierwsze słyszę, żeby w 2022 było tu jakieś gradobicie. Nic takiego sobie nie przypominam - twierdzi jeden z rozmówców. 

Czuszów w Małopolsce. Baner z wiceministrem Norbertem Kaczmarczykiem przy drodze do 'Gościńca', w którym odbyło się jego wesele.Bez przetargu, po niższej cenie. WP: Tak brat wiceministra dostał ziemię

"Skoro zgłosiłem szkody, to prawdopodobnie w tamtym rejonie gradobicie musiało przechodzić"

Brat wiceministra odniósł się do sprawy w przekazanym dziennikarzom nagraniu. - Skoro zgłosiłem szkody, to prawdopodobnie w tamtym rejonie gradobicie musiało przechodzić. A że była powołana komisja, która oceniła, że nie, to znaczy, że nie było. Tak to funkcjonuje w rolnictwie, że jeżeli występują na danym terenie szkody, to się to zgłasza. To chyba normalna procedura, tak? A że okoliczni rolnicy [twierdzą, że gradobicia nie było - przyp. red.]? Jacy okoliczni rolnicy? Proszę dane tych okolicznych rolników podać, którzy stwierdzili, że u nich nie było. U jednego rolnika przechodzi gradobicie, a u drugiego nie przechodzi gradobicie - powiedział. Dodał też, że "grad bije pasowo/miejscowo" oraz "im większe pole, tym większa możliwość, że po nim przejdzie".

- Poszkodowany rolnik musi mieć pewność co do przejścia nawałnicy gradowej czy ulewnych deszczy. Nie znam przypadków, by ktoś zgłaszał wystąpienie anomalii pogodowych, których potem jednak nie potwierdzono. Jeśli ktoś zgłasza, że gradobicie przeszło i są straty, a potem przychodzi komisja i mówi, że nie ma uszkodzeń, a zresztą grad nie padał, to mamy do czynienia z dziwną sytuacją. To znaczy, że może ktoś nie widział tego gradu, bo mieszka poza gminą i tylko coś usłyszał o gradzie. To może być też próba wyłudzenia odszkodowania - komentuje Wiktor Szmulewicz.

"Patent z poddzierżawą"

Rzekome gradobicie miało przejść nad 141-hektarową działką, którą wp.pl opisywała już wcześniej. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że grunt pomógł mu poddzierżawić jego brat - Norbert Kaczmarczyk, obecnie wiceminister rolnictwa. "Dzięki patentowi z poddzierżawą, Kaczmarczyk ominął wprowadzone przez PiS prawo, zgodnie z którym grunty powinni dzierżawić lokalni rolnicy. Za użytkowanie ziemi płaci pięć razy mniej niż gospodarze, którzy startowali w państwowym przetargu" - opisywali w ubiegłym tygodniu dziennikarze. Szerzej o sprawie pisaliśmy tutaj:

Czuszów.Prawo nie dla wszystkich. Polityk pomógł bratu zdobyć ziemię

Więcej o: