Jacek Rostowski o "galopującej drożyźnie": Ubóstwo uderza w tradycyjny elektorat PiS-u

- Mamy do czynienia z szeroko rozpowszechniającą się i pogłębiającą strefą ubóstwa. I to uderza w znacznej części w tradycyjny elektorat PiS-u - stwierdził Jacek Rostowski w Porannej Rozmowie Gazeta.pl. Były wicepremier i minister finansów podkreślił, że przyczyną tego zjawiska jest "galopująca drożyzna, którą PiS rozpętał swoją niefrasobliwą, nieodpowiedzialną polityką".
Zobacz wideo

W czasie programu Karolina Hytrek-Prosiecka zapytała Jacka Rostowskiego, co to znaczy, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie jest przygotowany na trudne czasy. - Myślę, że mamy do czynienia z szeroko rozpowszechniającą się i pogłębiającą strefą ubóstwa. I to uderza w znacznej części w tradycyjny elektorat PiS-u - powiedział były minister finansów. - Te dane, które PiS pokazuje, że przeciętne płace tylko trochę spadły, to jest prawda, ale jeżeli chodzi o przeciętne płace. Jeśli chodzi o dochody najuboższych, którzy wydają znaczną część swoich dochodów na ogrzewanie, żywność i te najbardziej zasadnicze wydatki, te osoby są dużo mocniej uderzone tą galopującą drożyzną, którą PiS rozpętał przez siedem lat, nie myśląc o przyszłości - stwierdził.

Jacek Rostowski podkreślił, że osobom, które najbardziej cierpią przez "galopującą drożyznę, którą PiS rozpętał swoją niefrasobliwą, nieodpowiedzialną polityką", należy pomóc. - Problem polega na tym, że ta pomoc jest w pewnym sensie doraźna, pomocą, która w dłuższym horyzoncie także tę drożyznę napędza i powoduje, że te osoby będą jeszcze bardziej dotknięte - zaznaczył były wicepremier. - Pomoc jest uzasadniona jeśli w tym samym czasie podejmujemy działania, które uderzają w źródła tej drożyzny. I tu jest problem z PiS-em, że tych działań nie chcą podjąć. Najbardziej ewidentne jest przywrócenie praworządności i sięgnięcie po 250 mld złotych. Te pieniądze wpłynęłyby do Polski, wzmocniłyby złotego i zmniejszyły galopującą drożyznę - dodał.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z sympatykami Prawa i Sprawiedliwości w MielcuKaczyński: Karzemy naszych ludzi. W jednym wypadku to kosztowało człowieka życie

Pieniądze z Brukseli wciąż nie płyną do Polski

Przypomnijmy, zielone światło polskiemu KPO Komisja Europejska dała już na początku czerwca. Aby środki popłynęły do naszego kraju, muszą jednak zostać zrealizowane tzw. kamienie milowe, czyli reformy sądownictwa oraz systemu dyscyplinowania sędziów. - Te trzy zobowiązania, które zostały przekute w "kamienie milowe", muszą być wypełnione, zanim jakiekolwiek wypłaty zostaną dokonane - stwierdziła Ursula von der Leyen. Szefowa KE zaznaczyła, że nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, która zlikwidowała Izbę Dyscyplinarną, powołując w jej miejsce Izbę Odpowiedzialności Zawodowej, nie spełnia warunków do wypłaty środków z KPO.

W lipcu Komisja Europejska opublikowała sprawozdanie na temat praworządności, w którym przedstawiła wytyczne dla państw członkowskich UE. W dokumencie dotyczącym Polski zaleciła rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Według KE w naszym kraju powinno się także "zapewnić funkcjonalną niezależność prokuratury od rządu". Podkreślono również, że "poważne obawy ws. niezależności Krajowej Rady Sądownictwa nie zostały rozwiązane".

Prezydent Andrzej Duda podczas ogólnopolskich dożynek na Jasnej Górze. Częstochowa, 4 września 2022 r.Duda: Grupa rodaków kupiła dziesiątki kg cukru, pewnie będą zjadać przez lata

Więcej o: