Reparacje wojenne. Rzecznik rządu: Dajemy teraz czas stronie niemieckiej. Liczymy na refleksję

- Liczymy na to, że strona niemiecka wyciągnie odpowiednie wnioski z tego raportu, a jeśli ich nie wyciągnie, to będziemy podejmować dalsze działania, w tym działania formalne na arenie międzynarodowej - stwierdził w piątek rzecznik rządu Piotr Müller, nawiązując do opublikowanego w czwartek raportu dotyczącego reparacji wojennych. Rząd PiS chce domagać się od Niemiec ponad 6,2 bln zł.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił w czwartek, że Polska będzie domagała się wypłaty odszkodowania od Niemiec za szkody wyrządzone w trakcie II wojny światowej. - Taki jest nasz cel, wpisujący się w całą koncepcję odbudowy normalności jeśli chodzi o funkcjonowanie państwa polskiego - mówił były premier.

W przedstawionym w czwartek raporcie dotyczącym reparacji wojennych wyliczono straty Polski na ponad 6 bilionów 220 mld zł.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Wiemy, że wchodzimy na drogę, która będzie trwała długo i nie będzie łatwa. Nie zapowiadamy jakichś bardzo szybkich sukcesów - dodał Jarosław Kaczyński.

- Strona niemiecka może się z zapoznać z raportem, zobaczymy, jaka będzie reakcja - komentował w piątek rzecznik rządu Piotr Müller. Jak dodał, "procedury związane z kwestiami reparacji wojennych są skomplikowane".

Prezentacja raportu o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku okupacji niemieckiejNiemcy. MSZ odpowiada ws. reparacji dla Polski. Krótko: sprawa jest zamknięta

- Liczymy na to, że nasi partnerzy niemieccy, którzy są we wspólnocie państw demokratycznych, są członkami Unii Europejskiej, wyznają podobne zasady, jeśli chodzi o kwestie moralne, etyczne i prawne - komentował.

- Dajemy teraz czas stronie niemieckiej, by zapoznała się z raportem i będziemy podejmować dalsze kroki - dodał rzecznik rządu.

Zobacz wideo Trzaskowski krytycznie o Niemczech: nie wypełniają swoich podstawowych obowiązków

Reparacje wojenne. Rzecznik rządu: Liczymy na refleksję

Piotr Müller wskazał też, że rząd PiS liczy na to, że strona niemiecka "wyciągnie odpowiednie wnioski z tego raportu". - A jeśli ich nie wyciągnie, to będziemy podejmować dalsze działania, w tym działania formalne na arenie międzynarodowej. Nasza deklaracja jest jasna: podejmiemy środki prawne oraz środki polityczne, aby te należności wobec Polski mogły być w przyszłości wyegzekwowane - mówił.

- Liczymy na to, że strona niemiecka dojdzie do refleksji - podsumował.

Niemiecki rząd twierdzi, że w 1953 roku władze PRL zrzekły się dalszych reparacji i kilkakrotnie potwierdzały tę decyzję, dlatego - w ocenie Berlina - sprawa jest zamknięta. Z kolei polskie MSZ argumentuje, że oświadczenie z 1953 roku nie ma mocy prawnej, gdyż jest obciążone istotnymi wadami prawnymi, opisanymi w raporcie o stratach wojennych.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: