Europoseł PiS: "Putin nas nie dzieli, tylko łączy". I wciąż brnie dalej: "Trzeba nic nie rozumieć"

"Brak niepodległości to także niemożność podejmowania kluczowych decyzji gospodarczych, instytucjonalnych i politycznych" - stwierdził Zdzisław Krasnodębski w Dzień Niepodległości Ukrainy. "Brak niepodległości to konieczność podporządkowania się wzorom kulturowym narzucanym z zewnątrz itd." - dodał. Wcześniej europoseł PiS oznajmił, że zagrożenie dla suwerenności Polski jest większe ze strony Zachodu, niż ze Wschodu.
Zobacz wideo Kiedy Ukraina dołączy do Unii Europejskiej?

W piątek na antenie Telewizji Republika Zdzisław Krasnodębski wygłosił swoją opinię na temat zagrożeń dla Polski i jej suwerenności. - Uważam, że zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe, niż ze strony Wschodu. To jest paradoksalne - stwierdził polityk.

- Oczywiście Rosja jest brutalna, Rosja może wypowiedzieć nam wojnę. Ale Polacy wiedzą, w sensie duchowym, czy psychologicznym, jak z takim niebezpieczeństwem się obejść. Putin nas nie dzieli, tylko łączy. Natomiast Unia Europejska posługuje się innymi środkami. Raczej zachętami, pieniędzmi, siłą miękką, na pewno atrakcyjnością - powiedział - podkreślmy - europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Więcej na ten temat w poniższym tekście:

Profesor Zdzisław KrasnodębskiKrasnodębski: Zagrożenie ze strony Zachodu jest większe, niż ze Wschodu

Europoseł PiS o "braku niepodległości"

W środę Zdzisław Krasnodębski postanowił brnąć dalej. "Trzeba nic nie rozumieć, by sądzić, że niepodległość traci się jedynie wyniku militarnego podboju" - napisał w mediach społecznościowych.

"Brak niepodległości to także niemożność podejmowania kluczowych decyzji gospodarczych, instytucjonalnych i politycznych. Brak niepodległości to konieczność podporządkowania się wzorom kulturowym narzucanym z zewnątrz itd." - dodał europoseł PiS.

Prezydent Wołodymyr ZełenskiZełenski w Dniu Niepodległości Ukrainy: Nie pójdziemy na kompromisy

"Nie można stawiać znaku równości między zbrodniczym reżimem a skorumpowaną brukselską kastą"

Słowa Zdzisława Krasnodębskiego skomentowali politycy Prawa i Sprawiedliwości. Waldemar Andzel, wiceprzewodniczący komisji obrony narodowej, zgadza się z europosłem. - W kontekście Unii Europejskiej chodzi o oddziaływanie poprzez środki miękkie: mówimy o naciskach, zmuszaniu do zmiany różnych przepisów na swoją modłę czy okupacji gospodarczej, także przez środki przyznawane przez UE - powiedział w rozmowie z Interią.

Jak dodał, "to oczywiście zagrożenie, bo część lewicowo-liberalnych decydentów w Brukseli chce stworzyć z Unii jednorodne państwo, na co my się nie godzimy", a "taka polityka powoduje stopniową utratę suwerenności państwa polskiego". Polityk podkreślił również, że - jego zdaniem - zagrożenie jest duże zarówno w kontekście Zachodu, jak i Rosji, jednak "z Zachodu zagrożenia militarnego nie ma". - Na dziś Niemcy mają około 200 czołgów, więc nie mają szans. My mamy dużo, dużo więcej - zaznaczył.

Z kolei wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Przemysław Czarnecki z PiS stwierdził, że "ciężko czasem komentować słowa wybitnych intelektualistów, profesorów". - Jeżeli chodzi o zagrożenie ze strony Rosji, ono jest oczywiste, jasne. Potencjalne zagrożenie ze strony pewnych elementów kultury Zachodu jest zupełnie inne, bo nie mówimy o agresji militarnej - powiedział.

Do słów Krasnodębskiego odniósł się również Janusz Kowalski. - W mojej ocenie nie można stawiać znaku równości między zbrodniczym reżimem a skorumpowaną brukselską kastą, która chce Polsce odebrać suwerenność. To dwa różne poziomy nieporównywalne ze sobą - podkreślił polityk Solidarnej Polski.

Więcej o: