Handlarz bronią był chroniony przez ABW? Uniemożliwiono ściganie go Czerwoną Notą

Z ustaleń poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" wynika, że ABW miała zablokować ściganie Czerwoną Notą Interpolu handlarza respiratorami. KGP odrzuciła prośbę, tłumacząc, że wniosek prokuratury trafił "na listę wpisów niekompatybilnych".

Lubelska prokuratura chciała, by Andrzej I., który wziął zapłatę za respiratory i z umowy się nie wywiązał, był ścigany Czerwoną Notą Interpolu. Jednak ABW w bazie Interpolu dokonała wpisu, który to uniemożliwił - pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita". Jak czytamy,  KGP odrzuciła prośbę, tłumacząc, że wniosek prokuratury trafił "na listę wpisów niekompatybilnych" ze względu na "figurowanie w SIS II (system informacji Schengen II) danych ww. osoby na podstawie wpisu z art. 36.3 ID Schengen dokonanego na wniosek ABW".

To, jak pisze gazeta, zaskoczyło prokuraturę, bo nie angażowała ABW do swojego śledztwa, a agencja nie informowała, że interesuje się sprawą.

Z ustaleń gazety wynika, że polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego mogła chronić handlarza respiratorami, w czasie gdy chciała go dopaść prokuratura.

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Andrzej I. sprzedał MZ nieprzydatne respiratory za 160 mln zł  

Były handlarz bronią miał dostarczyć Ministerstwu Zdrowia respiratory, które okazały się nieprzydatne do wykorzystania szpitalnego. Resort zapłacił za nie w 2020 roku aż 160 mln złotych. Andrzej I. miał usłyszeć zarzuty oszustwa na szkodę Ministerstwa Zdrowia pod koniec 2021 roku. Śledczy nie zdążyli ich jednak przedstawić, ponieważ mężczyzna wyjechał z kraju.

Mimo tego Prokuratura Regionalna w Lublinie dopiero 24 marca 2022 roku wystawiła za mężczyzną list gończy. Według "Rz" dotyczył on jednak tylko poszukiwań krajowych. Dlatego też służby z Albanii nie poinformowały polskiej policji o jego śmierci - nie miały bowiem informacji, że był on osobą poszukiwaną. Międzynarodowy list gończy został wystawiony dopiero 20 czerwca - czyli po jego śmierci.

Zobacz wideo Dr Paweł Grzesiowski apeluje o przeniesienie respiratorów w szpitalach

Były handlarz bronią, który sprzedał MZ respiratory, zmarł w Albanii. Miał umrzeć w wynajmowanym mieszkaniu

Ciało Andrzeja I. zostało znalezione 20 czerwca. Mężczyzna miał umrzeć na zawał serca w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu w Tiranie, stolicy Albanii, gdzie mieszkał od pół roku. Albańskie służby po zaledwie czterech dniach umorzyły śledztwo w tej sprawie - chociaż miały pobrać materiał do badań i wykonać zdjęcia zwłok.

Mateusz MorawieckiMorawiecki o śmierci handlarza bronią: Rodzina brała udział w sprawie

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", identyfikacji zwłok miał dokonać tylko zięć Andrzeja I. - tuż przed kremacją w Polsce. Ciała nie zidentyfikowały żadne polskie służby - ani policja, ani prokuratura, które dowiedziały się o śmierci biznesmena 13 lipca - dziewięć dni po skremowaniu ciała. Zwłoki zostały spopielone w krematorium w Łodzi. 

Służby próbują znaleźć winnych zaniedbań, które doprowadziły do tego, że nie da się ustalić, czy faktycznie w trumnie z Tirany zostało przewiezione do Polski ciało Andrzeja I., który był zamieszany w tzw. aferę respiratorową.

Więcej o: