PiS wie, że pompuje inflację. W instrukcjach dla posłów każe jednak smagać opozycję

Jacek Gądek
- Znowu wpompujemy w rynek pieniądze, napędzając inflację - mówi nam rozmówca z rządu PiS o podpisanej właśnie przez prezydenta ustawie o dodatku węglowym. A mają być jeszcze dopłaty dla gospodarstw, które ogrzewają się pelletem, olejem i gazem oraz do ciepła systemowego. Łącznie nawet 70 mld zł. Bez dopłat PiS samo byłoby jednak w opałach. W instrukcjach dla swoich polityków PiS każe smagać opozycję.

Poseł PiS: - Te dopłaty mają dużą wagę polityczną, bo to jest gest rządu wobec ludzi i wsparcie dla nich. Oczywiście jedni powiedzą, że to za mało, a inni, że pieniądze nie załatwiają sprawy, ale nie będzie argumentu, który dla każdego rządu jest najgorszy: że "nic nie zrobili".

Więcej o kryzysie energetycznym przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Inny rozmówca, z rządu: - Znowu wpompujemy w rynek pieniądze napędzając inflację.

Koszt dopłat do samego tylko węgla to - wedle szacunków rządu - 11,5 mld zł. Po doliczeniu dopłat dla gospodarstw ogrzewających się innymi źródłami to będzie nawet 70 miliardów złotych. Tak szacują je analitycy Citi Handlowego. To wsparcie dla ludzi, którzy mogliby się osunąć w ubóstwo energetyczne, ale jednocześnie impuls dla wzrostu inflacji, która - wedle najnowszych danych GUS - wynosi 15,6 proc. i wcale nie spada. O tyle w lipcu 2022 r. ceny dóbr i usług konsumenckich były wyższe niż rok wcześniej.

Dopłaty do ogrzewania w ostatnich tygodniach dzieliły rząd. - Gubią się już, komu i jak dopłacać - mówił nam jeden z członków rządu o działaniach zwłaszcza Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz Klimatu i Środowiska. Obóz rządzący szybko jednak w Sejmie przepchnął dopłatę w wysokości trzech tys. zł dla osób ogrzewających się głównie węglem. Ustawę tę podpisał właśnie prezydent Andrzej Duda. Ale to nie koniec dopłat, bo minister klimatu Anna Moskwa ogłosiła, że będą dopłaty do innych źródeł ciepła. Kolejną ustawą Sejm ma się zająć po wakacjach bądź na specjalnym posiedzeniu rządu, którego politycy PiS nie wykluczają. Miałyby one wynosić: do pelletu - trzy tys. zł, drewna kawałkowego - tys. zł, oleju opałowego - dwa tys. zł, a LPG - 500 zł. I jeszcze do ciepła systemowego, aby jego koszty nie wzrosły o więcej niż 40 proc. Łączny koszt dla budżetu wyniósłby ok. 3 proc. PKB.

Gazeta.pl dotarła do specjalnego "Przekazu dnia" PiS - to kompendia wiedzy i instrukcje dla polityków PiS, co mają mówić na temat dopłat do ogrzewania.

W instrukcji tej czytamy: "Agresja Rosji na Ukrainę i pandemia COVID-19 doprowadziły do wzrostu cen nośników energii i globalnej inflacji. Nie przechodzimy obojętnie wobec tego problemu. Nie chowamy głowy w piasek. Nie szukamy magicznych guzików. Nie mówimy, że nic się nie da zrobić. Znamy sytuację Polaków i polskich rodzin. Cały czas z nimi rozmawiamy i na bieżąco reagujemy. Dzięki rządowym inicjatywom pomagamy najbardziej potrzebującym".

Instrukcja każe, tak jak to robi premier Mateusz Morawiecki, smagać opozycję. "W przeciwieństwie do opozycji nie wyznajemy zasady nic nierobienia, nieingerowania  i niepomagania. Gdy inni podczas swoich rządów pokazali swój brak kompetencji, dziś obiecują gruszki na wierzbie, my działamy i wprowadzamy konkretne rozwiązania" - czytamy. Dopłaty mają, stanowi "Przekaz specjalny", "zwiększyć poczucie bezpieczeństwa energetycznego i socjalnego mieszkańców Polski".

Przekaz Dnia PiS o dopłatach do ogrzewaniaPrzekaz Dnia PiS o dopłatach do ogrzewania Fot. Gazeta.pl

Więcej o: