Dotarliśmy do opinii ws. podręcznika HiT. Można się zdziwić. Jeden ekspert robił wprost przytyki drugiemu

Portal Gazeta.pl dotarł do pełnych treści opinii językowych i merytoryczno-dydaktycznych dotyczących podręcznika do przedmiotu historia i teraźniejszość prof. Wojciecha Roszkowskiego. Ponieważ pierwsza opinia językowa była negatywna, resort edukacji zwrócił się do innego eksperta po kolejną. A ten, zamiast skupić się przede wszystkim na podręczniku, próbował podważać kompetencje swojego poprzednika. A nawet sugerował, że poprzedni ekspert chciał po prostu "uwalić" podręcznik.

Na początku lipca resort edukacji dopuścił do użytku szkolnego podręcznik prof. Wojciecha Roszkowskiego "Historia i Teraźniejszość. Podręcznik dla liceów i techników. Klasa 1. 1945-1979". Książka przeznaczona jest dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Od września lekcje z historii i teraźniejszości będą prowadzone w klasach I w liceach, technikach i szkołach branżowych.

Wokół podręcznika narosło sporo kontrowersji ze względu nie tylko na specyficzny dobór treści, ale również słownictwa. Jak okazało się przed kilkoma tygodniami, pierwsza z opinii językowych podręcznika wydana przez recenzenta była negatywna. Kolejna już zawierała ocenę pozytywną.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

O udostępnienie treści opinii zwracaliśmy się do Ministerstwa Edukacji i Nauki już w czerwcu. Udostępniono nam je jednak dopiero w tym tygodniu.

Pojawił się podręcznik do HiT. Licealiści będą się uczyć o 'ideologii gender' i Janie Pawle IIJest już podręcznik do HiT. "Żołnierze niezłomni", "ideologia gender", JPII

Zaskakiwać może lektura szczególnie drugiej, pozytywnej opinii językowej wydanej przez Klemensa Stróżyńskiego. Stróżyński w dość bezpośredni sposób podważa opinię przygotowaną przez swojego poprzednika - dr Grzegorza Ptaszka, nie szczędząc przy tym nawet złośliwości.

Fragmenty opinii negatywnej publikował wcześniej portal tvn24.pl, my jako pierwsi opisujemy pozytwną.

Ale od początku.

Zobacz wideo Jarosław Kaczyński: Młodzież jest pod wielkim wpływem smartfonu

Historia i teraźniejszość. Podręcznik chwilami "nieporadny językowo"

Autorem pierwszej - negatywnej opinii językowej - jest dr Grzegorz Ptaszek, adiunkt na Wydziale Humanistycznym AGH w Krakowie. Od 2016 r. do 2020 r. był prezesem Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej. Pełni funkcję członka Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej oraz European Communication Research and Education Association (ECREA). W przeszłości współpracował m.in. z Centralną Komisją Edukacyjną i Krajową Radą Radiofonii i Telewizji. Autor licznych publikacji na temat mediów.

Język, jakim posługuje się autor (...) zawiera wiele błędów językowych i nie stanowi wzoru poprawnej polszczyzny oraz nie realizuje wzorcotwórczej dla uczniów funkcji podręcznika. W podręczniku bardzo często zdarzają się fragmenty, które zostały napisane w sposób nieporadny językowo, z wieloma błędami nie tylko gramatycznymi, ale również stylistycznymi czy logicznymi

- stwierdza w swojej opinii dr Grzegorz Ptaszek.

Ekspert przyznaje, że niektóre fragmenty zostały napisane w sposób poprawny stylem popularnonaukowym, jednak w wielu innych miejscach "styl staje się potoczny i razi kolokwialnością oraz nieporadnością". Jako przykład dr Ptaszek podaje zdania "Chyba każdy słyszał o blokowaniu kont na Fejsie" lub "Polacy od początku wojny walczyli po właściwej stronie" ("Polacy zostali napadnięci, więc czy mogli walczyć po jakiejkolwiek stronie?" - zauważa autor opinii).

Przemysław CzarnekPodręcznik do historii i teraźniejszości z negatywną opinią językową

Autor wylicza też błędy językowe (m.in. "Przywodzić dzieci na świat", "penetracja Sowietów", "pogromowi poddano nauki społeczne, medyczne, a nawet biologię", "izolacja Moskwy na terenie międzynarodowym", "Mao Zedong stwierdził poetycznie").

Do tego wskazuje również błędy składniowe (np. "Tymczasem wybór zachowań seksualnych zmienia całkowicie charakter w przypadku ciaży, gdy powstaje nowe życie", "W styczniu 1961 r. ogłoszono referendum proponujące niepodległość Algierii w powiązaniu z Francją"), błędy logiczne (np. "Protesty wobec symboli religijnych, np. w szpitalu lub w szkole, gdzie krzyże na ścianach wisiały przez całe wieki, bazują najczęściej na nielicznych, choć krzykliwych głosach, a więc nie mają charakteru demokratycznego").

Są też, według autora opinii, uproszczenia i błędy merytoryczne, np. "Tylko w rodzinie człowiek naprawdę uczy się życia, na mniej lub bardziej trwałym fundamencie może przyswajać sobie wiedzę o świecie", nazwanie papieża Jana Pawła II "następcą Jezusa na Ziemi" ("papież nie jest następcą Chrystusa na Ziemi, ale następcą św. Piotra" - wskazuje dr Ptaszek). 

Konferencja dla nauczycieli w Warszawie dotycząca przedmiotu Historia i teraźniejszośćHiT w szkołach. Promocja podręcznika miała kosztować 110 tys. zł

Autor opinii pozytywnie ocenia za to np. odsyłanie uczniów do materiałów dostępnych w sieci.

Według dr. Ptaszka w podręczniku nie są też wyczerpująco wyjaśniane pojęcia i terminy, takie jak np. wierzenia animistyczne, makiawelizm, strukturalizm, erystyka, do niektórych cytatów brakuje przypisów źródłowych, a niektóre nagłówki rozdziałów wymagają uzupełnienia lub przeredagowania.

Ekspert zaznaczył, że szkolny podręcznik "powinien cechować się pluralizmem idei i poglądów, a nie prezentować jednostronną wizję kultury i świata, w tym wypadku w wydaniu katolicko-konserwatywnym".

Dr Ptaszek wskazuje tu np. na fragment, w którym prof. Wojciech Roszkowski komentuje transparent "Wolna szkoła. Religia do kościoła" słowami "Wojujący ateiści w natarciu; dążenie do usunięcia Boga z przestrzeni publicznej niebezpiecznie nawiązuje do czasów panowania zbrodniczych systemów totalitarnych".

Autor opinii zwraca uwagę, że historyk używa też określeń pejoratywnych, jak np. "kultura murzyńska" czy "Murzyni amerykańscy", a miejscami i pogardliwych ("zboczenia europejskie", "lewacki przywódca", "terroryzm o charakterze lewackim").

Historia i teraźniejszość. Stróżyński: Ptaszek chciał "uwalić" podręcznik

Ministerstwo Edukacji i Nauki zwróciło się następnie po drugą opinię do innego eksperta, tym razem okazała się pozytywna. Jej autorem jest mgr Klemens Stróżyński, polonista, były dyrektor Wojewódzkiego Ośródka Metodycznego w Poznaniu. Stróżyński był związany m.in. z Wydawnictwem Naukowym PWN i Wydawnictwem Szkolnym PWN, współpracował z CKE. Wykładał na Uniwersytecie Gdańskim, pracował też w Kuratorium Oświaty w Poznaniu. Autor wielu publikacji.

Stróżyński z oceną poprzednika się nie zgodził. Stwierdził, że podręcznik prof. Roszkowskiego "jest napisany poprawną polszczyzną, zgodną z wymaganiami normy wzorcowej", a "obecność kolokwializmów i określeń potocznych oraz skrótów myślowych jest funkcjonalna, służy przystępności i uatrakcyjnieniu stylu dla młodzieży".

Ekspert powołany przez MEiN odniósł się do zarzutów wskazanych w opinii dr. Grzegorza Ptaszka.

Według Stróżyńskiego brak informacji o wymowie wszystkich nazw obcojęzycznych "ma stymulować ucznia do korzystania ze słowników lub innych, także interaktywnych".

Podręcznik do HiT bliski dopuszczenia. Czarnek: Pozytywna ocena merytorycznaPodręcznik do HiT bliski dopuszczenia. Czarnek: Pozytywna ocena merytoryczna

Na stwierdzenie dr. Ptaszka, że "liczba błędów językowych oraz ich zróżnicowanie jest zbyt duże, aby je wszystkie wypisywać", Stróżyński podkreśla, że "recenzował w swoim życiu między rokiem 1996 a 2022 około trzystu podręczników szkolnych, programów nauczania i książek pomocniczych, a nie przyszło mu do głowy, żeby sobie w taki sposób ułatwiać pracę".

Prawdopodobnie rzeczoznawca nie jest polonistą albo jest polonistą marnym, który nie zauważa pewnych typowych błędów stylistycznych i usterek tekstu, prostych do poprawienia i występujących w podręcznikach nagminnie. W razie potrzeby służę przykładami

- dodaje.

Stróżyński zarzuca też dr. Ptaszkowi, że nie wskazał błędów ortograficznych w swojej opinii, co jest według niego "po prostu niemoralne" i "wygląda na próbę 'uwalenia'" podręcznika. "To słowo najlepiej oddaje, w moim przekonaniu, intencje rzeczoznawcy" - stwierdza.

"Z opinii językowej wyziera głęboka niechęć do Kościoła katolickiego, nawet patriotyzmu, także konserwatyzmu. Każe ona rzeczoznawcy czynić zarzuty pseudonaukowe, uznawać za naganne te sformułowania lub treści, które mu się po prostu nie podobają" - czytamy w opinii.

Klemens Stróżyński wskazuje np. na to, że dr. Ptaszka razi sformułowanie "blokowanie kont na Fejsie". "Jest to istotnie sformułowanie potoczne, ale autor wybrał najbardziej komunikatywne sformułowanie, które do ucznia lepiej przemówi, niż np. 'blokowanie kont na portalach społecznościowych'" - czytamy w opinii.

"Zalecanie sformułowania 'na arenie międzynarodowej' zamiast wybranego przez autora 'na terenie międzynarodowym' dziwi, że najprostsze sformułowania nie podobają się rzeczoznawcy" - dodaje Klemens Stróżyński.

Ekspert twierdzi też, że dr Grzegorz Ptaszek nie ma racji, gdy krytykuje fragment podręcznika mówiący o tym, iż "emocje powodują, że ludzie tracą zdolność rozróżniania, co jest prawdą, a co fałszem".

Recenzent stwierdza, że jest to błąd merytoryczny i podkreśla nieskromnie, że robi to jako psycholog. Pisze, że "emocje jako takie nie powodują skutków, o jakich pisze Autor, upośledzać funkcje poznawcze człowieka mogą silne negatywnie oddziałujące emocje, na przykład lęk, strach czy wstyd". To zarzut poważny i niesłuszny, nie trzeba mieć dyplomu z psychologii, wystarczy znać parę lektur szkolnych jak "Romeo i Julia" czy "Lalka" Prusa, żeby rozumieć, jakie to niemądre i fałszywe uzasadnienie. Może miłość najbardziej właśnie zaślepia?

- czytamy w opinii Klemensa Stróżyńskiego.

"Recenzent wskazuje, że autor podręcznika niesłusznie nazwał papieża 'następcą Jezusa na Ziemi'. Istotnie, papież jest następcą świętego Piotra i jest to sformułowanie niezgrabne, ale nieszkodzące komunikacji i niedyskwalifikujące bynajmniej podręcznika. Rrzeczoznawca powinien podnieść, że w tym wypadku słowo 'ziemi' należy pisać małą literą z uwagi na opozycję 'niebo — ziemia' — ale ortografia nie jest mocną stroną rzeczoznawcy" - komentuje polonista.

Minister Czarnek o zmianach w szkole od 1 wrześniaHiT przedmiotem na maturze? "Myśleliśmy, że to będzie 'michałek'"

Stróżyński wytyka też dr. Ptaszkowi literówki. W pierwszej opinii ekspert napisał "starfon" zamiast "smartfon" (choć kilka linijek wcześniej słowo było napisane poprawnie). "Nie wiem, co to jest "starfon" i nie chcę wiedzieć" - ocenia Stróżyński.

Podręcznik, zdaniem recenzenta, "powinien cechować się pluralizmem idei i poglądów, a nie prezentować jednostronną wizję kultury i świata, w tym wypadku w wydaniu katolicko-konserwatywnym". Może ten pluralizm powinien dopuszczać krzewienie także anarchizmu, nazizmu, komunizmu, rasizmu? Na szczęście o kierunku wychowania decyduje państwo, ten zarzut zawiera wiedzę jedynie o preferencjach rzeczoznawcy

 - pisze Stróżyński.

Zarzuca też dr. Ptaszkowki, że "wpisuje się w modne zachodnie trendy (hiper)poprawności poliycznej, na przykład utyskując na użycie słowa 'Murzyn'".

"Z dyskusją na ten temat spotkałem się, redagując pod względem metodycznym podręczniki elektroniczne do języka polskiego przygotowywane na Uniwersytecie Wrocławskim. Sama dyskusja budzi raczej pusty śmiech i jest żałosna, zwłaszcza że prowadzi do stwierdzenia czarnoskórej doktorantki owego uniwersytetu, iż język polski jest w istocie swojej rasistowski. No tak, i antysemityzm też wyssaliśmy z mlekiem matki. Unikajmy śmieszności, to ważne!" - stwierdza ekspert.

"Krytykowane są używane w tekście sformułowania 'lewak, lewacki'. Wiem, że to niemiłe dla określonych kręgów inteligencji sformułowania, jak oświeca nas recenzent, wg słownika WSJP PAN 'pejoratywne'. No tak, jednak to nie znaczy, że obraźliwe, a między lewakiem a lewicowcem jest poważna różnica i potrzeba precyzji wyrażania się zmusza nas niekiedy do używania określeń pejoratywnych" - pisze.

Historia i teraźniejszość. Opinie merytoryczno-dydaktyczne

Wcześniej pozytywną opinię merytoryczno-dydaktyczną na temat podręcznika wydał historyk i politolog prof. Tadeusz Wolsza (członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej). Warunkową opinię wydał za to dr Rafał Drabik z zespołu Pełnomocnika Prezesa IPN do spraw badań nad terrorem okupacyjnym na ziemiach polskich w latach 1939–1945 (później opinię zmienił na pozytywną).

Choć prof. Wolsza pozytywnie ocenił podręcznik, wskazywał też w swojej opinii na pewne błędy lub fragmenty wymagające uzupełnienia. Zaznaczył np., że nie jest prawdą, iż Francuzi praktycznie nie rozliczyli się z okresem wojennym ("Podjęli sprawę, aczkolwiek powierzchownie, o czym mogły świadczyć dwa wyroki śmierci wydane na najbardziej rozpoznawalnych kolaborantach: premierze Pierre Lavalu i mar. Philippe Pétain" - wyjaśnił ekspert).

Z kolei w swojej opinii dr Rafał Drabik wskazywał, że podręcznik zawiera aż 112 lekcji, co będzie w praktyce trudne w realizacji w ciągu roku. Zaznaczył też, że pewne fragmenty należy dopracować.

Wyliczał, że w podręczniku znalazły się np. mapy opisane w języku angielskim i niemieckim, zaznaczył też, że w książce nie ma treści dotyczących ekologii, brakuje słowniczka trudnych pojęć. Według dr. Drabika w podręczniku powinna być też zwarta informacja, że celem nazistów byli, oprócz Żydów i chrześcijan, także Romowie i niepełnosprawni.

Więcej o: