W PiS działa grupa spiskowców? Jarosław Kaczyński komentuje: Sam byłem inicjatorem spotkań

- Na pewno nie jest i nie będzie tak, że jakaś nowa grupa ludzi przyjdzie i zajmie miejsce poprzedników, o ile oczywiście ci spisują się bez większych zarzutów. Nie jesteśmy jednak zakładem emerytalnym, tylko partią polityczną i to każdy w partii musi wiedzieć - mówi w rozmowie z Interią Jarosław Kaczyński. Prezes PiS skomentował też w wywiadzie dymisję Piotra Naimskiego.

Jarosław Kaczyński odniósł się do doniesień medialnych na temat "spiskowców" w szeregach obozu rządzącego, którzy w ostatnim czasie mieli dążyć do osłabienia Mateusza Morawieckiego. - [...] Najpierw sprostuję jedną kwestię: te opowieści, że nie wiedziałem o spotkaniach rzekomej grupy spiskowców, a dziś zmywam im za to głowę, to całkowita nieprawda. Sam byłem inicjatorem tych spotkań - mówi w rozmowie z Interią prezes PiS

Zobacz wideo O co chodzi w "kontrakcjach przeciwko smartfonom"? Rzecznik rządu wyjaśnia słowa Kaczyńskiego

Spisek przeciwko Morawieckiemu? Jarosław Kaczyński: Czasem jest oburzenie w partii 

Zapytany, jak wyglądają te spotkania, Kaczyński odpowiada: - Bez fajerwerków: coś tam jedzą, coś tam piją, rozmawiają - głównie o sytuacji związanej z partią. To w dużej mierze ludzie, którzy mają duży staż partyjny. Trzeba ich czasem uspokajać. W naszej partii jest bowiem grupa osób nowych - i to dobrze, bo partia musi się rozwijać - ale to powoduje całkiem naturalne niepokoje i konflikty.

Kaczyński przyznaje, że ma na myśli ludzi Mateusza Morawieckiego. Przekonuje jednak, że w partii nie ma buntu, a "niepokój". - Chodzi o to, że otoczenie premiera to często stosunkowo młodzi ludzie, a młodość ma to do siebie, że cechują ją zachowania, które mogą czasem razić starszych, także w partii. Ale takie jest życie. Na pewno jednak młodzi powinni przyjąć samoograniczenia, a zdarza się, że nie przyjmują i to jest bolesne dla wielu ludzi. Nie mówię o sobie, ale powoduje to czasem oburzenie w partii, co dobrze rozumiem - twierdzi prezes PiS. 

Sejm inwestuje w ogrodzenie - zdjęcie ilustracyjneSejm odgradza się od obywateli. 380 tys. zł na remont płotu

"Piotr Naimski miał tendencję, by różne rzeczy w energetyce blokować"

Kaczyński dalej zapewnia, że nie ma zamiaru "rezygnować z nikogo, kto ma długi staż, a kto dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków". - Na pewno nie jest i nie będzie tak, że jakaś nowa grupa ludzi przyjdzie i zajmie miejsce poprzedników, o ile oczywiście ci spisują się bez większych zarzutów. Nie jesteśmy jednak zakładem emerytalnym, tylko partią polityczną i to każdy w partii musi wiedzieć. Z drugiej strony szanujemy tych, którzy przeszli z nami tę niełatwą drogę w naszej formacji przez ostatnie trzydzieści lat, od Porozumienia Centrum począwszy: częściej bywaliśmy przez te lata pod wozem niż na wozie. I wszyscy kompani z tej drogi mogą liczyć na daleko idący szacunek i dbałość ze strony kierownictwa partii, przynajmniej póki jestem jej szefem - mówi. 

Prezes PiS został zapytany o dymisję Piotra Naimskiego, pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Przyznał, że to on powiedział Naimskiemu, iż "nie nadaje się do współpracy i wszystko blokuje". Zapytany przez dziennikarza Interii, czy w sprawie dymisji chodziło o sprzeciw wobec fuzji Orlenu z Lotosem, Kaczyński odpowiedział, że "tak, choć nie tylko". 

- Piotr Naimski miał tendencję do tego, by różne rzeczy w energetyce blokować. Wyłożył mi koncepcję, którą uznałem za zbyt anachroniczną. Nie było to tylko moje przekonanie, bo na sprawach energetycznych znam się tak, jak się znam, ale to było przekonanie wielu innych ludzi od długiego czasu. Doszedłem do wniosku, że w tej chwili ta współpraca się na dziś urywa. Ale choć wiem, ze Piotr w tej chwili to wyklucza, to jeśli będzie chciał robić inne rzeczy w ramach naszego obozu, rządu - to będzie miał tę możliwość.

Policja z Krakowa odtworzyła wygląd ofiary zabójstwa. Prosi o pomoc w identyfikacjiPoznajesz? Policja odtworzyła wygląd ofiary zabójstwa. Prosi o pomoc

Dymisja Naimskiego

Piotr Naimski poinformował o swojej dymisji przed tygodniem. Jak napisał na Facebooku, w ustnym uzasadnieniu usłyszał, że "nie nadaje się do współpracy i wszystko blokuje".

"Nie pierwsza to w moim dość długim już życiu dymisja. Ta przypada 30 lat po obaleniu rządu premiera Jana Olszewskiego, w którym pełniłem funkcję Szefa UOP. Wtedy Wałęsa wyrzucał mnie rękoma tymczasowego premiera Pawlaka" - napisał były minister.

Piotr Naimski podziękował również wszystkim, z którymi współpracował przy budowie gazociągu Baltic Pipe. Jego otwarcie nastąpi pod koniec września. Wyraził również nadzieję, że po jego odejściu, do końca doprowadzona zostanie budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej.

Więcej o: