Spotkań z Kaczyńskim strzegła policja konna, wejście dla nielicznych. "Żale kierować do organizatora"

Jarosław Kaczyński i politycy PiS objeżdżają Polskę, a wobec nich pojawia się coraz więcej zarzutów. Mieszkańcy skarżą się bowiem, że nie są wpuszczani na spotkania, a udział w nich biorą ludzie związani z partią, ale niezwiązani z daną miejscowością. Pojawiają się również pytania o koszty ochrony spotkań z politykami PiS przez policję - w Kórniku pojawili się nawet funkcjonariusze na koniach.
Zobacz wideo Jarosław Kaczyński: Młodzież jest pod wielkim wpływem smartfonu

Jarosław Kaczyński wraz z innymi politykami Prawa i Sprawiedliwości objeżdża Polskę. Gdzie się pojawi, tam witany jest przez protestujących. Tak było w miniony weekend w Wielkopolsce. "Gazeta Wyborcza" podała, że prezes PiS na spotkanie w Kórniku musiał wejść tylnymi drzwiami. Przed budynkiem czekała na niego bowiem grupa oponentów, którzy mieli oni ze sobą tęczowe flagi, a także transparenty z ośmioma gwiazdkami, a także napisami "Zrujnowałeś ten kraj", "Faryzeusz" czy "Wypier***aj". "Bohaterze! Pokaż się!", "Złodzieje! Złodzieje! Złodzieje!", "Będziesz siedział!", "Spie***aj, dziadu!" - m.in. takie hasła skandowali zgromadzeni.

Przed budynkiem, w którym odbywało się spotkanie, porządku pilnowało kilkudziesięciu funkcjonariuszy, w tym policja konna. W mediach społecznościowych mieszkańcy pisali także, że policjanci mieli armatki wodne. O to, czy to prawda i jaki był koszt ochrony Jarosława Kaczyńskiego, zapytaliśmy rzecznika Komendy Głównej Policji oraz rzecznika Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Sam Jarosław Kaczyński stwierdził, że w Kórniku protestowały "rozwrzeszczane grupy ludzi, którzy naprawdę upadli bardzo nisko, biorąc pod uwagę ich język, ich agresję, ich twarze". Z kolei Paweł Jabłoński, wiceszef MSZ w Polskim Radiu 24 skomentował protesty w ten sposób: "Dopóki się to mieści w granicach prawa, to jest to jeszcze akceptowalne, natomiast mieliśmy też do czynienia z atakiem na ludzi, którzy przyszli na spotkanie z prezesem Kaczyńskim, na spotkanie zwolenników PiS, na ludzi, którzy po prostu chcieli przyjść na spotkanie. Ci ludzie byli atakowani w sposób bardzo agresywny".

Jarosław Kaczyński w KórnikuKaczyński na spotkaniu w Kórniku. Szef PiS wszedł tylnym wejściem

"Wszystkie żale kierować do organizatora"

Mieszkańcy skarżą się również, że nie są wpuszczani na spotkania z politykami PiS. Tak było m.in. w miejscowości Turowo w woj. zachodniopomorskim. - Przyjechali dwoma busami, swoimi samochodami, ze swoimi ludźmi i nikt z Turowa nie wszedł. (...) Wszyscy stoją obok. Nikogo nie wpuścili - powiedziała jedna z mieszkanek w rozmowie z TVN24.

Także w Koninie miało dojść do podobnej sytuacji. "Organizator nie przewidział pana obecności tutaj - usłyszał od ochroniarza mężczyzna, który - jak mówił - jest mieszkańcem Konina i chciał się dostać na spotkanie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Chwilę później do sali został wpuszczony poseł PiS Zbigniew Dolata" - pisze portal tvn24.pl.

Jak informuje serwis, ochroniarz powiedział mężczyźnie, żeby "wszystkie żale [ma - red.] kierować do organizatora".

"Na żadne ze spotkań nie można zdobyć wejściówki"

Epoznan.pl podaje z kolei, że Biuro Prasowe PiS jeszcze w piątek nie potwierdzało informacji, gdzie odbędzie się sobotnie spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim. Ostatecznie odbyło się w Kórniku, po nim prezes PiS pojechał do Poznania. "Na żadne ze spotkań nie można zdobyć wejściówki, choć jak napisał Bartłomiej Wróblewski do sympatyków 'w związku z dużą ilością zgłoszeń sala jest już zapełniona, a lista uczestników zamknięta. Gdybyście jednak chcieli aby dołączył jeszcze ktoś z Waszych bliskich, proszę o zgłoszenie na maila'" - podkreśla portal.

Zwróciliśmy się do Biura PiS z pytaniem o to, w jaki sposób dostać się na takie spotkanie, na jakiej podstawie dobierane są osoby, które mogą na nie wejść oraz poprosiliśmy o odniesienie się do zarzutów, że mieszkańcy nie są wpuszczani na spotkania. Pytania od nas otrzymali również wicerzecznik partii Radosław Fogiel oraz sekretarz generalny ugrupowania Krzysztof Sobolewski. Czekamy na odpowiedzi.

W mediach społecznościowych pojawiają się również informacje, że na spotkania z politykami PiS zamiast mieszkańców wchodzą osoby powiązane z partią, ale niepowiązane z daną miejscowością. O takie zarzuty również zapytaliśmy Prawo i Sprawiedliwość.

Mateusz Morawiecki odwiedził TurowoSpotkanie premiera z mieszkańcami Turowa bez mieszkańców? "Niestety"

Więcej o: