Mejza chciał zabłysnąć i obraził Ochojską. Zareagował Belka: Czas na Stoperan, chłopcze

"Pani Janeczko, nie łatwiej od razu zmienić obywatelstwo na rosyjskie i pisać cyrylicą?" - napisał Łukasz Mejza, komentując wpis Janiny Ochojskiej dotyczący polsko-białoruskiej granicy. Jak stwierdził, europosłanka i szefowa PAH jest "już od dawna po tamtej [rosyjskiej - red.] stronie". Odpowiedział mu Marek Belka. "Chyba czas na Stoperan, chłopcze" - podkreślił.
Zobacz wideo Straż graniczna pokazała, jak wygląda budowa zapory na granicy polsko-białoruskiej

W środę Janina Ochojska zamieściła na Twitterze wpis dotyczący granicy polsko-białoruskiej. "Czy panowie Mateusz Morawiecki, Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik sądzą, że unikną odpowiedzialności za śmierć młodych ludzi w lasach, za dzieci wywożone na druty, za zniszczenie puszczy oraz życia Podlasia? Uważacie się za patriotów?" - zapytała europosłanka i prezeska Polskiej Akcji Humanitarnej. "Straty jakie poniosła Polska trzeba będzie odrabiać latami" - dodała.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Mateusz Morawiecki i Zbigniew Ziobro w SejmieZiobryści nie wystartuję z list PiS-u? Partia do sondażowni

Belka do Mejzy: Chłopcze...

Do słów Janiny Ochojskiej odniósł się Łukasz Mejza. "Pani Janeczko, nie łatwiej od razu zmienić obywatelstwo na rosyjskie i pisać cyrylicą?" - napisał poseł i były wiceminister sportu, który po doniesieniach medialnych dot. jego firmy podał się do dymisji. Przypomnijmy, z ustaleń dziennikarzy wynika, że prowadzona przez niego firma za duże pieniądze oferowała rodzicom chorych dzieci terapię metodami uznawanymi na całym świecie za niesprawdzone i niebezpieczne.

"Po co te przebieranki? Pani jest już od dawna po tamtej [rosyjskiej - red.] stronie..." - stwierdził Mejza.

"Chyba czas na Stoperan, chłopcze" - skwitował krótko wpis Łukasza Mejzy Marek Belka.

Briefing prasowy rzecznika rządu Piotra MulleraKoronawirus. Wrócą obostrzenia epidemiczne? Rzecznik rządu odpowiada

Sprawa Łukasza Mejzy

24 listopada Wirtualna Polska opublikowała tekst dotyczący rzekomej działalności Łukasza Mejzy, obecnego wiceministra sportu. Jak podał portal, polityk w założonej przez siebie w lipcu 2020 roku spółce Vinci NeoClinic miał oferować chorym i ich bliskim pomoc w organizacji terapii "pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi". Hasło firmy brzmiało: "Leczymy nieuleczalne". Spółka kierowała swoją ofertę m.in. do pacjentów nowotworowych i tych cierpiących na choroby neurologiczne. Cena usługi miała wynosić co najmniej 80 tys. dolarów. Eksperci wskazują jednak, że nie ma dowodów na skuteczność takiego leczenia

W przesłanym Gazeta.pl oświadczeniu Mejza stwierdził, że artykuł to "kolejny nierzetelny ataki na jego wizerunek i dobre imię". "Po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii, natychmiast wycofałem się z działalności firmy. W związku z tym nie tylko nie odniosłem najmniejszych korzyści majątkowych, ale poniosłem koszty finansowe. Zainwestowane środki potraktowałem jako własne straty" - stwierdził.

Więcej na ten temat można przeczytać w poniższym tekście:

Łukasz Mejza podał się do dymisji. Łukasz Mejza podał się do dymisji. "Odchodzę z podniesionym czołem"

Więcej o: