Julia Przyłębska albo miliardy euro? W obozie PiS coraz większe obawy o "Panią P."

Jacek Gądek
Prezes TK Julia Przyłębska ma tak bliskie relacje z Mateuszem Morawieckim, że zakulisowo konsultuje z nim rozpatrywane sprawy - dowodzą ujawnione e-maile szefa KPRM. Przyłębska jest w "drużynie Morawieckiego", a to sprawia, że w obozie władzy coraz więcej jest głosów, by szybko przestała być prezeską TK. Są też obawy, że jeśli pozostanie nią dłużej niż na sześć lat kadencji, to Bruksela będzie mieć pretekst do zamrożenia miliardów euro.
Zobacz wideo Rezygnacja Kaczyńskiego. Radosław Fogiel: I tak miał odchodzić z rządu

Los Przyłębskiej musi się wyjaśnić w ciągu kilku miesięcy. Prawny galimatias sprawia, że możliwe są dwie interpretacje.

Pierwsza: po 6-letniej kadencji zwalnia fotel prezeski już w grudniu 2022 r. i pozostaje tylko szeregową sędzią.
Druga: 6-letnia kadencja jej nie obowiązuje, więc prezeską jest aż do grudniu 2024 r., gdy w ogóle odejdzie z TK.

Więcej informacji z polskiej polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Im bliżej tego szybszego terminu (grudnia br.), tym w obozie władzy można usłyszeć najróżniejsze, coraz to nowsze argumenty za jej odejściem.

Ważny polityk obozu rządzącego: - Utrzymanie Julii Przyłębskiej jako prezes TK do końca jej obecności w Trybunale spowoduje, że Unia Europejska będzie kwestionować jej legitymację. Komisja Europejska znów będzie mieć powód by nie wypłacać nam pieniędzy. Nawet jeśli osiągniemy kamienie milowe, to wybuchnie sprawa Przyłębskiej i pieniędzy i tak nie będzie.

Ale od początku - zaczynając od ujawnionych właśnie e-maili. Co z nich wynika? Otóż to, co Gazeta.pl pisała już od miesięcy: Przyłębska trzyma się razem z premierem Mateuszem Morawieckim. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk - a to prawa ręka Morawieckiego - miał konsultować z Julią Przyłębską działania TK. "Mateusz, odwiedziłem dziś (wkrótce po Twojej rozmowie) p. Julię P. Omówiłem z panią prezes 3 tematy" - czytamy we wiadomości. "Trzy tematy" to trzy wyroki TK.

Pierwszy dotyczy orzeczenia z marca 2019 r. - wtedy to TK uznał, że niekonstytucyjny jest przepis, na podstawie którego niekorzystnie obliczano emerytury kobiet urodzonych w 1953 roku.

Druga sprawa zakończyła się w czerwca 2019 r. - TK uznał, że brak możliwości skorzystania ze świadczenia pielęgnacyjnego przez osoby na rencie jest niezgodna z konstytucją.

Trzecia sprawa dotyczyła stwierdzenie niezgodności z konstytucją ustawy o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości w zakresie, w jakim wyłącza on możliwość nabycia służebności przesyłu.

Brzmi to specjalistycznie, ale każde z orzeczeń to konkretne koszty dla budżetu państwa. Odpowiednio (wedle szacunków Dworczyka zawartych w e-mailu): 250 mln zł - 1,5 mld, 5 mld i kilkanaście miliardów. Łącznie ok. 20 mld zł. Jak pisał Dworczyk, jedną ze spraw zajmuje się Tomasz Fill - inny zaufany doradca premiera. Premier Mateusz Morawiecki e-maila skwitował słowami "Tak - OK, dzięki". Sama Przyłębska w najnowszym wywiadzie oświadczyła, że "nigdy z nikim nie omawiała i nie omawia żadnych orzeczeń".

"Prezes Julia" albo "Pani Julia P.", bo tak jest nazywana w obozie rządzącym, jest od momentu przejęcia kontroli nad TK jedną z najważniejszych figur w obozie rządzącym. Dzięki temu jej mąż - prof. Andrzej Przyłębski - był ambasadorem w Niemczech, a teraz obóz władzy szuka mu już nowej pracy, bo z placówki wrócił. Z kolei syn - Marcin Przyłębski - jest dyrektorem ds. sponsoringu w PZU. Te stanowiska to cena za lojalność prezeski TK.

Obóz rządzący ma z Przyłębską jednak ten kłopot, że chce ona być w fotelu prezesa TK aż do końca swojej obecności w TK - czyli do grudnia 2024 r. A jej przeciwnicy woleliby, aby stała się - po sześciu latach kadencji - szeregową sędzią już w grudniu 2022 r.

Skąd te dwie opcje? To wynik luki w prawie, którą zafundowało PiS w 2016 r. Niemniej intencją PiS wówczas było określenie kadencji prezesa TK na sześć lat, bo wcześniej przyjmowano, że prezesem można być aż dziewięć lat. Wyszedł z tego jednak prawny pasztet. Znaczenie mają pojedyncze dni.

20 grudnia 2016 r. weszła bowiem w życie ustawa o TK.
21 grudnia 2016 r. Przyłębska została powołana przez prezydenta na stanowisko prezesa. Ustawa wprowadziła po raz pierwszy (wcześniej takich przepisów w ogóle nie było) 6-letnią kadencję prezesa TK.
Ale - co ważne - akurat przepis o 6-letniej kadencji wszedł w życie z 14-dniowym vacatio legis (3 stycznia 2017 r.), czyli tuż po powołaniu Przyłębskiej.

A skoro tak, to Przyłębska twierdzi, że jej przepis o 6-letniej kadencji nie obowiązuje i ma być prezeską tak długo jak to było wcześniej: aż do końca obecności w TK. Przyłębska się upiera przy swoim, zamawiając opinie prawne, które miałyby potwierdzić, że ma rację. Przez tydzień TK nie zdołał odpowiedzieć na nasze pytania o liczbę i autorów tychże opinii.

Z kolei wedle opinii byłego wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Stanisława Biernata, Przyłębska przestanie być sędzią po 6 latach - 20 grudnia 2022 r. Na dowód przedstawił długi prawniczy wywód.

W praktyce nie ma jednak instancji, która miałaby rozstrzygnąć spór. Przecież nie sam Trybunał.

W obozie PiS trwa szemranie przeciwko Julii Przyłębskiej - i tak już od miesięcy. - Julia? Ona jest już memem - wypalił jeden z ważniejszych posłów PiS w rozmowie z Gazeta.pl.

I taka też jest atmosfera wokół "Prezes Julii". Wszystkie peany pod jej adresem - i jej męża też - wygłaszane publicznie to bajki dla naiwnych. Przede wszystkim służą one dopieszczaniu małżeństwa Przyłębskich.

Dla Jarosława Kaczyńskiego sprawa, czy Przyłębska ma odejść czy nie, nie jest prosta. Gwarantuje ona co prawda posłuszeństwo, ale prezes PiS nie ma szacunku dla jej walorów intelektualnych, a sam forsował ustawę skracającą kadencję. Zdegradowana z prezeski do szeregowej sędzi Przyłębska mogłaby nie być już tak lojalna jak wcześniej - jej waga byłaby już co prawda wtedy nikła, ale degradacja byłaby złym sygnałem dla innych żołnierzy PiS.

Faworyt do przejęcia fotela po Przyłębskiej już jednak jest. To Bogdan Święczkowski. Prezes PiS ceni go ogromnie i ma do niego zaufanie. Święczkowski ma jednak bardzo silny charakter, a do TK wszedł jako kandydat Zbigniewa Ziobry, którego latami był wręcz mentorem.

Co się stanie z Przyłębską 20 grudnia 2022 r.? Tego póki co nikt w PiS nie wie. - Decyzja będzie się musiała wykluć w samym Trybunale. W razie sporu w TK o kadencję Przyłębskiej, to sami sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, czy kadencja Przyłębskiej się zakończyła, czy jeszcze nie - mówił nam rozmówca z rządu.

A TK to teraz 15 osób. Są wśród nich ludzie zwaśnieni z Przyłębską, którzy nią jako sędzią gardzą (jak np. Mariusz Muszyński) i buntownicy, którzy też by się "Pani Julii P." woleli pozbyć z fotela prezeski. Znany polityk PiS mówił nam: - Warto obserwować, co się będzie dziać wokół Przyłębskiej. Julia ma bardzo liczną opozycję w Trybunale. Ona już nie ma większości w TK za sobą. Sędziowie jej nie popierają.

Jeden z bardziej wpływowych polityków PiS mówi wprost: - Dla naszego obozu, gdyby decydowały racje polityczne i nasz interes, to lepiej by było, gdyby kadencja Przyłębskiej była 6-letnia. Bo jej odejście stanowiłoby zamknięcie trudnego okresu. To byłoby dla wszystkich najkorzystniejsze.

Oczywiście nie licząc familii Przyłębskich, która korzysta na pozycji "prezes Julii".

Więcej o: