Krzysztof Gawkowski o wspólnej liście: Możliwa pod warunkiem, że to nie będzie chomąto

- Wspólna lista jest możliwa pod warunkiem, że będzie to porozumienie równorzędnych partnerów, a nie ktoś komuś będzie chciał jakieś chomąto narzucić i powiedzieć: "My tu jesteśmy najwięksi" - powiedział w Porannej Rozmowie Gazeta.pl Krzysztof Gawkowski.

Poranną Rozmowę Gazeta.pl prowadzi Jacek Gądek.

Zobacz wideo Krzysztof Gawkowski w Porannej Rozmowie Gazeta.pl [NA ŻYWO]

Komisja Europejska na początku czerwca zaakceptowała Krajowy Plan Odbudowy dla Polski, jednak postawiła warunki, których spełnienie jest konieczne do rozpoczęcia wypłat z unijnego Funduszu Odbudowy. Te warunki to tzw. kamienie milowe, szczegółowo zapisane w aneksie do decyzji KE z pozytywną oceną polskiego KPO.

KPO i ustawa o Sądzie Najwyższym

2 czerwca w sprawie uruchomienia KPO do Warszawy przybyła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Decyzję poprzedziły długie negocjacje. Polska w ramach porozumienia z Komisją zobowiązała się m.in. do wprowadzenie zmian w systemie wymiaru sprawiedliwości.

Co do niektórych kamieni milowych zastrzeżenia ma Solidarna Polska. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta powiedział, że budzące dyskusje rozwiązania - jak pełne oskładkowanie umów, zmiana regulaminu Sejmu czy wprowadzenie podatku od emisji pojazdów spalinowych - nie były akceptowane politycznie przez Solidarną Polskę.

W poniedziałek Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, dzięki której ma być możliwa wypłata środków w ramach KPO.

- Ta ustawa prawie nic nie naprawia. Jeszcze bardziej cementuje system o charakterze politycznym. Ustawa, która miała de facto likwidować Izbę Dyscyplinarną, tego nie robi. Zmienia jej nazwę, daje szansę sędziom, którzy byli polityczni, dalej sądzić - mówił Porannej Rozmowie Gazeta.pl Krzysztof Gawkowski. - Pole kompromisu powinno polegać na tym, że PiS krok po kroku cofa się z deform wymiaru sprawiedliwości, które fundował przez sześć lat. Jeśli pierwszym krokiem byłoby prawdziwe zlikwidowanie Izby Dyscyplinarnej, to uważałbym, że to jakieś pole kompromisu. Później można byłoby naprawić Krajową Radę Sądownictwa, można byłoby robić kolejne elementy naprawy - podkreślał.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl.

Wybory do samorządów

Podczas rozmowy poruszyliśmy też temat zapowiedzi dotyczącej zmiany terminu wyborów samorządowych. W ubiegłym tygodniu szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki powiedział, że ustawa w tej sprawie jeszcze w czerwcu trafi do Sejmu. PiS chce zmienić datę wyborów samorządowych, bo - jak tłumaczą politycy partii rządzącej - w podobnym czasie mają się odbyć wybory parlamentarne.

Sceptyczny co do tego rozwiązania jest Andrzej Dera z kancelarii prezydenta. Minister przyznał w poniedziałek, że ma wątpliwości, czy pokrywanie się wyborów jest okolicznością "wystarczającą, aby zmienić ustawowy termin".

- Jestem przeciwnikiem wydłużania kadencji samorządów. Skoro pozwala się PiS-owi gmerać przy konstytucji lub kodeksie wyborczym, to znaczy, że mają w tym jakiś określony cel. Chcą rozdzielić wybory, bo boją się, że przegrają wybory samorządowe. Dlaczego mamy im to ułatwiać, skoro konstytucja w tej sprawie jest jednoznaczna? Było wiadomo od 2018 roku, że wybory się zbiegną - podkreślał Gawkowski. - Jeżeli chcemy dokonywać zmiany tego, kiedy mają się odbywać wybory, to powinna być debata wszystkich opozycyjnych partii a nie tylko Prawa i Sprawiedliwości. Tutaj nie ma żadnej debaty, tylko czysty interes polityczny, dlatego Lewica będzie przeciwko - podkreślał poseł. 

Wspólna lista opozycji?

Krzysztofa Gawkowskiego zapytaliśmy także o ewentualny wspólny start ugrupowań opozycyjnych w wyborach parlamentarnych. Szef klubu Lewicy podkreślił, że decyzje ws. komitetów wyborczych zapadną dopiero w czerwcu przyszłego roku. - Lewica jest gotowa na każdy wariant i ewentualność. Możemy startować samodzielnie i do takich wyborów się przygotowujemy. Zbieramy kandydatów na senatorów, zbieramy środki finansowe, mamy spotkania terenowe. Od 30 czerwca zaczynamy objazd Polski - mówił. - Wspólna lista jest możliwa pod warunkiem, że będzie to porozumienie równorzędnych partnerów, a nie ktoś komuś będzie chciał narzucić jakieś chomąto narzucić i powiedzieć: "my tu jesteśmy najwięksi". Bliżej jest do samodzielnego startu, bo dzisiaj nie ma żadnych rozstrzygnięć - dodawał.

Więcej o: