Możliwa dymisja Michała Cieślaka za spięcie w Pacanowie. W PiS solidnie się wściekli na ministra

Jacek Gądek
W PiS załamują ręce nad ministrem w kancelarii premiera Michałem Cieślakiem. O jego losie ma zdecydować osobiście Jarosław Kaczyński - ustaliła Gazeta.pl. Współpracownicy wicepremiera przekonują do dymisji ministra, nim z pozoru drobna historia nabrzmieje.
Zobacz wideo Beata Szydło dla Gazeta.pl: To nie jest czas, żeby jeszcze mówić o tych propozycjach na kolejne wybory

- Sądny dzień dla Michała Cieślaka - mówi nam jeden z ważniejszych polityków PiS. Dziś wieczorem albo jutro prezes PiS ma zdecydować, czy Cieślak się ostanie w fotelu ministra w KPRM. Już teraz słyszymy w partii rządzącej, że minister nie okazał się zbyt gramotny, będąc na poczcie w Pacanowie.

Więcej informacji z polskiej polityki znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Na Nowogrodzkiej mają świadomość, że spięcie ministra z naczelniczką poczty w Pacanowie tylko z pozoru wygląda błaho. - Ten temat może się rozlać bardzo szeroko, bo dotyka bardzo czułego punktu. To przecież zderzenie jednej osoby z władzą - słyszymy w PiS. Historią z gatunku był wypadek rządowej limuzyny premier Beatą Szydło z seicento, którym jechał Sebastian Kościelnik - historia ta latami się ciągnęła, a cały aparat władzy chciał zrzucić winę na przypadkowego kierowcę, co było paliwem dla opozycji.

O co poszło w Pacanowie? W ubiegły piątek na poczcie w tej miejscowości doszło do spięcia naczelniczki placówki z ministrem w KPRM Michałem Cieślakiem, który jest jednocześnie posłem Partii Republikańskiej. Gdy kobieta zorientowała się, kim jest klient - ministrem - postanowiła poskarżyć mu się na podwyżki cen paliwa i rosnące raty kredytów.

Krótko po wymianie zdań - jak przekonuje Cieślak, wulgarnej ze strony urzędniczki, czemu ona zaprzecza - naczelniczka została wezwana "na dywanik" do dyrektora poczty z Kielc, który poinformował ją o wpłynięciu skargi - właśnie od Cieślaka. Z jej treści wynikało, że naczelniczka w rozmowie z ministrem miała być wulgarna. Kobieta miała też usłyszeć od przełożonego, że musi się liczyć z dyscyplinarnym zwolnieniem. Urzędniczka przebywa aktualnie na urlopie. Nie została jak do tej pory zwolniona.

Sam Cieślak tłumaczył się później tak: - Nie chodziło mi o to, że ktoś może w taki sposób przedstawiać obecną sytuację, a raczej o to, że w urzędzie pocztowym, w instytucji zaufania publicznego nie powinno używać się wulgaryzmów. Stwierdził też, że naczelniczka poczty w Pacanowie zachowywała się wobec niego "agresywnie".

Minister jednocześnie przyznał, że sam "zachował się impulsywnie". - Dlatego skontaktowałem się z prezesem Poczty Polskiej i rozumiejąc to, że osoby publiczne, że politycy muszą być mniej wrażliwi na różne sprawy, poprosiłem, aby uwzględnił te okoliczności, które miały miejsce i żeby potraktował tę skargę jako niebyłą - zapewnił. - Dziś pewnie bym się tak nie zachował - dodał.

Teraz ważą się losy Michała Cieślaka i tego, czy zostanie zdymisjonowany. Wokół prezesa PiS są zwolennicy dymisji Cieślaka i, jak słyszymy, przekonują oni, że minister ds. samorządności powinien szybko odejść z kancelarii premiera. Jak słyszymy w PiS, zachowanie Cieślaka kłóci się z przekazem konwencji PiS z soboty, kiedy to prezes partii "ogłaszał stan mobilizacji" i wzywał do pracy w terenie, a nie do spięć z suwerenem. - Lepiej przeciąć sprawę, niż czekać aż taka z pozoru mała rzecz wykiełkuje - przekonuje nas jeden z wpływowych polityków PiS.

Jak słyszymy w partii rządzącej, z historii Cieślaka na poczcie w Pacanowie wypłynął bardzo negatywny sygnał dla elektoratu PiS. - Musimy zrobić coś, co sprawi, że do naszych wyborców dotrze sygnał, że nie tolerujemy takich zachowań - słyszymy.

Sam Cieślak nie cieszy się poważaniem w PiS. Jest nominatem Partii Republikańskiej - formacji europosła Adama Bielana. Wcześniej był związany z Porozumieniem Jarosława Gowina.

Więcej o: