"GW": Odebrano sprawy skutecznemu prokuratorowi. Chciał ścigać rosyjskiego szpiega, sprawę umorzono

Prokuratorowi z jednostki na Pradze-Północ, który specjalizuje się w przestępstwach popełnianych z nienawiści, odebrano tego typu sprawy. Teraz, jak pisze "Gazeta Wyborcza", w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Praga-Południe "dziwnym trafem są kolejno umarzane".

Cały tekst "Bezkarny hejt w prokuraturze Ziobry. Są sprawy, których śledczy wolą nie drążyć" dostępny na stronie "Gazety Wyborczej"

Zobacz wideo Czy PiS powinno Zbigniewowi Ziobro pokazać drzwi? Kwaśniewski: Zdecydowanie tak

"Gazeta Wyborcza" informuje, że jesienią 2020 roku wszystkie sprawy, które dotyczyły przestępstw z nienawiści prowadzone w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Praga Północ zostały przeniesione do innych jednostek. Taką decyzję podjął Prokurator Okręgowy Warszawa-Praga Łukasz Osiński. Oficjalnym powodem była próba odciążenia jednostki.

Donald Tusk pokazuje nowy sondażDonald Tusk pokazuje nowy sondaż. Rekordowy wynik koalicji anty-PiS

"GW": Był skuteczny, więc odebrano mu sprawy

Nieoficjalnie, jak podkreśla "Wyborcza", chodziło o odsunięcie prokuratora Macieja Młynarczyka, który ścigał hejterów i robił to bardzo skutecznie. "Podczas gdy inni prokuratorzy od nienawiści wysyłali do sądu średnio trzy takie sprawy rocznie, prok. Młynarczyk kierował ich 30 i robił to skutecznie, co potwierdzają wyroki kilkudziesięciu sądów z całej Polski" - podkreśla "Wyborcza", dodając, że w końcu zaczęto mu odbierać poszczególne sprawy - najpierw sprawę Dariusza Mateckiego, przewodniczącego Solidarnej Polski na Pomorzu Zachodnim (a liderem Solidarnej Polski jest prokurator generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro), a później pozostałe. Część z nich została przekazana do jednostki na Pradze-Południe, gdzie, jak podaje "GW", są systematycznie umarzane, a uzasadnienia takich decyzji są "absurdalne". 

Jako przykład "Wyborcza" podaje sprawę wicelidera prokremlowskiej partii Zmiana Konrada Rękasa, który został oskarżony o szpiegostwo, wychwalał on zbrodnię na Ukraińcach popełnioną w 1944 roku w Sahryniu, a także zapowiadał jej powtórkę. Sprawę prowadził prokurator Maciej Młynarczyk, lecz kiedy chciał przesłuchać Rękasa, została mu odebrana i trafiła do Prokuratury Praga-Południe. Tam szefowa działu śledczego w błyskawicznym tempie, trzy dni przed atakiem Rosji na Ukrainę, zdecydowała o umorzeniu sprawy. Nie przesłuchała nawet Konrada Rękasa. W odpowiedzi na publikację "Gazety Wyborczej" została zarządzona kontrola tego postępowania.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Bartłomiej M. (zdjęcie ilustracyjne)Proces Bartłomieja M. w sprawie "Misiewiczówki". Oskarżony nie stawił się

"Sprawy z zasady są 'skręcane', a uzasadnienia aż rażą absurdem"

Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych przekazał "GW", że z m.in. jego obserwacji wynika, iż odmowy i umorzenia są standardem jeśli chodzi o przestępstwa motywowane nienawiścią. - Niezależnie od tego, czy sprawa dotyczy jakiegoś znanego narodowego działacza, czy przeciętnego użytkownika sieci, finał jest podobny. Sprawy z zasady są "skręcane", a uzasadnienia aż rażą absurdem - powiedział. Jak dodał, prokuratorzy są "naciskani", a dowodem na to ma być odbieranie im spraw.

"Wyborcza", powołując się na rozmowy z prokuratorami, podkreśla, że są dwa powody tego zjawiska: postępowania mają kontekst polityczny oraz poprawienie statystyk, bo sprawa umorzona to sprawa załatwiona.

Więcej o: