Policja zarzucała Czarzastemu odepchnięcie funkcjonariusza. Prokuratura umorzyła postępowanie

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła głośne postępowanie w sprawie wydarzeń, do których doszło przed Sejmem w listopadzie 2020 r. Śledczy sprawdzali, czy doszło do naruszenia nietykalności policjanta. Stołeczna policja twierdziła, że to wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty miał popchnąć funkcjonariusza. Z kolei Czarzasty przekonywał, że to on sam został pchnięty na maskę samochodu.

Sprawa miała związek z wydarzeniami, do których doszło 18 listopada 2020 r. w trakcie protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty wraz z posłanką Lewicy Anną-Marią Żukowską chcieli wrócić na teren Sejmu. Siedziba parlamentu była wówczas otoczona policyjnym kordonem.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Podszedłem do kordonu policji, przedstawiłem się, poinformowałem, że nazywam się Włodzimierz Czarzasty, poinformowałem, że jestem wicemarszałkiem Sejmu. Ponieważ nie miałem legitymacji, to pani posłanka Żukowska wyjęła swoją legitymację, poinformowała, że jest posłanką, oraz zaświadczyła, pokazując ten dokument, że jestem marszałkiem i jestem posłem - relacjonował dzień później Włodzimierz Czarzasty na mównicy sejmowej.

Dodał, że "taka osoba może zaświadczyć za drugą osobę, bo wynika to z rozporządzenia Rady Ministrów".

- Po pierwsze, zostałem zatrzymany, po drugie, zostałem pchnięty na maskę samochodu, po trzecie, jak zostałem pchnięty na tę maskę samochodu, poczułem uderzenie z tyłu, w plecy. Zostałem unieruchomiony siłą. I zostałem pozbawiony wolności. (...) Po tym wydarzeniu podeszła ochrona sejmowa, strażnicy, i jak powiedzieli, że jestem posłem, dopiero zostałem puszczony - twierdził.

Wicemarszałek podkreślał w wywiadach, że nie naruszył nietykalności policjanta.

Stołeczna policja przekonywała natomiast, że to policjant został odepchnięty przez wicemarszałka Sejmu, przez co funkcjonariusz miał uderzyć nogą w hak pojazdu.

- Funkcjonariusz, który wykonywał swoje obowiązki służbowe przed Sejmem, jest w tej chwili w szpitalu, ma uszkodzone prawe kolano - rzepkę i więzadła. Na wiele tygodni będzie wyłączony ze służby. Będziemy wyjaśniali ten incydent, bo to są rzeczy niedopuszczalne - komentował wówczas szef MSWiA Mariusz Kamiński.

W tym samym miesiącu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dochodzenie ws. naruszenia nietykalności funkcjonariusza. Prokuratura podkreślała, że postępowanie prowadzono "w sprawie", a nie przeciwko konkretnej osobie.

Zobacz wideo Największy lęk Putina. Ekspert: Właśnie dlatego od zawsze bał się rewolucji

Prokuratura umarza postępowanie

Ostatecznie, jak przekazała portalowi Gazeta.pl rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz, postępowanie w sprawie zostało umorzone 2 grudnia 2021 r.

Do umorzenia doszło na podstawie art. 17 par. 1 pkt 1 kodeksu postępowania karnego, który pozwala na taką decyzję, gdy "czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia".

To jednak jedyne informacje, jakie udało nam się uzyskać z prokuratury. Prokuratura odmówiła nam udostępnienia pełnej decyzji wraz z uzasadnieniem.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: