Kaczyński bombarduje miłością, ale po cichu też szantażuje Ziobrę

Jacek Gądek
Na posiedzeniu klubu PiS Jarosław Kaczyński bombardował miłością Solidarną Polskę, dając ją za wzór aktywności swoim posłom. Nie mówiąc tego wprost, PiS wywiera jednak presję, wręcz szantaż, wobec Zbigniewa Ziobry. Jak? Za tydzień PiS chce przeforsować ustawę o Sądzie Najwyższym i jeśli Ziobro jej nie poprze, to PiS może pozwolić opozycji wygrać głosowanie nad chwilę potem głosowanym wnioskiem opozycji o dymisję ministra sprawiedliwości.
Zobacz wideo Szef gabinetu prezydenta o Ziobrze: Czasem się okładamy toporami, czasem prowadzimy subtelną dyskusję

PiS przymusza Solidarną Polskę do poparcia projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Ale na środowym posiedzeniu klubu PiS mowy o tym nie było. Głównym tematem był wybór prof. Adama Glapińskiego na drugą kadencję w fotelu prezesa NBP. "Glapa" zjawił się w centrali PiS na Nowogrodzkiej i - jak słyszymy od uczestników tego spotkania - urządził wykład o kondycji światowej gospodarki, sięgał do danych o inflacji za czasów prof. Leszka Balcerowicza.

Więcej informacji z polskiej polityki przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Z kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński, wedle naszych informacji, w swoim przemówieniu chwalił Solidarną Polskę. - I to było mistrzowskie zagranie Kaczyńskiego. "Ziobryści" byli przygotowani na jakiś szantażyk, straszenie. A to było w drugą stroną - opisuje nam uczestnik spotkania.

Podejście prezesa PiS do "ziobrystów" jest w rzeczywistości dwutorowe. Po pierwsze: bombardowanie miłością, podkreślanie znaczenia Solidarnej Polski, chwali aktywność, chcąc łagodzić spór. Po drugie: wywiera presję, że jeśli się Ziobro nie dogada z nim ws. kształtu ustawy o Sądzie Najwyższym, to może za to zapłacić stanowiskiem.

Plan pracy Sejmu Nowogrodzka ustaliła tak, że obecnie trwające (środa-czwartek) posiedzenie formalnie zostanie przerwane i wznowione za tydzień. W czasie przerwy Ziobro i PiS mają wykuć ostateczny kształt porozumienia ws. ustawy o SN i uchwalić ją właśnie za tydzień. A jeśli się nie uda i dealu nie będzie? Nowogrodzka może pozwolić - poprzez nieobecność kilku posłów PiS - opozycji na odwołanie Zbigniewa Ziobry ze stanowiska ministra sprawiedliwości. Nowogrodzka może bowiem tak zaplanować układ głosowań, że najpierw będzie głosowana ustawa o SN, a potem wotum nieufności wobec Ziobry.

Spór między PiS, prezydentem a Ziobrą dotyczy paragrafu o "teście bezstronności sędziego". I w zasadzie tylko tego. - Już tylko ta sprawa została nam do rozwiązania - słyszymy od osoby zajmującej się projektem.

W lutym Andrzej Duda wyszedł z projektem ustawy. Zakłada on likwidację Izby Dyscyplinarnej SN. Nieoficjalnie prezydent uzyskał poparcie USA i Komisji Europejskiej, która miała zapewnić, że ten projekt oznaczał będzie odblokowanie 58 mld euro z Funduszu Odbudowy dla Polski. W miejsce ID powstałaby Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Projekt tworzy też procedurę "testu bezstronności sędziego". Solidarna Polska zagroziła jednak, że jest gotowa odejść z rządu, jeśli projekt Dudy przejdzie bez ich poprawek - głównie chodzi o skasowanie "testu bezstronności sędziego", bo wedle SP test ten oznaczał będzie gigantyczny chaos w sądownictwie. "Ziobryści" przygotowali - jak pisaliśmy w Gazeta.pl - w sumie ok. 30 poprawek, w tym zastąpienie "testu bezstronności sędziego" testem "apolityczności".

Klimat rozmów o poprawkach jest o wiele lepszy niż jeszcze tydzień temu, ale ostatecznego porozumienia jeszcze nie ma.

Więcej o: