Kaczyński ma wygłosić przemówienie o "sprawach wewnątrzpartyjnych". PiS planuje posiedzenie wyjazdowe

- Sejm zajmie się wyborem prezesa NBP dopiero na posiedzeniu w maju - przekazał w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową Ryszard Terlecki. Poinformował także, że 11 maja planowane jest spotkanie wyjazdowe PiS - ma na nim przemawiać Jarosław Kaczyński.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki wyjaśnił, że posiedzenie wyjazdowe, które jest planowane na 11 maja, będzie poświęcone głównie sprawom wewnątrzpartyjnym. Jarosław Kaczyński, który ma przemawiać podczas spotkania, będzie chciał poruszyć - jak wskazał - kilka kwestii, m.in. funkcjonowania struktur partii oraz biur parlamentarzystów.

Terlecki powiedział, że z powodu pandemii klub PiS miał trudności z organizacją takiego spotkania. Dodał, że w związku z poprawą warunków epidemicznych, organizacja takiego spotkania jest "pożyteczna". Nie sprecyzował, w jakim miejscu spotkają się politycy PiS.

Zobacz wideo Hennig-Kloska o KPO: Od roku słyszymy, że jesteśmy na końcówce negocjacji

PiS w maju zbierze się na posiedzeniu wyjazdowym. Co z większością i kandydaturą Glapińskiego?

- Sejm zajmie się wyborem prezesa NBP na posiedzeniu w maju - przekazał wicemarszałek Sejmu. Sejmowa komisja finansów rekomenduje, aby na stanowisko na drugą kadencję powołać obecnego szefa banku centralnego Adama Glapińskiego.

Terlecki przekonuje, że PiS będzie popierał tę kandydaturę i "posiada w Sejmie większość do jej przegłosowania". Stwierdził, że potwierdzają to czwartkowe głosowania w Sejmie, które - jak zauważył - zostały przez klub PiS wygrane. To w ich trakcie uchylono immunitety Joannie Scheuring-Wielgus i Sławomirowi Nitrasowi.

Kandydaturę Adama Glapińskiego zgłosił prezydent Andrzej Duda. Prezes NBP jest powoływany przez Sejm na wniosek prezydenta na 6 lat. Urząd może sprawować maksymalnie przez dwie kadencje.

Klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości liczy obecnie 228 posłów i 46 senatorów. Przypomnijmy: W ostatnim czasie media informowały, że PiS nie ma większości do poparcia kandydatury Glapińskiego Coraz głośniej jest też o tarciach PiS z koalicjantami - głównie z Solidarną Polską. Zbigniew Ziobro bojkotuje projekt prezydenckiej ustawy dot. Sądu Najwyższego, która zakłada usunięcie Izby Dyscyplinarnej zgodnie z wytycznymi Brukseli. To z kolei mogłoby przybliżyć Polskę do otrzymania środków z KPO. Tymczasem Zbigniew Ziobro nie ustępuje i otwarcie uderza w projekt prezydenta. - To nie my stworzyliśmy ten pasztet w postaci tego Sądu Najwyższego - mówił w czwartek. 

Inflacja szaleje, Morawiecki zapewnia: "próbuję przekonać kolegów z Solidarnej Polski"

W poniedziałkowym wywiadzie Mateusz Morawiecki pytany o to, dlaczego nie jest w stanie przekonać "kolegów z Solidarnej Polski" do zagłosowania za projektem prezydenckim razem z PiS-em, odpowiedział: - My musimy zwalczyć dzisiaj inflację i potrzebujemy zewnętrznych pieniędzy. KPO jest zewnętrznym pieniądzem i tak próbuję przekonać kolegów z Solidarnej Polski". Wskazywał też, że jego relacje ze Zbigniewem Ziobrą to "szorstka przyjaźń".

Pytany o sposoby na zatrzymanie szalejącej inflacji nie odpowiadał wprost i krytykował Donalda Tuska:

Mam nadzieję, że to [odblokowanie środków z KPO - red.] się stanie całkiem wkrótce, w ciągu najbliższych kilku tygodni i w ślad za tym będzie przyjęta również legislacja. Jesteśmy blisko, coraz bliżej
Na tak trudną sytuację gospodarczą nie ma jednej recepty (...). Dzisiaj mamy takich fałszywych doradców, takich złych doradców, chociażby jak pan Tusk, który proponuje wariant turecki. Nie wiem, czy pan zauważył, w Turcji też było rok, dwa lata temu 12-15 procent inflacji i co zrobili? Podnieśli wynagrodzenia o 20 procent. Dzisiaj tam jest inflacja 60 procent, tak, wie pan, dlaczego to mówię? Bo to ma ogromny związek z KPO

- mówił.

Czytaj więcej: Morawiecki pytany o KPO - nagle mówi o "wariancie tureckim". Co z Ziobrą? "Próbuję przekonać kolegów"

Polska i Węgry są jedynymi krajami, które nie dostały żadnych środków z KPO. W piątek Główny Urząd Statystyczny w tzw. szybkim szacunku poinformował, że inflacja w kwietniu wyniosła aż 12,3 proc. rok do roku. To najwyższy odczyt od 1998 r. To także więcej od prognoz ekonomistów, które zwykle oscylowały wokół ok. 11,5-12 proc. - Inflacja jak kij - ma dwa końce. Jednym z nich wali po głowach polskie rodziny, emerytów, pracowników i kredytobiorców. Z drugiej strony pozwala bankom i rządowi obławiać się w dodatkowe środki. Bo inflacja to jest taki dziwny kryzys ekonomiczny, w którym tracą obywatele, ale zyskuje sektor bankowy i budżet państwa - komentowała w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

Więcej o: