"DGP": PiS wraca do pomysłu przedterminowych wyborów, stawia się Duda. "50 procent szans"

Obóz rządzący znów przymierza się do przyspieszonych wyborów, a zdaniem ważnych polityków to coraz bardziej realny scenariuszy, a nie tylko straszak na koalicjantów - wynika z ustaleń "Dziennika Gazety Prawnej". Przeciwny przedterminowym wyborom ma być Andrzej Duda.

Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Z ustaleń "DGP" wynika, że Prawo i Sprawiedliwość ma dość układania się z koalicjantami. Otoczenie Jarosława Kaczyńskiego zwraca też uwagę na niekomfortową sytuację w związku z koniecznością współpracy z partią Kukiza - niepewność ma towarzyszyć niemal każdemu głosowaniu. Jednocześnie w Zjednoczonej Prawicy mają zaostrzać się tarcia między ziobrystami a bielanistami. - Za dużo ludzi nosi dzisiaj buławy w plecakach. Niektórym wydaje się, że mają jakieś złote akcje w ręku i mogą nas rozgrywać - mówi źródło "DGP".

Zobacz wideo Tarcia w Zjednoczonej Prawicy? „Każda formacja zabiega o swój interes"

DGP: PiS rozważa skrócenie kadencji

Ważny polityk PiS w rozmowie z dziennikiem podkreśla nawet: "jeszcze kilka tygodni temu dawałem 10 proc. szans na realizację takiej opcji, dzisiaj to już 50 procent". Dodaje też, że nie jest to wyłącznie straszak na koalicjantów.

Za wcześniejszymi wyborami dla PiS ma przemawiać także wojna w Ukrainie. Politycy przewidują, że sytuacja gospodarcza będzie się pogarszać - więc lepiej zorganizować wybory wcześniej niż później. PiS nie będzie proponować kolejnych kosztownych rozwiązań, takich jak 14. emerytura, tymczasem rośnie presja ze strony opozycji, która postuluje zdecydowaną reakcję na inflację. W trakcie posiedzenia Rady Krajowej PO partia Donalda Tuska przedstawiła program zakładający m.in. 20 proc. podwyżki dla nauczycieli.

Prezydent RP Andrzej DudaKtórzy politycy sprawdzili się po ataku Rosji? Na czele Duda [SONDAŻ]

Donald Tusk w trakcie obrad POTusk chce 20 proc. podwyżki dla budżetówki i pomocy kredytobiorcom

Przedterminowe wybory? Andrzej Duda ma być przeciwko

Z ustaleń "DGP" przeciwnikiem pomysłu przyspieszonych wyborów ma być Andrzej Duda, który obawia się, że mogłyby wpłynąć na destabilizację sytuacji w kraju. - Tyle że on może nie mieć nic do powiedzenia w tej sprawie, jeśli zapadną decyzje o pójściu do urn - komentuje jeden z polityków partii.

Skrócenie kadencji jest możliwe poprzez dwie drogi - przegłosowanie wniosku o samorozwiązanie Sejmu, oraz dymisję rządu.

Źródła gazety podkreślają, że nie wiadomo, jak na taki wniosek zareagowałaby opozycja. PiS może się też obawiać, że w przypadku przyspieszonych wyborów straci możliwość samodzielnej władzy.

Ostatnie sondaże wskazują, że poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego spada. Gdyby wybory parlamentarne w Polsce miały odbyć się w najbliższy weekend, Prawo i Sprawiedliwość wraz z koalicjantami mogłoby liczyć na 32,7 proc. głosów - wynika z sondażu przeprowadzonego przez Research Partner dla naTemat.pl.

25 marca Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu "Polska Times". - - Zrobimy wszystko, by wybory odbyły się w konstytucyjnym terminie. Natomiast oczywiście wszystko jest możliwe. Nawet jeśli jest znaczna większość parlamentarna, to mogą się odbyć wcześniej. W tej chwili ja też nie mogę tego w 100 proc. wykluczyć - mówił na temat skrócenia kadencji Sejmu.

Wcześniej rząd chciał przeprowadzić przyspieszone wybory w maju 2020, gdy o reelekcję ubiegał się Andrzej Duda. Chodziło o tzw. wybory kopertowe, za których organizację (i koordynację procesu rozsyłania pakietów wyborczych, w którym miała uczestniczyć Poczta Polska) odpowiadał m.in. Jacek Sasin. Doniesienia do prokuratury w tej sprawie składali także posłowie KO, zastrzeżenia zgłosił też NIK. Wojewódzki Sąd administracyjny orzekł, że minister działał bez podstawy prawnej. Ostatecznie do wyborów kopertowych nie doszło, a Poczta Polska wystąpiła z żądaniem zapłaty sumy 70 milionów złotych.

Więcej o: