"Ziobryści" stawiają warunek PiS-owi. Inaczej grożą wyjściem z rządu. Stawką jest SN i miliardy euro

Jacek Gądek
Solidarna Polska grozi wyjściem z rządu, jeśli PiS nie wprowadzi zmian do prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. "Ziobryści" chcą usunąć zapis o "teście bezstronności sędziego", a dodać twardy zakaz kwestionowania statusu sędziego.
Zobacz wideo Fogiel: Zawsze mówiliśmy, że każdy w rządzie PiS powinien ciężko pracować i nikt nie powinien być pewny swojego stanowiska

- Poważnie rozważamy to, czy możemy w ogóle dalej być w rządzie, jeśli ta ustawa przejdzie [ustawa Andrzeja Dudy o Sądzie Najwyższym - red.] w pierwotnej formie. Przecież jeśli ustawa Dudy wejdzie w życie, to za kilka miesięcy będzie totalna anarchia w sądownictwie - przekonuje jeden z "ziobrystów".

Więcej informacji z polityki przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Na początku lutego Andrzej Duda wyszedł z własnym projektem ustawy o SN - w zasadzie jest to projekt o likwidacji Izby Dyscyplinarnej. Zakłada likwidację ID - jej członkowie mogliby przejść w stan spoczynku bądź do innej izby SN. W miejsce ID powstałaby Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Projekt tworzy też procedurę "testu bezstronności sędziego" - w praktyce chodzi o to, że obywatel może żądać takiego sprawdzianu wobec sędziego w jego sprawie.

Kamil BortniczukKulisy sensacyjnej dymisji Piotra Nowaka. "Sam się wystrzelił z rządu"

Dla Ziobry taki "test" jest nie do przyjęcia i to w nim upatruje przyczyny spodziewanej "totalnej anarchii".

O ile wedle głowy państwa procedura ta ma uciąć spory o status nominatów obecnej KRS, ale to wedle  Ziobry będzie to narzędzie do hurtowego podważania statusu "nowych" sędziów. SP spodziewa się zatem "anarchii" w sądownictwie, a że to Ziobro jest ministrem sprawiedliwości, to wina spadnie na niego. Zatem to, czego SP żąda od PiS jako absolutnego minimum, to skasowanie "testu bezstronności sędziego" i wprowadzenie zakazu sprawdzania przez sędziów tego, czy inna orzekająca osoba jest sędzią.

Cel Dudy: być ojcem odmrożenia euro

Cel projektu Andrzeja Dudy jest prosty: by Komisja Europejska zaakceptowała polski Krajowy Plan Odbudowy i by miliardy euro z Funduszu Odbudowy popłynęły do Polski (w sumie nawet 58 mld euro). Prezydent chce być ojcem takiego sukcesu.

Jak słyszymy od naszych rozmówców, sygnał z Brukseli jest taki, że projekt Dudy, i to nawet bez zmian, ale w połączeniu ze wstrzymaniem powołania składu KRS, powinien być wystarczający dla Brukseli, by ta dała zielone światło dla KPO.

Ten drugi warunek jest prosty do spełnienia. Wybór składu KRS grzęźnie, choć kadencja starego składu już upłynęła. PiS zgłosiło kandydatury do Rady, ale potem wycofało dwie - Łukasza Piebiaka (bohatera afery hejterskiej) i Jarosława Dudzicza (obecnego członka KRS, znanego z napastliwych wpisów w mediach społecznościowych i sekowania niepokornych sędziów). Ich kandydatur nie chciał Duda. PiS cofnęło im rekomendacje.

Poprawki PSL

O wiele trudniej jest uchwalić ustawę o SN. Andrzej Duda jest już dogadany z PSL na poparcie przez ludowców prezydenckiego projektu ustawy o SN. Ludowcy oczekują trzech poprawek, które nie wpływają znacząco na projekt - Duda je akceptuje i jeśli ustawa trafiłaby na jego biurko z tymi zmianami, to by ją podpisał. Pierwsza poprawka PSL: usunięcie z Sądu Najwyższego sędziów Izby Dyscyplinarnej - mieliby oni wrócić na swoje wcześniejsze stanowiska w sądach niższych szczeblem bądź odejść w stan spoczynku. Druga: wymóg kilku lat stażu w SN dla tych sędziów, którzy będą orzekać w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Trzecia: przywrócenie sędziów pozbawionych orzekania przez ID do pracy.

PiS też jest gotowe forsować ustawę Dudy, choć wcześniej ją kompilując z własnym projektem.

Weto Ziobry

Weto stawia jednak Solidarna Polska, która grozi Nowogrodzkiej, że odejdzie z rządu, jeśli prezydencki projekt zostanie uchwalony. Ziobro wysadza plan Pałacu Prezydenckiego, PiS i PSL - ci chcieli szybko przepchnąć ustawę przez Sejm.

W czwartek sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka miała wziąć na warsztat projekty o SN autorstwa prezydenta i PiS. Potem - w przyszłym tygodniu - ekspresowo Sejm miał już uchwalić ustawę prezydenta z poprawkami PSL i PiS. Komisję jednak odwołano. Dlaczego? Bo Ziobro stawia sprawę na ostrzu noża: jeśli ustawa Dudy przejdzie, to "ziobryści" mogą odejść z rządu.

Pałac niezadowolony z poślizgu

W Pałacu Prezydenckim z zawodem przyjęto odwołanie posiedzenia komisji. Podobnie w PSL. Ludowiec: - Przez "ziobrystów" temat jest zamrożony, ale musi znowu ruszyć, bo w przyszłym tygodniu jest posiedzenie Sejmu.

"Ziobryści" do tej pory limitowali swoją krytykę projektu Dudy. Szef klubu PiS prof. Ryszard Terlecki w zeszłym tygodniu mówił pewny siebie, że wszystko jest dogadane i koalicja się nie rozleci. W partii Ziobry takie wypowiedzi przyjmowano ze zdziwieniem. Bo stanowisko Ziobry jest twarde: nie. Dla "ziobrystów" projekt Dudy to katastrofa w sądownictwie. "Szkodliwa", "spowoduje gigantyczną anarchię w sądownictwie" - mówią nieoficjalnie politycy SP. - Nie dokonywaliśmy frontalnego ataku na projekt Dudy tylko ze względu na wojnę w Ukrainie i to, że prezydent potrzebował w ostatnich tygodniach wsparcia - mówi osoba z otoczenia Ziobry.

Teraz Ziobro już się nie gryzie w język i publicznie bije w projekt Dudy. Jednocześnie SP grozi PiS-owi, że uchwalanie tego projektu przez PiS razem z PSL - wbrew "ziobrystom" - to ryzyko, że SP opuści Zjednoczoną Prawicę.

PSL wbija klin w Zjednoczoną Prawicę

Ludowcy mają świadomość, że ich poparcie dla ustawy Dudy wbija klin w Zjednoczoną Prawicę. Polityk PSL: - PiS musi podjąć decyzję, czy idzie na konfrontację z Ziobrą - wtedy dzięki nam ma większość w Sejmie dla projektu Dudy, lekko zmodyfikowanego. Albo PiS musi szukać kompromisu z Ziobrą.

"Ziobrysta": - PiS chce nas szantażować, że przegłosują ustawę razem z PSL? Jeśli chcą mieć koalicję z PSL, to niech ją mają i niech wtedy biorą sobie na ministra sprawiedliwości Jana Burego [byłego polityka PSL oskarżonemu o korupcję - red.].

Polityk z otoczenia prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza: - Formalnej żadnej koalicji z PiS oczywiście nie będzie. Jeśli Ziobro wyjdzie z rządu, to może być rząd mniejszościowy PiS, a PSL popiera dobre rozwiązania. To trudne, ale możliwe, bo Kaczyński musiałby do nas przychodzić po prośbie.

Kosiniak chce grać z Dudą

Z naszych informacji wynika, że Władysław Kosiniak-Kamysz bardzo chce współpracować z prezydentem. Dlaczego? Z kilku powodów. Bo pozycja Andrzeja Dudy bardzo urosła, więc taktycznie warto być obok niego. Ponadto prezes PSL chce być jednym z ojców odmrożenia miliardów euro z UE.

Ale jest i kolejny powód. Bez względu na to, czy PiS ocali, czy straci władzę w kolejnych wyborach, to Duda będzie prezydentem do sierpnia 2025 r. i już z myślą o kolejnej kadencji prezes PSL chce mieć jak najlepszą relację z prezydentem.

Więcej o: