"Wcześniej nie udało się tego przemycić". PiS forsuje "wrzutkę" o bezkarności, ale Ziobro jest przeciw

Jacek Gądek
W specustawie o pomocy uchodźcom z Ukrainy rząd zaszył paragraf o bezkarności urzędników, którzy łamali prawo walcząc z covidem. Nawet w obozie Prawa i Sprawiedliwości budzi to zdziwienie. - Chcą wykorzystać sprzyjający moment - mówi nam jeden z posłów obozu rządzącego. Inny broni zapisu, bo "działamy w nienormalnych warunkach, więc trzeba nienormalnych rozwiązań prawnych".
Zobacz wideo Jak wygląda ewakuacja Ukraińców? Wyszkowski: Rosjanie np. ostrzelali 20 autobusów gotowych do ewakuacji ludzi

- Wcześniej nie udało się tego przemycić, więc chcą wykorzystać sprzyjający moment - mówi nam jeden z posłów obozu rządzącego. I mówi wprost o swoich podejrzeniach, po co ta "wrzutka": - Ktoś narobił wałków.

Generalnie jednak w Prawie i Sprawiedliwości jest jednak poparcie dla tego paragrafu.

- W normalnych warunkach jak urzędnik pojedzie po bandzie, nawet łamiąc jakieś procedury, ale po to, by chronić jakieś wyższe dobro, to nie powinno się go ścigać. Ale w Polsce opozycja i sądy wolą robić wokół tego dym. Skoro działamy w takich nienormalnych warunkach, to trzeba też stosować nienormalne rozwiązania prawne - mówi inny rozmówca z PiS. I dodaje: - Jeśli były jakieś wałki, to je trzeba ścigać.

Więcej informacji z polskiej polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Przeciw "wrzutce" jest Solidarna Polska, bez której PiS nie ma większości w Sejmie. Zbigniew Ziobro już publicznie mówi, że przepis o bezkarności mu się nie podoba. - W tej sprawie wczoraj na Radzie Ministrów doszło do dyskusji. Przedstawiciele Solidarnej Polski zgłosili swoje uwagi do tych propozycji, kwestionując zasadność wprowadzenia w tych zapisów w takim kształcie. Z całą pewnością mamy do czynienia z sytuacją zupełnie nadzwyczajną, toczy się wojna, napaści na Ukrainę ze strony agresywnego państwa. Osobiście zgłosiłem wątpliwość co do rozszerzenia tego zapisu [o bezkarności - red.] również na inne sytuacje [niż czas trwania wojny Rosji z Ukrainą - red.]. W tej sprawie toczy się wewnątrz rządu dyskusja - mówił Zbigniew Ziobro w Polskim Radiu.

Władimir Putin podczas parady wojskowejKrystyna Kurczab-Redlich: Pierwszy ukraiński puzzel to rok 1994 [WYWIAD]

"Ziobryści" na razie jednak gryzą się w języki i nie są tak ofensywni w krytyce jak w 2020 r. Z kolei opozycja z całej siły bije w zaszyte w specustawie zapisy.

Zapisy o bezkarności to bowiem pomysł z prawie dwuletnią brodą. W praktyce "wrzutka" do projektu specustawy o pomocy uchodźcom oznacza, że urzędnicy zwalczający covid mieliby nie odpowiadać za przekroczenie uprawnień i za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Już w 2020 r. projekt ustawy covidowej forsowanej przez PiS zakładał, że przestępstwem nie jest naruszenie prawa, jeśli urzędnik dopuścił się tego w celu przeciwdziałania Covid-19 lub jeśli zostało podjęte w interesie społecznym, jeśli bez naruszenia przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione. Ale wtedy ustawa nie miała poparcia w Sejmie - przeciwko była nie tylko opozycja, ale zwłaszcza koalicyjna Solidarna Polska. Przepisy te były arcyważne zwłaszcza dla premiera Mateusza Morawieckiego, a sprzeciw Ziobry był elementem wewnętrznej walki Ziobry z premierem. Opozycja nazwała ją "bezkarność+", a Zbigniew Ziobro mówiło o "ustawy o bezkarności".

"Wrzutkę" do specustawy - wedle jej krytyków - można będzie użyć do rozgrzeszenia m.in. tych urzędników, którzy nieudanie organizowali "wybory kopertowe" w 2020 r. albo kupowali sprzęt i materiały do walki z covidem. - A jak był jakiś wał, to trzeba ścigać - mówi poseł PiS. Ale zaraz dodaje obronę ministra, który był odpowiedzialny za zakupy sprzętu do walki z covidem, Janusza Cieszyńskiego: - Skoro służby dały zielone światło na zakup respiratorów, które potem nie dojechały, to należy mieć pretensje do służb, które rekomendowały sprzedawcę, a nie do Cieszyńskiego, który podpisywał decyzje o zakupie.

W 2020 r. Ministerstwo Zdrowia zamówiło w spółce E&K 1241 respiratorów. E&K to spółka należąca do Andrzeja Izdebskiego, handlarza bronią umieszczonego na czarnej liście ONZ. Mimo to - jak ustaliła NIK - Agencja Wywiadu rekomendowała tę spółkę jako wiarygodnego dostawcę respiratorów dla ministerstwa. Cieszyński tym więc tłumaczył zakup. Ale już urzędników organizujących "wybory kopertowe" i odpowiedzialnych za realizację "tarcz antykryzysowych" można będzie rozgrzeszyć.

Więcej o: