Prof. Piotrowski: Jedynymi "żołnierzami" UE są euro. W końcu więc sięgnie po mrożenie pieniędzy

Jacek Gądek
- Jeśli Unia Europejska chce, aby traktatowe postanowienia dot. przestrzegania wartości nie były martwe, to jednymi "żołnierzami", które ma do dyspozycji, są euro. W związku z tym sięgnie w końcu po mrożenie pieniędzy - mówi prof. dr hab. Ryszard Piotrowski z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Warszawskiego.
Zobacz wideo Opozycja poprze projekt PAD w sprawie Izby Dyscyplinarnej? Pytamy posłankę Dziemianowicz-Bąk

"Oddalona". Skarga Polski i Węgier na rozporządzenie wiążące unijne pieniądze z przestrzeganiem praworządności upadła przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Co z tego wynika?

Prof. Ryszard Piotrowski: - Z wyroku wynika tyle, że powiązanie pieniędzy z praworządnością jest zgodne z prawem europejskim. Status członka Unii Europejskiej pociąga za sobą zobowiązania, które nie ograniczają się wyłącznie do wydawania pieniędzy, ale także zobowiązanie do respektowania wartości europejskich i respektowania orzeczeń TSUE.

Mechanizmu nie było, a teraz jest. Można zatem podnosić, że jest to coś nowego, co nie wynikało z traktatów. I tak to robi obóz rządzący.

Rozwiązania skonstruowane w traktatach UE nie obejmują całości rzeczywistości, w której Unia działa. To tak jak z konstytucją: gdybyśmy przyjęli, że konstytucja jest mapą, poza którą nie ma już żadnej innej rzeczywistości, to sprawiłoby to, że konstytucja byłaby z czasem nieprzydatna. Można i należy podejmować wykładnię traktatów, gdy pojawiają się nowe problemy i odwoływać się przy tym do wspólnotowego dorobku prawnego - inaczej traktaty stawałyby się martwe. Inaczej Unia nie mogłaby się rozwijać, a więc z czasem nie mogłaby także istnieć.

Więcej informacji o batalii z Unią Europejską na stronie głównej Gazeta.pl.

Problem z łamaniem praworządności i naruszaniem wartości europejskimi to rzecz nowa. To, że w Europie generalnie marnie jest z wartościami, nie może jednak oznaczać, że unijne traktaty są pozbawione treści.

Polskie władze i polski TK mogą jednak nie uznawać wykładni traktatów, której dokonuje TSUE?

Gdybyśmy odrzucili jednolite rozumienie traktatów, ustalane w wykładni TSUE, to każdy by miał taką UE, jaką sam chce. Bez uznawania wyroków TSUE, UE nie byłaby unią, ale luźnym stowarzyszeniem.

TK może zaraz orzec, że Polska nie przekazywała UE prawa do oceniania praworządności w Polsce. I co wówczas?

I tak zapewne Trybunał Konstytucyjny w jego obecnym kształcie uzna. Ale polski TK - z punktu widzenia traktatu o UE - nie jest uprawniony do interpretacji traktatów europejskich.

Ale na mocy polskiej konstytucji TK może oceniać zgodność umów międzynarodowych z konstytucją.

I polski TK już ocenił, że traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej jest zgodny z polską konstytucją. Z kolei interpretowanie traktatu należy już do TSUE, a nie do TK.

W praktyce orzeczniczej sądów konstytucyjnych państw członkowskich mamy do czynienia ze zjawiskiem określanym nawet jako nacjonalizm sądów konstytucyjnych. Nie dotyczy to tylko polskiego TK, ale choćby Federalnego Sądu Konstytucyjnego Niemiec. Jednak w naszym przypadku odnosi się to do samej istoty traktatu o UE, a nie pojedynczych aspektów funkcjonowania Unii.

Skoro TSUE uznał "pieniądze za praworządność" za mechanizm zgodny z traktatami, to teraz już każde jedno euro Komisja może zamrozić?

Jeśli UE chce, aby traktatowe postanowienia dotyczące przestrzegania wartości nie były martwe, to jednymi "żołnierzami", które ma do dyspozycji, są euro. W związku z tym sięgnie w końcu po mrożenie pieniędzy.

Więcej o: