"Przyłębska jest już memem". PiS chce ją zmienić. Faworytem do fotela prezesa TK jest "Godzilla"

Jacek Gądek
W obozie rządzącym szykuje się batalia o to, jak długo jeszcze Julia Przyłębska będzie prezeską Trybunału Konstytucyjnego. "Prezes Julia" chce rządzić TK jeszcze trzy lata, ale w obozie PiS coraz głośniej mówi się, że powinna odejść, czy wręcz będzie do tego zmuszona, już w tym roku - ustaliła Gazeta.pl. Do fotela prezesa TK przymierzany jest już Bogdan Święczkowski ("Godzilla") - zaufany człowiek Zbigniewa Ziobry i prezesa PiS.
Zobacz wideo Julia Przyłębska obcesowo traktuje RPO Adama Bodnara podczas rozprawy w TK

- Julia? Ona jest już memem - wypala jeden z ważniejszych posłów PiS w rozmowie z Gazeta.pl.

A to przecież "prezes Julia" - tak bywa określana w rozmowach wewnątrz PiS - jest dziś jedną z najważniejszych postaci w obozie rządzącym. Przyłębska chciałaby być nią jak najdłużej - do ostatniego dnia swojej obecności w gmachu TK przy Alei Szucha. Ale to, kiedy stanie się byłą prezeską TK, jest dziś sprawą otwartą i budzi coraz większe zainteresowanie i emocje w Zjednoczonej Prawicy. Dlaczego? Wynika to z trzech rzeczy. Pierwszą jest luka w prawie wynikająca z legislacyjnego pędu z 2015 r. Drugą jest polityczny interes PiS. A trzecią interes samej Przyłębskiej, która przez 9 - a nie tylko 6 lat - chciałaby być przez PiS dopieszczana.

Galimatias z kadencją

Krótko o prawnym galimatiasie wokół kadencji Przyłębskiej.

20 grudnia 2016 r. weszła w życie ustawa o TK forsowana przez PiS.

21 grudnia 2016 r. Przyłębska została powołana przez prezydenta na stanowisko prezeski. Ustawa ta wprowadziła po raz pierwszy (wcześniej takich przepisów w ogóle nie było) 6-letnią kadencję prezesa TK, ale akurat ten przepis wszedł w życie z 14-dniowym vacatio legis (3 stycznia 2017 r.), czyli tuż po powołaniu Przyłębskiej.

Więcej informacji z polskiej polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Poprzedni prezesi kończyli być prezesami TK, gdy kończyła się ich kadencja w roli sędziego - czyli maksymalnie po 9 latach, ale wtedy nie było przepisów o 6-letniej kadencji. Przyłębska też by tak chciała, ale obecnie (choć nie w momencie powołania na stanowisko prezeski) obowiązują przepisy o 6 latach kadencji.

Kiedy więc Przyłębska powinna opuścić fotel prezeski TK, pozostając jedynie szeregową sędzią? Tu jest spór prawny. Wedle opinii byłego wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Stanisława Biernata, Przyłębska przestanie być sędzią po 6 latach - 20 grudnia 2022 r. A nie dopiero w 2024 r.

Sama Julia Przyłębska twierdzi, że prezeską przestanie być dopiero w grudniu 2024 r.

Szacunek z przymusu

Intelektualnych walorów Julii Przyłębskiej nikt w obozie PiS nie opiewa. Co innego z jej wiernością, która owszem, ceniona już jest.

Poseł PiS mówi w rozmowie z Gazeta.pl: - Przyłębska nie należy do wybitnych sędziów, ale wcześniej były też takie osoby. Inny polityk obozu rządzącego bawi się w eufemizmy: - Przyłębska? Nie kochamy jej.

Niemniej publicznie Julia Przyłębska jest wychwalana w obozie rządzącym jako niezłomna i doskonała sędzia, która stoi na straży konstytucji i suwerenności. Za tą feerią zachwytów kryje się świadomość, że bez "prezes Julii" trudno byłoby rządzić - pochwały i szacunek są więc wymuszone.

Jeśli rysować mapę aliansów, to Przyłębskiej blisko do Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego. A dalej już do Zbigniewa Ziobry. Bardzo krytyczny wobec niej był - dziś już w opozycji - Jarosław Gowin.

W powietrzu wisi awantura o "prezes Julię"

Co się stanie z Przyłębską 20 grudnia 2022 r.? Tego póki co nikt w PiS nie wie. - Decyzja będzie się musiała wykluć w samym Trybunale. W razie sporu w TK o kadencję Przyłębskiej, to sami sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, czy kadencja Przyłębskiej się zakończyła, czy jeszcze nie - mówi rozmówca z rządu.

Jeden z ważniejszych posłów PiS: - Nie ma instytucji, która by mogła rozstrzygnąć spór o kadencję Przyłębskiej. Nikt nikomu tu nic nie narzuci. W dyskusji się urodzi rozwiązanie.

Ta "dyskusja" zapowiada się burzliwie. Dlaczego? W TK zasiada obecnie 15 osób - wszyscy są nominatami Zjednoczonej Prawicy. Najnowszym nabytkiem TK jest Bogdan Święczkowski - dotychczas prokurator krajowy, ogromnie ważna dla PiS postać, bo nadzorował najważniejsze i te polityczne śledztwa w Polsce.

"Godzilla" zdominuje "prezes Julię"

"Godzilla" - to pseudonim Święczkowskiego, bo ma potężną posturę - ma świetne kontakty z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS bardzo go ceni i uznaje za profesjonalistę, jak i ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą ("Zizu" i "Godzilla" są tandemem od wielu lat, krańcowo lojalnymi wobec siebie ludźmi). Święczkowski był kandydatem Solidarnej Polski na sędziego TK - z powodów prywatnych, rodzinnych "Godzilla" chciał już odejść z frontowego stanowiska na "emeryturkę" w TK.

Święczkowski ma bardzo silny charakter i jest ekspansywny. Ludzie znający go osobiście nie mają wątpliwości, że zdominuje każdą instytucję, do której wejdzie - z TK włącznie. Stąd też, jak pisaliśmy w Gazeta.pl, Julia Przyłębska krzywo patrzyła na nominację Świeczkowskiego, bojąc się o swoje wpływy w TK. Tym bardziej, że Święczkowski - choć jest bardzo wcześnie - już jest wymieniany jako potencjalny kandydat na przyszłego prezesa Trybunału.

Bunt w Trybunale

Problemem Przyłębskiej nie jest jeden Świeczkowski, ale reszta sędziów TK. 15-osobowy TK to grupa niewielka, ale zwaśniona i niechętna Przyłębskiej. Poseł PiS: - Nikt do końca nie wie, jak wyglądają te wojenki w TK, ale te wojenki są faktem.

Znany polityk PiS: - Warto obserwować, co się będzie dziać wokół Przyłębskiej. Julia ma bardzo liczną opozycję w Trybunale. Ona już nie ma większości w TK za sobą. Sędziowie jej nie popierają.

Przyłębska nie trzyma TK w garści. Może jednak do każdej sprawy dobrać sobie skład z tych osób zasiadających w Trybunale, które będą orzekać i uzasadniać po jej linii. Po prostu: Przyłębska jest słabą prezeską - nie ma autorytetu wśród innych sędziów, a jej kompetencje są wykpiwane, niemniej kuglując składami i terminami ma jeszcze kontrolę nad orzeczeniami.

W PiS-ie chcą szybszego pożegnania z "prezes Julią"

Nasi rozmówcy z obozu rządzącego pytani, czy Przyłębska powinan opuścić fotel prezeski TK szybciej czy później, wskazują tę pierwszą opcję. Póki co Zjednoczonej Prawicy bardzo niewygodnie jest publicznie nawet wspominać o wątpliwościach wokół długości kadencji Przyłębskiej, bo PiS jeszcze przez minimum 10 miesięcy będzie od niej uzależnione.

Jeden z bardziej wpływowych polityków PiS mówi wprost: - Dla naszego obozu, gdyby decydowały racje polityczne i nasz interes, to lepiej by było, gdyby kadencja Przyłębskiej była 6-letnia. Bo jej odejście stanowiłoby zamknięcie trudnego okresu. To byłoby dla wszystkich najkorzystniejsze.

Oczywiście nie licząc familii Przyłębskich, która korzysta na pozycji "prezes Julii".

Jeden z członków rządu też mówi wprost: - Skoro w ogóle nie było określonej kadencji prezesa TK, a ustawowo ona została w końcu zapisana, to powinna obowiązywać 6-letnia kadencja.

Żale do Przyłębskiej

W PiS jest sporo żali do Przyłębskiej.

Liberalne (jakkolwiek to brzmi) skrzydło obozu PiS ma do niej pretensje o wyrok zaostrzający prawo antyaborcyjne. Sam Jarosław Kaczyński oczekiwał nieco łagodniejszego orzeczenia (dopuszczającego aborcję w razie wad śmiertelnych płodu).

Konserwatyści ze Zjednoczonej Prawicy mają żale o to, że kilka lat blokowała wydanie orzeczenia ws. aborcji.

Nasi rozmówcy przekonują, że Julia Przyłębska była zwolenniczką - czego chciał również Morawiecki - łagodniejszych orzeczeń ws. prawa unijnego. Z kolei "jastrzębie" z PiS i "ziobryści" z Solidarnej Polski mają żale o to, że "zamrażała" wnioski Ziobry w batalii z Komisją Europejską i Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Przyłębska ma wewnetrzną opozycję

Podziały i to bardzo głębokie są w samym Trybunale. W TK są bowiem sędziowie, którym Przyłębska mocno zalazła za skórę bądź mogą zwyczajnie nią gardzić jako prawniczką i prezeską TK.

Mariusz Muszyński z Przyłębską już się nienawidzą. Z Krystyną Pawłowicz nie lubią (nawet jeśli Pawłowicz wrzuca uśmiechnięte zdjęcia). Z kolei Justyn Piskorski - bardzo konserwatywny i niesterowalny - może mieć żale ws. mrożenia sprawy ustawy antyaborcyjnej i presji na łagodzenie jego uzasadnienia. Piotr Pszczółkowski to z kolei zbuntowany nominat PiS i absolutny krytyk Przyłębskiej. Jarosław Wyrembak - też buntownik. Bartłomiej Sochański - lojalista PiS, ostrzejszy w poglądach niż Przyłębska. Jakub Stelina - ma opinię świetnego prawnika, nominat Jarosława Gowina.

W 15-osobowym TK może się zatem znaleźć grono, które zechce pozbawić Przyłębską - nawet wbrew jej woli - fotela prezeski Trybunału po 6 latach ustawowej kadencji. Nawet jeśli sama Przyłębska stoi na stanowisku, że jej kadencja trwać ma przez 9 lat.

Poseł PiS: - Obie interpretacje są możliwe i do uzasadnienia. Przyłębska i pewnie jakaś część sędziów TK ma swoją opinię o 9 latach. Ale inna część sędziów ma odmienne zdanie ws. jej kadencji.

Świeżo upieczony sędzia TK Bogdan Święczkowski już zaczął publicznie być wymieniany jako potencjalny następca "prezes Julii". - Nadaje się. Ma na to papiery - mówi jeden z ważniejszych posłów obozu rządzącego. Inny dodaje: - Świeczkowski? Stabilna postać.

Dla PiS, jak słyszymy w obozie rządzącym, najlepiej byłoby, gdyby Przyłębska pogodziła się z tym, że przestaje być prezeską już w grudniu 2022 r. Czyli z degradacją. W zamian za lojalność cały obóz ją dopieszczał, a członkowie jej rodziny otrzymywali stanowiska. Jej mąż Andrzej Przyłębski był ambasadorem w Niemczech. W PiS zresztą nie jest cenionym dyplomatą, ze stanowiska odszedł 31 stycznia br., obsypywany przy tym oficjalnie pochwałami. A syn pracował najpierw w państwowym banku PEKAO S.A., a obecnie w państwowym PZU na dyrektorskich fotelach.

Prezesa TK powołuje prezydent spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Andrzej Duda nie zabierał głosu ws. długości kadencji Julii Przyłębskiej. Głowa państwa ceni Julię Przyłębską tak jak i cała Zjednoczona Prawica: tylko publicznie.

Więcej o: