Piecha niechcący zdradził nastroje w PiS. "To nie jest tak, że słowo szefa obowiązuje wszystkich"

- Nie jesteśmy w Korei Północnej, gdzie wola jest prawem. My jesteśmy posłami niezależnymi, piastujemy tę rolę z woli narodu - powiedział Bolesław Piecha, pytany o to, dlaczego część posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości zagłosowała przeciwko "lex Kaczyński". - To nie jest tak, że słowo szefa obowiązuje wszystkich. Proszę nam wierzyć, że jesteśmy bardzo demokratyczną partią - dodał poseł PiS.
Zobacz wideo "Dzieci w szkole tak się nie zachowują", "Co pan bredzi, panie pośle?". Czyli przepychanki w Sejmie

We wtorek wieczorem Sejm - zgodnie z rekomendacją komisji zdrowia - odrzucił w drugim czytaniu projekt nowej ustawy covidowej, którą "firmował" prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przepisy wprowadzały między innymi możliwość weryfikowania wyników testów covidowych przez pracodawców. Projekt został odrzucony również głosami części posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Marszałkini WitekSejm. Mikrofony nie były wyłączone. Zgorzelski i Witek przyłapani

"To nie jest tak, że słowo szefa obowiązuje wszystkich"

O to, dlaczego 77 posłów klubu PiS nie poparło projektu został zapytany na antenie TVN24 Bolesław Piecha, poseł i lekarz. - Nie jesteśmy w Korei Północnej, gdzie wola jest prawem. My jesteśmy posłami niezależnymi, piastujemy tę rolę z woli narodu. To nie jest tak, że słowo szefa obowiązuje wszystkich. Proszę nam wierzyć, że jesteśmy bardzo demokratyczną partią - podkreślił polityk, dodając, że "ta ustawa pewnie była niedoskonała" skoro posłowie "mieli takie wątpliwości". - Nie było możliwości dokonania jakichkolwiek korekt. Ja przed posiedzeniem komisji mówiłem, że to bardzo trudne do zrobienia, ale możliwe. Chodziło też o jeszcze jedną sprawę, czyli możliwość wykonania tej ustawy. Stworzenie odpowiedniej liczby punktów [testowania - red.] to duże zadanie i też miałem co do tego wątpliwości. Mogłem polegać tylko na zapewnieniach rządu, a one były, przyznam, bardzo nieśmiałe - zaznaczył.

Bolesław Piecha powiedział także, że przegrane głosowanie ws. "lex Kaczyński" to dla Prawa i Sprawiedliwości "pierwsza taka bardzo trudna rzecz". - Ale tutaj dyscypliny nie było, więc wyciąganie wniosków pochopnych, że jest jakiś rozpad klubu, silna erozja, jest pochopne i myślę, że nie na miejscu - stwierdził.

Poseł PiS pytany o to, czy będzie kolejna ustawa covidowa, zaznaczył, że partia rządząca "powinna myśleć krok do przodu". - Mamy odpowiednie narzędzia, ale one są oczywiście wyszczerbione. [...] Liczba ustaw covidowych, które przez te dwa lata przewinęły się przez Sejm, jest ogromna. Powinniśmy mieć jedną, porządną ustawę o zwalczaniu zakażeń, zapobieganiu etc., która dawałaby uprawnienia Radzie Ministrów, żeby nie wszystkie dokumenty musiały trafiać do Sejmu, bo to jest nieporozumienie - dodał.

Paweł KukizPaweł Kukiz jest zakażony koronawirusem. "Zakapuję wszystkich"

O co chodzi w projekcie ustawy covidowej?

Według projektu, który w mediach społecznościowych zyskał miano "lex konfident", pracodawca mógłby raz w tygodniu żądać od pracowników informacji o posiadaniu negatywnego wyniku testu na koronawirusa wykonanego nie wcześniej niż 48 godzin przed jego okazaniem. Testy miały być opłacane przez państwo. Projekt nie przewidywał możliwości sprawdzania certyfikatów szczepionkowych. Przepisy zakładały również, że osoba, która zakaziłaby się koronawirusem w pracy, mogłaby później domagać się odszkodowania.

Więcej o: