Posłanka mówiła w TVP, że "omikron jest łagodny", a szczepienia "nic nie dają". To oczywista nieprawda

Posłanka Maria Kurowska z Solidarnej Polski podczas występu w TVP Rzeszów sugerowała widzom m.in., że nie powinni obawiać się wariantu omikron, twierdziła również, że szczepienia nie są skuteczne. Wypowiedzi posłanki w jawny sposób stoją w sprzeczności nie tylko z wiedzą medyczną, ale i statystyką. W rezultacie parlamentarzystka, świadomie lub nie, przekazała widzom fałszywe informacje.
  • Posłanka Solidarnej Polski przekonywała w TVP, że "omikron nie jest niebezpieczny"
  • Jest to nieprawda: wariant ten może wywołać ciężkie objawy, a nawet zgon
  • Parlamentarzystka twierdziła również, że "szczepienia nic nie dają", co także jest nieprawdą

Posłanka Solidarnej Polski Maria Kurowska uczestniczyła w tym tygodniu w programie "Konkrety i opinie" w TVP Rzeszów. Wygłosiła kilka twierdzeń, które nie są zgodne z faktami i wiedzą medyczną.

- Omikron, o którym jesteśmy teraz tak epatowani i straszeni, ten omikron, nikt nie powiedział,  że on jest najbardziej niebezpieczny, wręcz odwrotnie. Omikron, się okazuje, jest bardzo łagodny, jest tylko bardziej zaraźliwy. Co to oznacza? Że się łatwiej nim zarażamy. Ale ponieważ nie jest niebezpieczny, w związku z tym uważam, że nie mamy się co tak bardzo bać - powiedziała posłanka.

Jest to nieprawda, o czym wielokrotnie przekonywali eksperci.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Mamy coraz więcej informacji, że omikron jest mniej dotkliwy niż delta, ale wciąż jest niebezpiecznym wirusem. Osoby zakażone omikronem mają pełne spektrum objawów: od bezobjawowej infekcji, po ciężką chorobę i śmierć - mówiła zaledwie przed kilkoma dniami w programie "Science in 5" dostępnym na stronie internetowej Światowej Organizacji Zdrowia amerykańska epidemiolożka dr Maria Van Kerkhove.

Ekspertka podkreśliła, że osoby z przewlekłymi chorobami, osoby starsze i osoby niezaszczepione mogą doświadczyć ciężkich objawów zakażenia wariantem omikron. - Dane sugerują, że omikron jest mniej dotkliwy niż delta, ale to nie znaczy, że jest łagodny - wskazała.

Zobacz wideo Co mówią niezaszczepione osoby, które przez COVID trafiają do szpitala?

Posłanka Solidarnej Polski o "tajemnicy poliszynela" w kwestii statystyk

Idźmy dalej. Posłanka sugerowała w programie, że przy analizie przebiegu pandemii w Polsce powinno brać się pod uwagę tylko zgony osób, które nie miały innej choroby poza COVID-19.

- Tajemnicą poliszynela jest, że często chorują osoby w bardzo podeszłym wieku, czy też cierpiące na różne choroby, gdzieś ten COVID-19 im się przyplątał, może już nawet w szpitalu. Umierają na inną chorobę, ale ponieważ gdzieś tam był ten COVID-19 czy go nie było, ale został wpisany, bo takie przypadki są i potem nam to mocno wzrasta - mówiła.

Przypomnijmy: Ministerstwo Zdrowia informuje codziennie zarówno o przypadkach zgonów z powodu COVID-19, jak i z powodu współistnienia COVID-19 z innymi chorobami.

I tu znów należy powołać się na ekspertów, którzy wskazują, że zakażenie koronawirusem może przyczynić się do śmierci chorej przewlekle osoby, która, gdyby nie doszło do zakażenia, mogłaby dalej żyć ze swoimi dolegliwościami.

Spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z Radą Medyczną"Wszyscy Polacy przecież nie umrą". Rządzących z COVID-em wojna na siedząco [WYWIAD]

- Pojawia się retoryka, że osoby umarły w wyniku splotu wielochorobowości - że to choroby współistniejące doprowadziły do zgonu, a COVID-19 "działał" w tle. A tak naprawdę to jest prosta piłka - jeśli wyjściową przyczyną zgonu jest COVID-19, to oznacza, że ta osoba, gdyby nie zakaziła się koronawirusem, nadal by żyła - mówił w grudniu ub.r. w rozmowie z Gazeta.pl Rafał Halik, ekspert zdrowia publicznego i specjalista epidemiolog.

W przeglądzie międzynarodowych zaleceń z czerwca 2021 r. przygotowanym przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wyraźnie wskazano, że "istnieje dobrze udokumentowany gradient ryzyka związanego z wiekiem w przypadku SARS-CoV-2, gdzie starsze grupy wiekowe i osoby z chorobami współistniejącymi są bardziej narażone na hospitalizację lub zgon z powodu COVID-19".

Posłanka: "Szczepienia nic nie dają". Twarde dane temu przeczą

Parlamentarzystka wskazywała także, że w krajach, takich jak Australia, Francja, Włochy i Izrael "są największe zachorowania i największe zgony". - Tam w tej chwili jest pik epidemii. Co to oznacza? To oznacza, że te szczepienia nic nie dają - stwierdziła.

I znów wracamy do stanowiska ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia. W lipcu w programie "Science in 5" główna naukowczyni WHO dr Soumya Swaminathan wskazywała, że "głównym celem szczepień jest zapobieganie poważnym chorobom".

- Żadna ze szczepionek, które obecnie mamy, nie zapewnia 100-procentowej ochrony. Dlatego nawet jeśli jesteś zaszczepiony, może dojść do infekcji, ale istnieje możliwość, że wystąpią bardzo łagodne objawy lub nie wystąpią wcale, a prawdopodobieństwo poważnego zachorowania jest bardzo, bardzo niskie - wytłumaczyła ekspertka.

Prof. Maciej BanachProf. Banach: Podobnie do Austrii powinniśmy wprowadzić szczepienia obowiązkowe

Nie jest też prawdą, że "szczepienia nic nie dają". Znacząco obniżają ryzyko ciężkiego przechorowania i śmierci z powodu COVID-19. Zmniejszają liczbę zgonów, nawet przy dużej liczbie zakażeń.

Przykładowo, we Włoszech (według stanu na 26 stycznia) poinformowano o 167,5 tys. nowych przypadkach zakażeń i 362 zgonach chorych osób. Dla porównania - dokładnie rok wcześniej poinformowano o 542 zgonach, choć liczba nowych przypadków 26 stycznia 2021 r. była kilkunastokrotnie niższa niż obecnie i wynosiła 10,6 tys.

Biorąc pod uwagę fakt, że do śmierci może dochodzić nawet po kilku tygodniach od zakażenia, dodajmy, że w całym styczniu 2021 r. liczba nowych dziennych przypadków we Włoszech wynosiła średnio kilkanaście tysięcy i nie przekroczyła bariery 23 tys.

Z kolei we Francji, według stanu na 26 stycznia, liczba nowych przypadków wyniosła 438 tys., a liczba zgonów - 258. Rok wcześniej przypadków tego dnia było 20,7 tys., a zgonów - 417.

Parlamentarzystka stwierdziła jednocześnie w programie, że "nie jest żadnym antyszczepionkowcem", a "antysanitarystą".

Obecnie w woj. podkarpackim zaszczepionych w pełni jest blisko 812,5 tys. osób, co stanowi ok. 38,4 proc. mieszkańców. W czwartek Ministerstwo Zdrowia podało informację o 2,6 tys. nowych przypadkach zakażeń w tym województwie i 25 zgonach.

Dla porównania - na Mazowszu odnotowano 24 zgony i jednocześnie ponad 9,7 tys. zakażeń.

Artur Dziambor.Dziambor o szczepionce przeciwko COVID-19

Maria Kurowska zasiada w Sejmie od 2019 r. jako członkini Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Ukończyła Technikum Chemiczne w Jaśle, Akademię Ekonomiczną w Krakowie i podyplomowe studia w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Przez lata była radną gminy Brzyska, a także radną powiatu jasielskiego. W latach 2006-2010 była burmistrzynią Jasła, a w latach 2014-2019 członkinią zarządu województwa podkarpackiego.

Więcej o: