"Pytam, czy Izabela by żyła?", "Wie pan, jak to jest?". Burzliwe posiedzenie komisji. Nie wszystko zacytujemy

- Wysłuchałam tu tylu bzdur pseudonaukowych, że staram się opanować, żeby w ogóle zabrać głos - mówiła posłanka Lewicy Katarzyna Kotula podczas obrad Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Zdrowia. O okolicznościach śmierci Izabeli z Pszczyny dyskutowano bez udziału ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, którzy nie stawili się na posiedzeniu. Z ust niektórych posłów (m.in. posła Korwin-Mikkego) padły oburzające słowa - celowo nie przytaczamy tych wypowiedzi.

W środę na wspólnym posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Zdrowia parlamentarzyści mieli zapoznać się z informacją ministrów zdrowia i sprawiedliwości o okolicznościach śmierci Izabeli z Pszczyny. Wnioskodawców reprezentowała Monika Wielichowska z Koalicji Obywatelskiej - uzasadniła, że celem pokazanie "związku z tragiczną śmiercią pacjentki w Pszczynie a orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego wydanym 22 października 2020 roku". 

Poniżej nie przytaczamy części wypowiedzi, które padły podczas dyskusji. Nie zacytujemy m.in. słów posła Korwin-Mikkego, który wypowiadając się o sprawie, zaczął mówić, że "kobiety nie powinny się wypowiadać w sprawie kobiet", a jego partia chce "powrotu do cywilizacji rzymskiej". Zanegował też zasadność istnienia badań prenatalnych, szeroko to uzasadniając.

Zobacz wideo Obecna ustawa antyaborcyjna zgodna z Konstytucją? Prof. Wiącek: Moim zdaniem nie

Sejmowe komisje o okolicznościach śmierci Izabeli z Pszczyny. "To, co przeżywają kobiety, jest przerażające"

Posiedzenie odbywało się w cieniu nowych informacji o śmierci kolejnej kobiety - 37-letniej Agnieszki z Częstochowy, która zmarła we wtorek w szpitalu w Blachowni. Trafiła do szpitala w ciąży bliźniaczej, osierociła trójkę dzieci. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie, a rodzina kobiety oskarża szpital o przyczynienie się do jej śmierci poprzez zwlekanie z usunięciem martwego płodu. Częstochowski szpital wydał oświadczenie w tej sprawie. "Po tym jak nastąpił zgon pierwszego dziecka, przyjęte zostało stanowisko wyczekujące, z uwagi na to, że była szansa, aby uratować drugie dziecko. Pomimo starań lekarzy doszło do obumarcia również drugiego płodu" - wskazano.

Czytaj więcej: Częstochowa. 37-latce lekarze mieli odmówić usunięcia martwego płodu. Kobieta nie żyje. Szpital komentuje

- My wam mówiłyśmy, że orzeczenie TK będzie miało efekt mrożący, że lekarze się będą bali. A wy nam nie wierzyliście. I macie teraz krew kolejnej kobiety na rękach - mówiła posłanka Lewicy Marcelina Zawisza. 

Urodziłam niedawno dwójkę dzieci. (...) To, co kobiety przeżywają od pojawienia się tego wyroku, jest przerażające. Kobiety nie wierzą, że będą leczone, gdy coś się im stanie. Wy mówicie, że nie ma żadnego problemu, to nie jest połączone. No więc jest. Każda z moich ciąż była chciana, upragniona, wymarzona. Wierzcie mi, że sprawdzałam, jak wygląda system ochrony zdrowia w pobliskich krajach, nie żeby szukać klinik aborcyjnych, ale żeby ktoś ratował moje życie, gdyby coś się działo

- wskazywała. Monika Wielichowska wskazywała: - Ta komisja odbywa się, ponieważ nie godzimy się na okrutne, barbarzyńskie prawo, które zgotowali politycy, którzy nienawidzą kobiet, i którzy dla politycznych gierek zgotowali nam piekło. 

Iza z Pszczyny i pani Agnieszka z Częstochowy mogły żyć. Obie są ofiarami wyroku pseudo Trybunału Konstytucyjnego na kobiety, wyroku z wniosku PiS-u i Konfederacji. Żądamy zmian w prawie, które będą chronić kobiety przed śmiercią i uwolnią lekarzy od tego nieludzkiego prawa. Prawa, które wiąże im ręce 

- podkreślała.

Nie było Niedzielskiego, nie było Ziobry. "Panie doktorze, widział pan kiedyś, jak wygląda zespół Edwardsa albo zespół Pataua?"

Na posiedzeniu połączonych komisji nie stawili się ani minister zdrowia Adam Niedzielski, ani minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro (ten nie wysłał też na posiedzenie swoich zastępców). Ze strony ministerstwa zdrowia głos zabrał Maciej Miłkowski, który zaprzeczał, że są jakiekolwiek związki między śmiercią kobiet (przypomnijmy - na te związki wskazywał także lekarz na jednym z nagrań ujawnionych przez szwagierkę Izabeli; padły wówczas słowa: "jest ustawa antyaborcyjna, która nie daje możliwości interwencji, czy usunięcia ciąży. Ja już pomijam kwestię światopoglądu, to nie jest moja ocena, ale powiem pani tak, że jesteśmy w pewnym klinczu formalno-prawnym")

 Jestem zbulwersowany wstępem pań posłanek na temat wiązania spraw, które nie mają związku, które dotyczą innych zupełnie kwestii. Obowiązkiem każdego lekarza jest leczyć swojego pacjenta i tutaj my mówimy o leczeniu pacjentki zgodnie bądź niezgodnie z aktualnymi wskazaniami medycznymi, ze sposobem postępowania medycznego 

- powiedział Miłkowski. Powtarzał też, że "nie można ferować wyroków". - Skupialiśmy się wyłącznie na procesie leczniczym. Nie możemy badać intencji lekarza, czy on celowo dokonuje niezgodnego leczenia, tak jak panie twierdzą i wydają taki wyrok bezpodstawnie - skwitował. 

- Pytam: czy Izabela by żyła, gdyby nie zakaz aborcji? -  pytała Katarzyna Ueberhan z Lewicy. Wskazała też, że w Polsce o życiu kobiet decydują "przestraszeni lekarze z klauzulą sumienia i politycy, którzy tych sumień są pozbawieni".

Posłanka Katarzyna Kotula z Lewicy wskazywała z kolei:

Ja wysłuchałam tu tylu bzdur pseudonaukowych, że staram się opanować, żeby w ogóle zabrać głos. Chciałabym, żeby przedstawiciele ministerstwa odnieśli się do nowych nagrań, rozmowę szwagierki Izabeli z jednym z lekarzy
Państwo starają się nam udowodnić, że prawo jest dobre i że tylko lekarze się mylą. Tymczasem prawo sobie, a praktyka sobie. Jako posłanki Lewicy prowadzimy sieć ratunkową dla kobiet. Mówię jako praktyczka, jako osoba, która odbiera telefony od kobiet, które są w ciąży, są przerażone. W grudniu, po wyroku Trybunału, udało mi się moją interwencją uratować przynajmniej dwie kobiety. Jeden z panów mówił, że lekarze znają procedury, ale to nie jest prawda

Mówiła także: - Zostawiliście kobiety na pastwę losu. Dzwonią do mnie kobiety z wadami letalnymi, które muszą jechać za granicę [usunąć ciążę]. One są przerażone, boją się użyć karty za granicą. Żeby usunąć ciążę, w której są wady mnogie. To się dzieje, a wy chcecie umyć ręce. Zakaz aborcji zabija kobiety, taka jest prawda.

Następnie zwróciła się do przewodniczącego komisji słowami:

Panie doktorze, widział pan kiedyś, jak wygląda zespół Edwardsa albo zespół Pataua? A wie pan, jak to jest, jak się czuje kobieta, która nosi w sobie płód obarczony tak ciężką wadą letalną? Ma pan świadomość, jak to się dzieje?

 - Pani poseł, proszę się tak do mnie nie zwracać. Ja mam wiedzę, tak się składa, że myślę, że mam większą wiedzę niż pani  - odparł.

- A ja myślę, że nie, ja się zajmuję sprawami aborcji od dwudziestu lat. Pan mówi o chorych dzieciach, to nie są chore dzieci  - mówiła dalej posłanka Kotula.

- Ja jestem ponad trzydzieści lat lekarzem. I ja mam wiedzę. Ja wiem, jakie są statystyki, znam również te wady letalne - skwitował.

*

Siema! Gazeta.pl kolejny już raz gra #JedenDzieńDłużej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Każde dodatkowe wsparcie dla tej akcji jest bezcenne. Licytujcie i kwestujcie razem z nami!

Więcej o: