Do złapania Pegasusa brakuje jednej szabli. To będzie jedno z najbardziej emocjonujących głosowań

Jacek Gądek
Głosowanie nad powołaniem komisji śledczej ds. inwigilacji będzie jednym z najbardziej emocjonujących w tym roku. W Sejmie teoretycznie jest remis: 230 do 230, ale w praktyce ktoś może się zaciąć w windzie lub mieć za słabe połączenie z internetem.
Zobacz wideo Czy powstanie komisja śledcza ds. Pegasusa? Pytamy posła Cezarego Tomczyka:

Jeśli PiS zmobilizuje wszystkie swoje szable, to komisja nie powstanie. To opozycja musi wyrwać choć jedną Zjednoczonej Prawicy bądź liczyć na rozprężenie w szeregach PiS.

PiS nie chce jednak dopuścić do powołania komisji śledczej ds. inwigilacji. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, w obozie rządzącym będzie "totalna mobilizacja", by ją zablokować. Opozycja odniosła już jednak mały sukces: wbiła klin między Pawła Kukiza, który komisji wyczekuje, a PiS, które chce ją pogrzebać. Dużym sukcesem opozycji byłoby dopiero wygranie głosowania ws. powołania komisji - wtedy alians PiS i Kukiza by zaczął trzeszczeć.

Ale czy tak się stanie? Szef PO oceniał, że na 90 proc. uda się wygrać to głosowanie. W rzeczywistości jest to mniej niż 50 proc., ale żadnego rozstrzygnięcia nie da się wykluczyć. Dlaczego? Policzmy szable.

PiS się mobilizuje

W 460-osobowym Sejmie klub PiS ma 228 posłów. Jeśli któryś skrewi w tak ważnym głosowaniu, to może stracić miejsc na liście wyborczej w kolejnych wyborach - dyscyplina i mobilizacja będą zatem gigantyczne.

Kolejne dwa głosy zapewniają PiS-owi Łukasz Mejza i Zbigniew Ajchler - posłowie ci są formalnie niezrzeszeni, ale popierają obóz PiS. Mejza nie raz publicznie przypominał PiS-owi, że to na nim "wisi" rząd, ale w głosowaniach jest zdyscyplinowany. Mniej pewny jest Zbigniew Ajchler, który ma duże problemy zdrowotne (zaawansowaną chorobę Parkinsona), i zdarzało mu się już w głosowaniu pomylić. W momencie maksymalnej mobilizacji głosy Mejzy i Ajchlera można uznać za pewne, bo są oni tandemem i pierwszy pilnuje drugiego.

Kaczyński, Morawiecki, Niedzielski. Jak rząd PiS walczy z pandemią?Kilka nazwisk jest na liście - PiS szuka już następcy Adama Niedzielskiego

PiS ma już dokładnie połowę składu Sejmu - 230 głosów. Ale na tym koniec. To jednak wystarczająca liczba, by zremisować w głosowaniu, czyli de facto je wygrać. Zatem absolutna mobilizacja wspomnianych posłów już by PiS-owi zagwarantowała utrącenie komisji śledczej.

To jednak teoria. W tak dużej grupie osób (230) zawsze może się zdarzyć, że ktoś jest niezdolny do głosowania, bo na przykład leży w szpitalu pod respiratorem albo dostał zawału (jak szef MSZ Zbigniew Rau, który w zeszłym roku z tego powodu był przez krótki czas wyłączny z pracy).

Ale jest też inny ważny czynnik: czy posłowie będą mogli głosować zdalnie? Niektórzy zapewne są bowiem na kwarantannie (w Polsce jest prawie milion osób na kwarantannie, a posłowie też jej podlegają), a inni chorzy na covid. Najbliższe posiedzenie Sejmu może być hybrydowe, czyli będzie można głosować także zdalnie. Jak mówi nam szef Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka, nie ma jeszcze decyzji o umożliwieniu zdalnego głosowania, ale zapadnie ona szybko. Musi, bo posiedzenie Sejmu zaczyna się w środę.

Jeśli jednak posiedzenie byłoby wyłącznie tradycyjne, to pod znakiem zapytania stoi to, czy - z powodów zdrowotnych - uczestniczyłby w nim Jarosław Gowin (Porozumienie), będący dziś w opozycji. Były wicepremier już parę tygodni temu opuścił szpital i przebywa w Warszawie, ale na powrót do aktywnej polityki było do tej pory za wcześnie.

Patrząc chłodno, to jednak zdalne głosowanie w Sejmie zostanie przywrócone i jest to tylko kwestia czasu.

Opozycja zwierza szeregi

Opozycja jest w trudniejszej sytuacji. Aby wygrać głosowanie, musi zewrzeć szeregi, co jest trudne, bo to kilka klubów i kół parlamentarnych. I musi jeszcze liczyć, że PiS straci choć jeden głos. W PO można usłyszeć, że opozycja prowadzi rozmowy z kilkoma posłami obozu rządzącego, by kogoś PiS-owi "wyrwać", ale o to będzie jednak bardzo trudno.

Policzmy szable gotowe bić się o komisję śledczą ds. inwigilacji. Jest ich też 230 sztuk, ale jest to grupa bardziej rozdrobniona: Platforma Obywatelska, PSL, Nowa Lewica, Polska 2050, Konfederacja, koło Porozumienia, koło Polskie Sprawy, lewicowy PPS i poseł niezrzeszony mniejszości niemieckiej.

Najbardziej niepewny jest PSL. Dlaczego? Od miesięcy szepcze się, że wśród ludowców jest kilku posłów gotowych wspierać PiS, a ich liderem jest Marek Sawicki. Sam Sawicki mówił w Gazeta.pl, że możliwa jest nawet koalicja PiS-PSL, ale pod warunkiem wyrzucenia Zbigniewa Ziobry z rządu (przeczytaj więcej o tej ofercie). Taka koalicja (PiS-PSL) jest w tej kadencji wykluczona, ale nie zmienia to faktu, że PiS poluje na pojedynczych posłów ludowców i traktuje PSL jako rezerwuar szabel, które można by wyrwać. Głosowanie ws. komisji śledczej jest zatem testem dla PSL, czy partia jest zwarta.

Ale najcenniejsze są szable z koła Kukiz'15, które dają szansę na wygranie głosowania. To trzy osoby, które na co dzień walczą po stronie PiS-u.

Paweł Kukiz - on lubuje się w temacie służb specjalnych i ma w swoim otoczenia ludzi z tego światka. W PiS można usłyszeć, że Kukiz jest w teraz na fali. - Kukiz ma jedyną szansę na polityczne i wizerunkowe odbicie, jeśli stanie teraz na czele tej komisji śledczej. Pokazałby się jako mąż stanu - mówi jeden z polityków PiS. Sam Kukiz pali się do tej roboty. Ba, to Kukiz'15 jest inicjatorem powołania tejże komisji.

Jarosław Sachajko - to niedoceniany poseł, a ważny człowiek w Sejmie. Sam pracował kiedyś jako analityk kryminalny w prokuraturze. Interesuje się jednak głównie rolnictwem i tekę konstytucyjnego ministra chętnie by przytulił - pozostaje jednak lojalny wobec Kukiza. Często spotyka się z ministrami rządu PiS, w tym z wicepremierem ministrem rolnictwa Henrykiem Kowalczykiem i dopina - w zamian za trzy głosy Kukiz'15 - kolejne projekty ustaw rolniczych. PiS chętnie by go kupiło, ale Sachajko zarzeka się, że w Sejmie jest nie dla handlu, ale dla dobra Polski.

Stanisław Żuk - w skali ogólnopolskiej anonimowy. PiS może na nim wywierać presję. Dlaczego? Bo Żuk był dyrektorem Kopalni Węgla Brunatnego Turów i to on decydował o podniesienia wysokości zwałowiska w kopalni. Według informatora "Superwizjera" TVN przyczyniła się ona do katastrofy z 2016 r. PiS może, ale póki co tego nie robi, go grillować. Nieoficjalnie grozić już tym może, ale też nie brutalnie, bo to by rozsierdziło Pawła Kukiza.

PiS woli Kukiza mieć, a nie zjeść

PiS z jednej strony chętnie by rozszarpało Kukiz'15 i nawet ma narzędzia, by taką próbę podjąć, ale z drugiej to rozszarpanie mogłoby się na PiS-ie zemścić. Dlaczego? Na Nowogrodzkiej kalkuluje się, ile PiS może zyskać, jeśli będzie mieć na swoich listach Pawła Kukiza. Te kalkulacje mówią o ok. 2 proc. Nawet to jest jednak dużo przy niskich dziś sondażach PiS. Lepiej zatem znosić labilność rockmana, gryźć się w język i mieć jego trzy szable w Sejmie, a potem na swoich listach w 2023 r., niż iść z nim na wojnę i ryzykować utratę większości i jego wyborców.

Samo czteroosobowe koło Kukiza nie cieszy się specjalnym szacunkiem w PiS. - Ma czterech posłów w kole, w tym jeden ma go totalnie gdzieś [chodzi o Stanisława Tyszkę, który głosuje z opozycją, a nie z PiS - red.] - mówi jeden z polityków PiS o "kukizowcach" w Sejmie.

Niemniej to Paweł Kukiz trzyma w szachu Jarosława Kaczyńskiego. Rockman ma bowiem trzy najcenniejsze głosy spośród 233, którymi dysponuje większość rządząca. Owszem, gdyby Kukiz poszedł na wojnę z PiS, to rockman mógłby zostać przez Nowogrodzką sprowadzony do roli solisty, ale taka wojna PiS-owi się nie opłaca. Lepiej Nowogrodzkiej obłaskawiać Kukiza - choćby forsując ustawy rolnicze Sachajki czy obiecując wyśrubowane wymogi dla rozgłośni radiowych, by grały polską muzykę. I to Nowogrodzka, choć niezdarnie, ale czyni.

Optymalnym dla PiS scenariuszem jest - i słowa szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego ta to wskazują - jak najszybsze odrzucenie wniosku o komisje śledczą ws. inwigilacji. Nim Paweł Kukiz za bardzo się przywiąże do wizji siebie w roli jej szefa.

Więcej o: