Ardanowski z PiS o aferze Pegasusa: Mogę podejrzewać, że mój telefon zapewne jest podsłuchiwany

- Jeżeli doszło do sytuacji, gdzie niewygodne dla władzy osoby - czy z opozycji, czy z własnego środowiska - były w sposób nielegalny podsłuchiwane, to sprawa nie może być zamieciona pod dywan - powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS. - To nie jest rzecz błaha i musi być wyjaśniona - dodał były minister rolnictwa.
Zobacz wideo Senacka komisja ds. inwigilacji. Soboń: Senat podkopuje własny autorytet

Na początku stycznia Paweł Kukiz poinformował, że ma gotowy wniosek w sprawie utworzenia komisji śledczej dot. podsłuchów w latach 2007-2021. "Głównym celem komisji byłoby zbadanie możliwości i dużego prawdopodobieństwa nadużywania podsłuchów przez służby w czasach rządów i PiS, i PO" - przekazał wówczas.

W czwartek poinformował, że jego wniosek poparła opozycja, a komisja miałaby zbadać po osiem lat rządów PO i PiS. Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie widzą jednak potrzeby utworzenia takiej komisji. - To jest teatrzyk. Po co nam to. My jesteśmy sceptyczni wobec takich przedsięwzięć, ale zobaczymy - stwierdził wicemarszałek Sejmu z PiS Ryszard Terlecki.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Paweł KukizCo, jeśli PiS zablokuje powstanie komisji śledczej? Kukiz: Są granice

Ardanowski: Sprawa nie może być zamieciona pod dywan

Nieco inny punkt widzenia przedstawił Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS, były minister rolnictwa, w rozmowie z Interią. - Jeżeli doszło do sytuacji, gdzie niewygodne dla władzy osoby - czy z opozycji, czy z własnego środowiska - były w sposób nielegalny podsłuchiwane, to sprawa nie może być zamieciona pod dywan. Ona musi znaleźć wyjaśnienie i podzielam tu zdanie prezydenta i jego otoczenia. To nie jest rzecz błaha i musi być wyjaśniona - powiedział polityk.

Ardanowski został zapytany o to, czy poprze wniosek Pawła Kukiza o utworzenie komisji śledczej ws. inwigilacji Pegasusem. - Mam za mało danych na ten temat. Ze strony koordynatora służb specjalnych musi być bardzo jasne wyjaśnienie tej sprawy i podanie więcej informacji na temat stosowania Pegasusa. Nie tylko przyczyn i powodów inwigilacji poszczególnych ludzi, ale również kontekstu prawnego tego przedsięwzięcia - podkreślił, dodając, że "w działaniach operacyjnych służby specjalne i policja mają prawo posługiwać się podsłuchem czy innymi operacyjnymi technikami". - Funkcjonuje to na całym świecie, ale musi być oparte o jasne przepisy prawa i decyzje sądów. Dopóki nie będę tego wiedział, trudno mi się wypowiadać, w jaki sposób będę głosował - odparł. Poseł Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył również, że Mariusz Kamiński, czyli minister koordynator służb specjalnych, będzie musiał zająć się tym tematem. Jak dodał, podjęcie decyzji, jak zagłosować, musi być oparte o wiarygodne przesłanki.

Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił, że nie zamierza sprawdzać, czy on też był inwigilowany. - Jeżeli postępuje się w sposób klarowny i uczciwy, to nie można bać się podsłuchów. Mogę podejrzewać, że mój telefon, jak i wielu innych ludzi, zapewne jest podsłuchiwany. Ale to, co mówię przez telefon, mogę powiedzieć panu, ale powiem też w każdej innej sytuacji. I mogę z czystym sumieniem powtórzyć to przed sądem, jeżeli ktoś by sobie tego życzył. Podsłuchy nie są czymś, czego na świecie by nie było, ale muszą wynikać z decyzji prawnych w każdym konkretnym przypadku - stwierdził.

Ryszard TerleckiRyszard Terlecki o komisji śledczej ws. Pegasusa: To jest teatrzyk. Po co nam to

Afera Pegasusa

Przypomnijmy, z badań Citizen Lab działającego przy Uniwersytecie w Toronto wynika (co ujawniła agencja Associated Press), że senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza był 33 razy inwigilowany przy pomocy systemu Pegasus w 2019 roku. Był wówczas szefem sztabu wyborczego KO. Amnesty International niezależnie potwierdziła te informacje.

Z doniesień medialnych wynika także, że oprogramowania użyto też przeciwko prawnikowi Romanowi Giertychowi, który reprezentował czołowych polityków opozycji oraz Ewie Wrzosek, prokuratorce, która sprzeciwiła się czystkom w polskim wymiarze sprawiedliwości. Wrzosek już w listopadzie alarmowała, że "koncern Apple przekazał jej dowody, że jej telefon był poddany działaniu Pegasusa".

Przez jakiś czas politycy PiS dosyć chaotycznie wypowiadali się na temat korzystania z systemu Pegasus i próbowali wyśmiewać, że chodzi o konsolę do gier z lat 90., która nosiła tę samą nazwę. W końcu Jarosław Kaczyński potwierdził, że Polska ma Pegasusa.

Senat utworzył komisję

W końcu, wobec braku reakcji rządzących, Senat, w którym większość ma opozycja, utworzył komisję nadzwyczajną. Przed komisją wystąpili m.in. szef NIK Marian Banaś, Krzysztof Brejza, który, według doniesień, był inwigilowany Pegasusem oraz eksperci z Citizen Lab, którzy poinformowali, iż system szpiegowski był stosowany. - Dzisiaj po raz pierwszy możemy potwierdzić w przestrzeni publicznej, że posiadamy dowody kryminalistyczne potwierdzające, że z urządzenia senatora Brejzy zostały ukradzione dane. Widzieliśmy dowody dotyczące dużej ilości danych, które związane są z różnymi ważnymi w życiu politycznym chwilami - powiedzieli.

W rozmowie na antenie TV Trwam do afery z Pegasusem odniósł się również Zbigniew Ziobro. - Państwo polskie byłoby całkowicie niepoważne, gdyby tego rodzaju systemów nie miało na swoim wyposażeniu, ponieważ one pozwalają skutecznie pozyskiwać dane, kiedy polskie prawo od lat na to pozwala - podkreślił minister sprawiedliwości.

Sejm. Zdjęcie ilustracyjneSondaż: PiS traci dwa punkty, Konfederacja tuż za Polską 2050

Więcej o: