Zawiadomienie jak "gorący kartofel". Krzysztof Brejza o śledztwie: Mam obawy

- To było przerzucanie gorącego kartofla, który parzył wszystkich prokuratorów, odpychanie od siebie tej sprawy. Taką mamy prokuraturę, która wszczyna postępowanie z trzema miesiącami opóźnienia - mówi Gazeta.pl senator KO Krzysztof Brejza. We wtorek prokuratura w Ostrowie Wielkopolskim poinformowała o wszczęciu śledztwa ws. uzyskania dostępu do telefonu polityka.

- Dla prokuratury to jedyna możliwa decyzja przy takim ciężarze dowodowym, przy bardzo mocnym zawiadomieniu i dosłanej tydzień temu analizie CitizenLab. Dziwię się, że zapadła tak późno - mówi Gazeta.pl Krzysztof Brejza. Senator przypomina, że w związku z bezczynnością prokuratury złożone zostały dwie skargi. - Mam nadzieję, że ta sprawa nie będzie prowadzona tak, jak dotąd, z opóźnieniami, tylko zostaną zrealizowane nasze wnioski dowodowe - mówi. 

Zobacz wideo Brejza: Sprawa Pegasusa polegała na inwigilacji opozycji demokratycznej

We wtorek po południu PAP poinformowała, że Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim wszczęła postępowanie ws. uzyskania dostępu do telefonu Krzysztofa Brejzy. Senator Koalicji Obywatelskiej złożył je we wrześniu ubiegłego roku w prokuraturze w Bydgoszczy. Zawiadomienie dotyczyło nielegalnego pozyskania i rozpowszechniania SMS-ów w zafałszowanej formie. 

Krzysztof Brejza: Zawiadomienie zostało "przemrożone"

Z bydgoskiej prokuratury zawiadomienie trafiło do Gdańska, a później do Prokuratury Krajowej. Ostatecznie przejęła je Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim. Pytamy o to Brejzę. - To było przerzucanie gorącego kartofla, który parzył wszystkich prokuratorów, odpychanie od siebie tej sprawy. Taką mamy prokuraturę, która wszczyna postępowanie z trzema miesiącami opóźnienia. Skoro to zawiadomienie krążyło już po całej Polsce, zostało "przemrożone" przez cztery miesiące, to mam obawy, że śledztwo będzie podlegać kalendarzowi politycznemu - mówi nam senator. 

Ryszard Brejza odpowiada prokuraturze. Ryszard Brejza odpowiada prokuraturze. "Jestem praktycznie bezbronny"

Afera z Pegasusem. W środę Brejza stanie przez senacką komisją

Z badań Citizen Lab działającego przy Uniwersytecie w Toronto wynika, co ujawniła agencja Associated Press, że senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza był 33 razy inwigilowany przy pomocy systemu Pegasus w 2019 roku. Był wówczas szefem sztabu wyborczego KO. Amnesty International niezależnie potwierdziła te informacje. Z doniesień medialnych wynika także, że oprogramowania użyto też przeciwko prawnikowi Romanowi Giertychowi, który reprezentował czołowych polityków opozycji oraz Ewie Wrzosek, prokuratorce, która sprzeciwiła się czystkom w polskim wymiarze sprawiedliwości. 

W związku z doniesieniami w Senacie powołano komisję ds. inwigilacji. W środę ma stanąć przed nią Krzysztof Brejza. - Odpowiem na wszystkie pytania - mówi. 

Prezes PiS Jarosław KaczyńskiBanaś chce, żeby Kaczyński zeznawał. Komentarze: Zaprosił na rodeo

Więcej o: