Daniel Obajtek rośnie w siłę. Ale dziś i tak już nie ma tematu "Daniel na premiera"

Jacek Gądek
Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek jeszcze się wzmocnił dzięki dopięciu fuzji z Lotosem za cenę sprzedaży udziałów spółkom z Arabii Saudyjskiej i Węgier. - Ale dziś już i tak nie ma tematu "Daniel na premiera" - mówi jeden z członków rządu.
Zobacz wideo Fuzja Orlenu z Lotosem. Paweł Kowal: Lech Kaczyński nie wytrzymałby tego, co oni robią

Jeszcze parę miesięcy temu media publikowały rewelacje, że nad Obajtkiem gromadzą się czarne chmury i jest na wylocie z Orlenu, bo sam Jarosław Kaczyński miał być nim rozczarowany. Prezes PiS mówił w odpowiedzi, że to nieprawda. - Daniel na wylocie? Nie było nawet takiego momentu - mówi osoba z Nowogrodzkiej.

Niemniej wicepremier minister aktywów państwowych Jacek Sasin - minister aktywów państwowych - był sceptyczny wobec Obajtka. Podobnie też premier Mateusz Morawiecki. Ludzie z obozu rządzącego mówili nam, że Sasin obawiał się rosnącego w siłę prezesa Orlenu - rosnącego do tego stopnia, że zaraz nie będzie potrzebny resort Sasina, bo Obajtek dokona tylu fuzji i przejęć. Również premier Mateusz Morawiecki zakulisowo starał się ograniczać wpływy Obajtka.

Zarzutem formułowanym wobec Obajtka na Nowogrodzkiej był ten, że obiecywana przez niego fuzja PKN Orlen z Lotosem się opóźnia, choć było to główne zadanie Obajtka w fotelu prezesa naftowego giganta: stworzenie narodowego energetycznego czempiona.

Prezes Polskiego Koncernu Naftowego Orlen Daniel Obajtek.Orlen przejmuje część Lotosu i pokazuje, kto kupi resztę

W tym tygodniu Obajtek w atmosferze fety ogłosił, że fuzja staje się faktem, bo udało się spełnić jej warunki. A te były bardzo wyśrubowane. Komisja Europejska, chcąc chronić konkurencję na polskim rynku paliwowym, m.in. nakazała, aby Orlen odsprzedał 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej (na tle Europy bardzo nowoczesnej) i sprzedał 80 proc. stacji paliwowych Lotosu.

Udziały w Rafinerii Gdańskiej ma przejąć saudyjski koncern Saudi Aramco. Z kolei węgierski koncern MOL przejmie około 400 stacji paliw Lotosu, a Orlen 44 stacje MOL na Węgrzech i 41 na Słowacji. - To historyczny dzień dla naszej gospodarki. Presja rynku wymaga od nas transformacji i szybkich, zdecydowanych kroków. Tylko silny podmiot może temu sprostać - chwalił się Obajtek.

Więcej informacji z polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Na ogłoszeniu pozyskania partnerów z Arabii Saudyjskiej (Saudi Aramco) i Węgier (MOL), pojawił się Jacek Sasin, ale nie było już Mateusz Morawiecki. Sasin spijał śmietankę - wiedział, że Nowogrodzkiej i osobiście prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu zależało na tej fuzji, więc chcąc być jednym z jej ojców, przemawiał na fecie, dziękował przy tym Obajtkowi. Ale feta - jak słyszymy w PiS - mogła być kłopotliwa, gdyby nie udało się pozyskać inwestora z Arabii Saudyjskiej.

Jak się dowiadujemy, w trakcie szukania firm naftowych do przejęcia udziałów w Rafinerii Gdańskiej było duże ryzyko, że nikt poza węgierskim MOL-em nie będzie zainteresowany. A kapitał węgierski jest ryzykowny, bo Węgrzy - politycznie i biznesowo - bardzo blisko współpracują z Rosją. Opozycja wprost więc dziś zarzuca obozowi rządzącemu, że wpuścił nie tyle Węgrów, ile Rosjan na polski rynek paliwowy.

Mówi jeden z polityków PiS bliskich Nowogrodzkiej: - Było niebezpieczeństwo, że jedynymi zainteresowanymi będą Węgrzy i to wtedy będzie mało seksi. Naprawdę ważne było to, że udało się ściągnąć kapitał z Arabii Saudyjskiej. To, że udało się przekonać Saudi Aramco, aby przejęli udziały w rafinerii, jest sukcesem. Były nasze zabiegi, żeby to właśnie ich ściągnąć.

Obecność kapitału z Arabii Saudyjskiej jest przedstawiana jako konkurencja i wypychanie Kremla z rynku ropy w Europie. Daniel Obajtek fetował więc zwłaszcza przedstawicieli arabskiej firmy.

Obajtek dzięki fuzji się wzmocnił. Jak słyszymy od jednego z członków rządu, Obajtek bywa w kancelarii premiera, gdzie urzęduje tak prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki. O ile jednak rok temu w mediach funkcjonował - suflowany przez polityków obozu rządzącego - jako potencjalny następca premiera, to dziś nasi rozmówcy mówią zgodnie. Członek rządu: - Dziś już i tak nie ma tematu "Daniel na premiera". Inny rozmówca z obozu rządzącego potwierdza: - "Daniel na premiera"? Nie ma i już nie będzie tego tematu.

Dlaczego? Bo Obajtek, słyszymy w PiS, ma hipotekę w postaci niejasności i masy publikacji o jego prywatnym majątku. Niemniej w Orlenie może się czuć bezpiecznie. Jeden z członków rządu: - Daniel ma sympatię Kaczyńskiego. Prezes ma przekonanie, że Obajtek staje na wysokości zadania i dobrze zarządza Orlenem.

Także Sasin zakopał topór wojenny z Obajtkiem. - Sasin z Obajtkiem na pewno się nie kochali, ale strategicznie mają wspólnego rywala, Morawieckiego - mówi nam rozmówca bliski rządowi.

Więcej o: