Afera mailowa. Nienawistny spot PiS o uchodźcach miał "mobilizować naszych" i "przykryć polexit"

"Spot o uchodźcach ma na celu mobilizację naszych wyborców i demobilizację drugiej strony" - tak politycy PiS mieli uzasadniać antyuchodźczy spot, wypuszczony tuż przed wyborami samorządowymi. Reklama była tak nienawistna, że krytykowali ją nawet prawicowi komentarzy. Wątpliwości miał też premier. Ale według maila, który wyciekł do sieci, szczucie na uchodźców było potrzebne do przykrycia niewygodnego tematu polexitu.
Zobacz wideo Kim są uchodźcy i czym różnią się od migrantów?

PiS z premedytacją miał straszyć uchodźcami, by przykryć niewygodny temat w kampanii wyborczej - wynika z kolejnego maila, który wyciekł do sieci w aferze mailowej (włamanie na skrzynkę mailową ministra Dworczyka). Wiadomości miały być wymieniane między Mateuszem Morawieckim, Tomaszem Porębą (szefem sztabu wyborczego PiS w wyborach samorządowych) oraz nazywanym "mózgiem PiS" prof. Waldemarem Paruchem. Mają pochodzić z 18 października 2018 roku. 21 października odbył się wybory samorządowe.

Szef MSWiA Mariusz Kamiński podczas słynnej konferencji prasowej o uchodźcachEkspert o działaniach rządu: To polityka zarządzania strachem

Wiadomości dotyczą spotu wyborczego, którego tematem byli uchodźcy. Najprawdopodobniej chodzi o spot opublikowany dzień wcześniej, o którym pisaliśmy tutaj. Autorzy snują w nim wizę Polski w roku 2020 po wygranej opozycji w wyborach, co miałoby doprowadzić do przyjęcia do kraju większej liczby uchodźców. W wyniku tego "agresja i napaści seksualne" ze strony imigrantów miałaby być codziennością. W udawanych wiadomościach telewizyjnych mowa o "enklawach islamskich uchodźców".

Nienawistna reklama PiSu była szeroko krytykowana, w tym przez niektórych polityków prawicy. Serwis uchodźcy.info opisał go jako przykład strategii propagandowej, nazywanej "zarządzaniem strachem". Był pełen manipulacji - o czym pisaliśmy w tym artykule. Np. mężczyzna, który kopniakiem zrzuca kobietę ze schodów, miał być "muzułmańskim uchodźcą" - a w rzeczywistości to obywatel Bułgarii.

Pojawiło się też kilka pozwów sądowych w jej sprawie. Niektóry oceniali, że spot przyczynił się do przegranej Patryka Jakiego i wygranej Rafała Trzaskowskiego w Warszawie.

"Spot o uchodźcach ma na celu mobilizację naszych"

Wiadomości zaczynają się od maila, którego Morawiecki miał wysłać do osób związanych z kampanią PiSu i prawdopodobnie produkcją i wypuszczeniem spotu. 

Morawiecki pisze, że jest w Brukseli i "dostaje mnóstwo maili i smsów w sprawie spotu o uchodźcach". Ocenia, że sprawa spotu jest "na 100 proc. przegrana w sądzie". Zwraca uwagę na dominowanie negatywnych emocji i chce "ograniczyć jego emisję, bo wzmacnia drugą stroną". Pisze też, że spot "działa na emocje, ale nie wiem czy chwiejnych" (może chodzić o wyborców niezdecydowanych) i dopytuje, czy przed emisją badano reakcje na spot.

W odpowiedzi szef sztabu wyborczego PiS miał prosić o "zachowanie spokoju". Poręba pisze:

Spot o uchodźcach ma na celu mobilizację naszych wyborców i demobilizacje drugiej strony. Po drugie jest przeciwwagą do narracji o polexicie. To, że jest trafiony świadczy reakcja drugiej strony, która wypuściła celebrytów Hołownia and consortes atakujących go

Odpowiada też, że "spot o uchodźcach był sprawdzony oczywiście pod kątem prawnym". Kolejna wiadomość ma pochodzić od Parucha, ówczesnego szef Centrum Analiz Strategicznych, nazywanego "mózgiem PiS". 

Więcej wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

"W zupełności Pan Tomek ma rację. Musimy przykryć tematem uchodźców sprawę polexitu, a innego tak mocnego nie mamy. Polacy muszą dyskutować o uchodźcach a nie o polexicie. To naturalna reakcja na wczoraj. Temat polexitu przykrył taśmy PSL, czyli zniszczył nam przekaz tygodnia ostatniego przed wyborami" - czytamy w mailu.

Kto stał za spotem?

Niedługo po emisji spotu "Wirtualna Polska" informowała, że za jego przygotowaniem mieli być odpowiedzialni Anna Plakwicz i Piotr Matczuk. Oboje pracowali wtedy w Kancelarii Premiera (wrócili do KPRM w marcu po kilkumiesięcznej przerwie), do ich obowiązków należy m.in. komunikacja i kontakty z mediami.

Przedstawiciele PiS nie chcieli potwierdzić lub zaprzeczyć tym informacjom. Plakwicz i Matczuk za pośrednictwem założonej przez siebie spółki Solvere byli w 2017 r. współtwórcami kampanii "Sprawiedliwe sądy", organizowanej przez Polską Fundację Narodową. Do doniesień WP odniosła się Anna Plakwicz. Zaprzeczyła, że Solvere odpowiada za przygotowanie spotu. - Nie potwierdzam, bzdura, spin nieprzychylnych nam osób - napisała na Twitterze.

Jednak w mailu, który wyciekł do sieci, pojawiają się nazwiska i Plakwicz, i Matczuk.

Do maila jako jedna z adresatów dołączona jest także ówczesna rzeczniczka KPRM Joanna Kopcińska  - która w 2018 roku w rozmowie z Gazeta.pl twierdziła, że "nie zna szczegółów dotyczących produkcji spotu".

Szef Ordo Iuris Jerzy KwaśniewskiORA wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko szefowi Ordo Iuris

Spot w sądzie

Morawiecki słusznie obawiał się o sprawy sądowe. Jeden już został przegrany przez PiS. Partię pozwała dziennikarka TVP Justyna Śliwowska-Mróz, której wizerunek wykorzystano w kilkusekundowym fragmencie. Jak pisały wirtualnemedia.pl, najpierw sąd nakazał zaprzestania rozpowszechniania spotu (były już jednak dawno po kampanii), a we wrześniu 2019 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zarządził nakaz zamieszczenia ogłoszenia z wyjaśnieniem, że bezprawnie wykorzystano wizerunek dziennikarki i zapłatę 10 tys. zł na wskazaną przez nią fundację.

Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Warszawie o wszczęcie z urzędu postępowania ws. publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych.

Prokuratura umorzyła postępowanie argumentując, że "spot wyrażał jedynie poglądy autorów i wcale nie wzywał do aktów wrogości". Sąd uwzględnił zażalenie RPO i nakazał ponowne przeprowadzenie śledztwa. To zostało znów umorzone, a RPO - znów złożył zażalenie.

Wielokrotnie razem z RPO wnosił zawiadomienia i odwoływał się od decyzji prokuratury Rafał Gaweł, z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Gdy wyczerpał drogę odwoławczą, Gaweł uzyskał prawo do występowania w tej sprawie w charakterze pokrzywdzonego i wniósł akt oskarżenia. Jak informował Onet w grudniu, Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów zarządził dostarczenie aktów oskarżenia politykom PiS. 

Afera mailowa - jakie jest stanowisko rządu?

Na początku czerwca Michał Dworczyk poinformował, że służby specjalne wyjaśniają sprawę włamania na skrzynkę mailową jego, jego żony, a także ich konta w mediach społecznościowych. Od tamtego czasu w sieci pojawiają się materiały, które rzekomo mają pochodzić ze skrzynek mailowych szefa Kancelarii Premiera i innych polityków. 

KPRM nie komentuje prawdziwości wiadomości, ale też nie dementuje poszczególnych informacji w nich zawartych. W odpowiedzi na pytania dot. afery mailowej Centrum Informacyjne Rządu przekazało Gazeta.pl, że "Polska doświadczyła ataku cybernetycznego i dezinformacyjnego prowadzonego z terenu Federacji Rosyjskiej". 

Więcej o: