Łukasz Mejza z kolejnymi kłopotami. WP: Były wiceminister i jego asystentka muszą oddać ponad 100 tys. zł

Kontrola Departamentu Funduszu Społecznego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego w Zachodniej Izbie Przemysłowo-Handlowej w Gorzowie Wielkopolskim wykazała nieprawidłowości w firmie szkoleniowej Łukasza Mejzy. Na jaw wyszło również, że część biznesów Mejzy to fikcja. Teraz zarówno Mejza, jak i współpracująca z nim spółka jego asystentki, zostali zobowiązani do zwrotu ponad 100 tys. złotych zarobionych ze środków unijnych - ustaliła Wirtualna Polska.

W czwartek 23 grudnia Łukasz Mejza ogłosił, że podaje się do dymisji. "Wszystkie oskarżenia formułowane w moją stronę przez medialnych płatnych zabójców, są wyssane z wyjątkowo brudnego palca politycznego zleceniodawcy" - pisał na Facebooku. Teraz - jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski - firma Łukasza Mejzy ma kolejne kłopoty. W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami ma zwrócić 100 tys. zł. 

Zobacz wideo Co z posłem Mejzą? Cymański: Na razie jest obciążeniem wizerunkowym

Łukasz Mejza i jego szkoleniowa żyła złota. Po kontroli musi oddać ponad 100 tys. złotych

Według ustaleń Wp.pl kontrola Departamentu Funduszu Społecznego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego w Zachodniej Izbie Przemysłowo-Handlowej w Gorzowie Wielkopolskim wykazała, że Łukasz Mejza dopuścił się nieprawidłowości w związku z wydawaniem unijnych pieniędzy.

"ZIPH była operatorem na subregion gorzowski programu 'Lubuskie Bony Szkoleniowe'. W jego pierwszej edycji firma Future Wolves Łukasza Mejzy dostała 240 tys. złotych. W drugiej edycji, obejmującej lata 2020-2022, firma Mejzy dostała 58,5 tys. złotych" - ustalił portal. Jak wskazano, firma Good Solutions, której właścicielką jest Marcelina Rafińska, czyli asystentka społeczna posła Mejzy, a prywatnie partnerka asystenta Mejzy Franciszka Przybyły - zyskała z kolei 38,8 tys. złotych.

Spacer z golden retrieverami podczas 29. finału WOŚP.Co dobrego zdarzyło się w 2021 roku? Przypominamy same pozytywne wydarzenia

Teraz Łukasz Mejza musi zwrócić 64,3 tys. zł (firma Future Wolves), a jego asystentka 42,7 tys. zł - łącznie 107 tys. zł. 

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

"Zapytaliśmy Łukasza Mejzę, czy zamierza zwrócić pieniądze zakwestionowane przez kontrolerów. Nie odpowiedział na nasze pytania" - podaje Wp.pl. Z ustaleń portalu wynika, że część osób biorących udział w szkoleniach dostała certyfikaty ukończenia szkolenia, zanim te faktycznie się zakończyły. Niektórzy rozwiązywali testy, na które przeznaczono 30 minut, wykonywali w minutę, a jeszcze inni, korzystając z platformy e-learningowej, mieli robić to z różnych firm, ale używając jednego numeru IP, który przypisywany jest do danej lokalizacji.

Łukasz Mejza podał się do dymisji. Łukasz Mejza podał się do dymisji. "Odchodzę z podniesionym czołem"

Więcej o: